Słabiutko, ale za trzy

W przedświąteczny czwartek piłkarze Legionovii pokonali na swoim boisku stołeczną Gwardię. Jedyną bramkę tego meczu, po doskonałym podaniu Krzysztofa Wierzbickiego, zdobył w 66 min. Sebastian Rymbiewski. Strzał był dobrej marki i na dodatek lewonożny „Ryba” uderzał prawą nogą. To w zasadzie wszystkie plusy tego spotkania, stojącego – delikatnie mówiąc – na bardzo przeciętnym poziomie W tym meczu najwięcej było „szarpanych”, przypadkowych akcji, całe mnóstwo niecelnych podań. Okazje „pachnące” golami policzyć można było (i to z obu stron) na palcach jednej ręki, podobnie jak parady bramkarskie, po celnych strzałach. Jednym słowem słabe, nawet jak na IV ligę, nudne widowisko, które zdegustowało zarówno kibiców, trenerów, jak i samych piłkarzy. Legionovia wygrała zasłużenie, bo z dwóch słabo tego dnia dysponowanych drużyn, była ciut lepsza, raz trafiła do bramki rywali, strzeżonej przez 41-letniego Adama Woźnickiego. Gospodarze zainkasowali więc trzy punkty, ale z formy, którą prezentowali przed kilkoma dniami w Ostrołęce zostało, jeśli już to – niewiele. Sam nie wiem dlaczego dzisiaj tak graliśmy. Ja też zagrałem słabo, ale liczą się trzy zdobyte punkty. Miałem dwie okazje na strzelenie bramek. Tej pierwszej, po doskonałym podaniu Pawła Starnackiego nie wykorzystałem, bo strzeliłem za lekko. Za drugim razem wykorzystałem błąd bramkarza i strzeliłem w „długi róg”. Kiedy zdobyłem gola prawą nogą? Nie pamiętam, bardzo dawno temu. Boisko ? Fatalne, nie zwałowane, suche... – mówi po meczu strzelec jedynej bramki tego spotkania S. Rymbiewski. Wtórował mu, jeśli chodzi poziom spotkania i stan legionowskiego boiska trener gości, złoty medalista IO z roku 1972, Jerzy Kraska : - Typowy mecz na 0-0. Bez emocji i bez wielu sytuacji podbramkowych. Legionovia po naszym błędzie wykorzystała jedną sytuację i to wystarczyło do zwycięstwa. Zgadzam się z opiniami, że poziom meczu był słabiutki, taki świąteczny. Obie drużyny grały, ale chyba po to, żeby spotkanie rozegrać. Inna rzecz, że stan boiska poprawnej grze nie sprzyjał. Dodajmy więc może jeszcze tylko, że w meczu tym, w legionowskieh bramce zadebiutował niespełna 20-letni Kamil Olsztyński (sylwetka poniżej). Wielu okazji do zademonstrowania nie miał. Na dobrą sprawę Kamil raz tylko błysnął refleksem, dobrą sprawnością i dobrym chwytem piłki, po strzale 35-letniego (najlepszego w Gwardii), Roberta Gostyńskiego. Poza tym nowy golkiper Legionovii wydaje się „żyć w bramce”, nie żałuje głosu... Przykrą kontuzją okupił natomiast udział w tym spotkaniu Sebastian Prusik. Wiele wskazuje na to, że trener W. Gnoiński z usług tego piłkarza nie będzie mógł korzystać przez kilka tygodni. Oto skład Legionovii z meczu z Gwardią: Olsztyński – Górski, Rostkowski, Poterała, Wierzbicki, Prusik (36’ Wawrzyniak), Karszewski(86’ Emecka) , Starnacki, Starczewski (70’Reks), Jaczewski (46’ Pytlewicz), Rymbiewski. W najbliższą niedzielę Legionovia rozegra wyjazdowe spotkanie w Szydłowcu (jb)