Piast odprawiony z kwitkiem
W ubiegłą środę pierwszoligowe siatkarki BT Polska Legionovia sprawiły swym sympatykom miłą niespodziankę. Wygrały 3:1 z faworyzowanym zespołem Piasta Szczecin, udowadniając, że będą do końca bronić się przed bezpośrednią degradacją do II ligi. Mamy nadzieję, że trzy punkty zdobyte na „Piaściarach” w walentynkowy wieczór, dodadzą naszym siatkarkom, na finiszu rozgrywek - skrzydeł
Szczecińska prasa, także fachowcy od siatkówki na stronie - www.siatka.org, zapowiadali że Piast do Legionowa jedzie po zwycięstwo, niewykluczone że za trzy punkty. Jak to w sporcie czasami bywa przedmeczowe prognozy wzięły w łeb, bo nie brano w nich pod uwagę, że podopieczne Krzysztofa leszczyńskiego przedwcześnie broni składać nie zamierzają. Wręcz odwrotnie, bardzo potrzebnych im punktów, jak zapowiadał szkoleniowiec - szukać będą w każdym z pozostałych do rozegrania spotkań. Szukały więc i... znalazły. I to w trzy dni po niezbyt dla nich udanym występie w Bełchatowie.
Piast rozczarował
Samym legionowski, środowy pojedynek przeciwko Piastowi nie stał na zbyt wysokim poziomie. Był widowiskiem przeciętnym, z seryjnie (zwłaszcza w dwóch pierwszych setach) zdobywanymi i traconymi punktami przez oba zespoły. Czasami wręcz trudno było uwierzyć, że na parkiecie są dwa pierwszoligowe zespołu, z których jeden nawet aspiruje do awansu. Proste błędy, widoczne gołym okiem braki w wyszkoleniu taktycznym i sprawnościowym, nie zawsze można było złożyć na karb zdenerwowania, czy jak to określił trener przyjezdnej drużyny Ireneusz Kłos (jego sylwetkę przypominamy w innym miejscu) tym, że zawodniczki były „powiązane”. Odnosiło, się wrażenie, że kiedy obie drużyny mniej kombinowały, decydowały się na prostszą siatkówkę, patrzyły na drugą stronę siatki, to efekty tej gry były -widoczne.
W pierwszym secie legionowianki miały niezły początek. Potem, w środkowej części partii oddały inicjatywę rywalkom, nie dały im jednak uciec więcej niż na dwa punkty i udanym finiszem zapewniły sobie zwycięstwo w pierwszym secie. W drugim sytuacja jakby się odwróciła: na początku dominowały szczecinianki, w środkowej części wynik oscylował koło remisu, w końcówce górą były podopieczne I. Kłosa, wygrywając seta w takim samym stosunku, w jakim przegrały pierwszego.
Trzecia parta była najbardziej udaną w wykonaniu legionowianek i najsłabszą ze strony ich rywalek. Bezradność przeciwniczek była szczególnie widoczna, kiedy zagrywał Sylwia Pastuszko. Piast stracił w jednym ustawieniu bodaj osiem punktów, i absencja przyjmującej Kingi Kasprzak (narzekającej na nadwyrężone mięśnia brzucha) nie powinna być dla tego zespołu żadnym usprawiedliwieniem. Legionowianki bez większych problemów utrzymały kilkupunktową przewagę, wychodząc na prowadzeniu w tym meczu 2:1.
Emocje na koniec
Najbardziej emocjonujący i wyrównany w tym meczu był set czwarty. Niezłe, urozmaicone ataki, ambitna gra z obu stron i wynik oscylujący niemal przez cała partię wokół remisu
zrekompensował kibicom takie sobie – do tej pory – widowisko. Radość legionowskich fanów była tym większa, że nasz zespół nie wypuścił z rąk nadarzającej się tego dnia okazji. Udany ostatni atak S. Pastuszko zakończył ten udany dla legionowskiej drużyny mecz.
Radość była spora, ale trwała krótko, tylko do momentu, kiedy do Legionowa dotarła wieść z meczu w Łańcucie. Rumia wygrała tam 3-2 (przegrywając już 0-2) i Legionovia nadal ... przedostatnia.
A oto co po wygranym spotkaniu mówił trener Krzysztof Leszczyński: - Cieszy nas przede wszystkim zwycięstwo. Byliśmy dziś zespołem, który bardziej chciał wygrać to spotkanie, nasze dziewczyny miały chyba więcej „prądu” w sobie niż przeciwnik. Nasza większa determinacja, lepsza dyspozycja w danym dniu, to główne czynniki dające nam zwycięstwo. Tak, wyciągnęliśmy też wnioski z porażki w Bełchatowie, do którego nie byliśmy przede wszystkim przygotowani mentalnie, a na dodatek dwa poprzednie mecze, w Policach i u siebie z Rumią, kosztowały zespól przede wszystkim dużo sił psychicznych. Dziś zespól pokazał, że potrafi się szybko pozbierać po porażce, chce walczyć.
Walka do końca
Musi walczyć, jeśli dziewczyny chcą utrzymać dla Legionowa status pierwszoligowca. Co dalej? W sobotę (24 bm. godz. 18) mecz ze Startem Łódź i każde inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo naszych dziewczyn, byłoby dla zespołu – katastrofą. Potem wyjazdowy dwumecz (3 marca w Sosnowcu i 4 marca przełożony mecz z Dąbrową Górniczą), z którego to wojażu dziewczyny powinny (to takie nasze chciejstwo) wrócić z jakimiś punktami, bo ... rywalki do spadku nie będą zapewne „spały”. (jb)
BT Polska Legionovia – Piast Szczecin 3:1 (25:20, 20:25, 25:16, 25:23). Legionovia: Leszczyńska, Żóltańska, Zaroślińska, Pastuszko, Chuchro, Stępień-Ostapiuk oraz Góralczyk (l), Cabańska i Dąbrowska


