Będzie fajna kapela

Jednym z nowych piłkarzy w kadrze trenera Gnoińskiego jest 22-letni  (urodzony 15.02.1985 r) Marcin Sztobryn. Do Legionovii dołączył z KSZO Ostrowie Świętokrzyski, ale drugoligowiec nie jest ani macierzystym klubem Marcina, ani też drugim w piłkarskiej przygodzie młodego futbolisty

 

      Pochodzę z Pionek na Kieleczyźnie. Tam też bodaj w szóstej klasie szkoły podstawowej trafiłem do miejscowego klubu Proch Pionki. Zawsze lubiłem piłkę. Piłkarskiego abecadła uczył mnie trener Tadeusz Chmielewski. W wieku juniora trafiłem do klubu MZKS Kozienice, gdzie grałem przez rok. Nie wróciłem już do Pionek, a z Kozienic przeszedłem do Radomiaka. Zespół z Radomia grał wtedy w trzeciej lidze i wywalczyliśmy awans do II ligi. Później była jeszcze przez rok Pilica Białobrzegi, potem przez pół roku Mazowsze Grójec, jeszcze raz Kozienice i stamtąd na pół roku trafiłem do drugoligowego KSZO Ostrowiec, a stąd do Legionowa – przedstawia swe dotychczasowe, piłkarskie peregrynacje M. Sztobryn.

- Czy jestem piłkarskim wędrowniczkiem? Nie nie sądzę, że to jest dobre określenie. Zmieniałem klub, bo chciałem podnosić swe piłkarskie umiejętności i być... jak najbliżej rodzinnego domu. Czasami o tych przenosinach decydowały też względy pozasportowe. Teraz mam nadzieję, że na dłużej zakotwiczę w Legionowie. Chcę tu zamieszkać wraz ze swoją małżonką Kasią i synem, który już niedługo przyjdzie na świat. Tak, tak mój syn, tak jak jego tata będzie piłkarzem – uśmiecha się Marcin i dodaje: - A ja będę się starł być jego dobrym ojcem.

W pierwszych sparingach w Legionovii trener W. Gnoiński próbuje ustawiać Sztobryna jako prawego, skrajnego pomocnika. Okazuje się, że nie jest to stała pozycja piłkarza na boisku. - Ostatnio w Ostrowcu grałem jako prawy obrońca. Grywałem też i na lewej obronie i na lewej pomocy... W różnych klubach grywałem na różnych pozycjach. Podobno moją zaletą jest uniwersalność – mówi piłkarz, który w legionowskich sparingach sprawia wrażenie futbolisty ruchliwego, dynamicznego, niezłego technicznie. On sam nie chce mówić o swoich zaletach i piłkarskich wadach. - To rola trenerów. Ja staram się wzbogacać i rozwijać wszystkie elementy piłkarskiego wyszkolenia, uczyć się stale czegoś nowego. Na naukę nie jest przecież za późno – słusznie zauważa młody piłkarz.

 

Marcina, jak sam podkreśla, przyjęto w Legionovii sympatycznie. - W zespole jest dobra atmosfera,  miło też jest w szatni, nie ma podziału na grupy i grupki, trwa natomiast rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie zespołu. Myślę, że wszystko jest na dobrej drodze, aby powstała niezła kapela. Jeszcze tylko się lepiej dogramy i będzie w porządku, a na wiosnę powalczymy z najlepszymi – ocenia optymistycznie nowy piłkarz Legionovii. - mówi zimowy nabytek klubu.

 - Trener pokrzykiwał na mnie na sparingu w Skierniewicach? Nie słyszałem, byłem zaangażowany w grę. Poza tym wygraliśmy z trzecioligowcami, choć przegrywaliśmy w pewnym momencie 0-2. Wynik poszedł w świat – komentuje na wesoło swoją postawę w sparingu przeciwko Pelikanowi Łowicz, M. Sztobryn.

Co robi młody piłkarz poza kopaniem futbolówki? - Na inne sprawy czasu wiele nie pozostaje. Chcę skończyć jak najszybciej studia na Politechnice Radomskiej, na wydziale nauczycielskim, o kierunku wychowanie fizyczne. Będę nauczycielem wf-u. Lubię komputer, buszowanie po internecie, także jak większość młodych ludzi - dobrą muzykę. Czasu wolnego już niedługo nie będzie prawie wcale, bo jak wspomniałem lada dzień zostanę ojcem i wtedy obowiązków z pewnością przybędzie – mówi M. Sztobryn.   (jb)