Jak na razie  demokracja

20-letni napastnik Świtu od niedawna cieszy się mianem zadowolonego męża. Maria, jego żona jest z niego zadowolona. Kibice są jednak mniej entuzjastyczni. Niektórzy uważają, że Darek nie odnajdzie skuteczności, która zatracił w Legii. Były piłkarz między innymi Legionovii Legionowo (2003-2005) odcina się od opinii na jego temat i w klubie robi swoje

 

- W Nowym Dworze już pan swego czas grał. Przyjemnie było wrócić na stare „śmieci”?

- Z poznaniem nowych kolegów nie miałem problemu. Było tutaj też paru, których pamiętam z mojego poprzedniego epizodu w Świecie. Ogółem jest bardzo fajnie i miło mi było wrócić do Świtu

- W zespole będzie Pan pełnił pierwszoplanową rolę?

- Jest mi to naprawdę obojętne. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby Świt awansował

- A wierzy Pan w awans?

- Jak najbardziej. Awans jest realny i w naszych możliwościach, przecież trzecia liga jest bardzo wyrównana i większość drużyn ma wciąż realne szansę na awans

- Na ostatnim treningu widziałem, że miał pan problemy z nogą. Coś poważnego?

- Nie, to tylko lekkie zbicie. Mogę spokojnie trenować i grać dalej

- Sytuacja wokół Świtu była ostatnio mało ciekawa. Czy w zespole występują jakieś wewnętrzne zgrzyty?

- Nie, to bzdury, że coś jest u nas nie tak. Wszyscy bardzo dobrze się dogadujemy, a atmosfera jest naprawdę dobra i nie wiem, czemu wszyscy się czepiają. Przecież gramy, rozumiemy się, żartujemy. Jest wszystko w jak najlepszym porządku

- Jak się czuje nowo upieczony mąż?

- Na razie wszystko jest w porządku. Zobaczymy później (śmiech)

- Gdzie się poznaliście?

- Z Marią poznaliśmy się w Wodzisławiu Śląskim po meczu. Dziś mieszkamy razem w Nowym Dworze, gdzie wynajmujemy mieszkanie

- A żona jest posłuszna mężowi, czy na odwrót?

- W domu panuje demokracja. Jak na razie (śmiech)

- A Maria zna się dobrze na piłce nożnej?

- Tak, jak większość kobiet

 

rozmawiał: Bartosz Cieślak