Cieniutko, ale z punktami
Po dwóch kolejnych porażkach na swoim boisku, futbolistom Legionovii udało się wygrać za trzecim razem. W niedzielę pokonali Omegę Kleszczów, ale swą grą podopieczni Włodzimierza Gnoińskiego swych kibiców – delikatnie mówiąc – nie zachwycili
- Liczy się to co „w sieci” – powtórzył piłkarsko-łędkarską prawdę, smutny po tym meczu, trener gości, Artur Kowalski. Fakt. Zespół Omegi nie zasłużył w Legionowie na porażkę. Zwłaszcza w pierwszej połowie spotkania goście prezentowali się lepiej. Grali szybciej, dobrze ‘klepali”, wychodzili na pozycje, górowali w pojedynkach jeden na jeden. Mógł się w zespole gości zwłaszcza podobać kreujący grą, kapitan zespołu, 27-letni Marcin Zimoch, który ma za sobą występy m. in. w Skrze Bełchatów, HEKO Czermno czy Ceramice Paradyż. Gościom zabrakło w Legionowie tylko kropki nad i, czyli bramki. Nie wykorzystali 2-3 okazji, dobrze dysponowany Paweł Błesznowski nie dał się zaskoczyć. Cóż, możemy tylko współczuć zespołowi z Kleszczowa, przypominając, że tylko niektórym udaje się być … i Alfą i Omegą.
Legionowianie generalnie rzecz ujmując – rozczarowali. Grali słabo, wolno, nieporadnie, ale – o paradoksie – wygrali! Dwie niezłe akcje z początku spotkania, strzał z dystansu najmłodszego na boisku Daniela Ziąbskiego, to wszystkie pozytywy Legionovii, z pierwszej połowy meczu. No może prawie wszystkie, bo w 42. minucie do „cieniutkich” gospodarzy pomocną dłoń wyciągnęli rywale. Po dośrodkowaniu z lewej strony Macieja Starczewskiego, pomocnik Omegi – Adrian Janiec interweniował tak niefortunnie, że głową wpakował futbolówkę do własnej bramki.
Ten „swojak” ustawił spotkanie na drugie 45. minut. Omega dalej prowadziła grę, gospodarze próbowali kontrować, ale… Legionowscy kibice dalej drżeli o wynik, bo gołym okiem było widać, że niebezpieczniejszym i bardziej – jak to mówią trenerzy - poukładanym zespołem są tego dnia przegrywający. Nadzieje gości, że sport jest jednak sprawiedliwy, rozwiał w 84. minucie Lucky Junior Ekwueme, który po podaniu Mariusza Lejdyna, strzelił drugiego gola. Lucky, to może jeszcze obok D. Ziąbskiego, Macieja Starczewskiego, bramkarza P. Błesznowskiego, wyróżniający się piłkarz w słabiutkim, ale zwycięskim tego dnia zespole Legionovii.
Teraz przed Legionovią test prawdy w trzech odsłonach. Wydaje się, że z taką dyspozycją jak w niedzielę, zespół W. Gnoińskiergo nie ma czego szukać w spotkaniach (kolejno): z Narwią Ostrołęka, Wartą Sieradz i Świtem NDM. Ale przecież dzień jest niepodobny do dnia, a piłka jest – jak pokazało spotkanie z Omegą – okrągła i złośliwa.
Oto krótkie pomeczowe wypowiedzi po ostatnim spotkaniu:
Artur Kowalski, trener Omegi Kleszczów: - Mój zespół zaprezentował się w pierwszej połowie bardzo dobrze w odróżnieniu od bardzo słabo grających gospodarzy. Niestety, zamiast prowadzenia jeden lub dwa zero, straciliśmy gola i sytuacja się skomplikowała. Po przerwie łatwiej grało się gospodarzom. Oni grali trochę lepiej, a my słabiej. Szkoda, bo w tym meczu myślę, że zasłużyliśmy minimum na jeden punkt. Pozytywem dla nas tego spotkania jest to, że chłopaki zaczynają wierzyć, że każdy zespół jest do ogrania, że nie ma żadnej przepaści między zespołami łódzkimi, a mazowieckim. W następnych meczach musimy poprawić skuteczność.
Wojciech Rostkowski, kapitan zespołu Legionovii, w zastępstwie niedysponowanego trenera W. Gnoińskiego: - Niestety forma naszego zespołu nie jest najwyższa. Nasz główny mankament, to brak dobrego napastnika, który by niepokoił obrońców rywali i wykańczał akcje. Rzeczywiście dzisiejsza wygrana, to wynik dla nas na wyrost. Rywale tym golem samobójczym trochę nam pomogli. Cieszyć może tylko, że odblokował się w tym meczu Lucky Ekwueme, rozegrał dobre spotkanie, strzelił gola. W Ostrołęce będzie z pewnością trudny mecz. Narew Gra prawie w niezmienionym od kilku lat składzie, ale… postaramy się powalczyć o trzy punkty.
Legionovia w meczu z Omegą Kleszczów zagrała w następującym składzie: Blesznowski – Starczewski, Rostkowski, Ziąbski (83’ Lejdy), Poterala, Wawrzyniak, Ekwueme, Sarnacki (60’ Urban), Gumowski (46’ reks), Jaczewski (46’ Karaszewski), Tkacz.
(jb)
Zdjęcie: Z sędzią spotkania Krzysztofem Jakubikiem witają się kapitanowie obu drużyn M. Zimoch i W. Rostkowski oraz bramkarze M. Dawid i P. Błesznowski.
Fot. (jb)


