Dośrodkowanie za trzy punkty
Drugie zwycięstwo Legionovii w dziewiątej kolejce III ligi. Gola na wagę trzech punktów zdobył w 68. minucie meczu Ariel Poterała. Po jego dośrodkowaniu z około 35 metrów, przy współudziale bramkarza „traktorzystów”, piłka wpadła do bramki gościTa bramka „kuriozam”, jak mawia jeden ze stałych bywalców legionowskiego stadionu, przesądziła o losach meczu. Spotkania delikatnie mówiąc – słabiutkiego, zważywszy nawet, że grały dwie drużyny z ogona trzecioligowej tabeli. Takich „widowisk” nie ma sensu szerzej opisywać, więc oddajmy jeszcze tylko kurtuazyjnie trochę miejsca obu szkoleniowcom. Z ich wypowiedzi wynika, że…
Artur Kalinowski (Ursus): – Uważam, że byliśmy w tym meczu zespołem zdecydowanie lepszym. Nasza przewaga w I połowie była bezdyskusyjna i gdybyśmy strzelili 2–3 bramki, rywalom nic by nie pomogło. Przegrywamy kolejny mecz, w dziwny sposób. Druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla naszego środkowego obrońcy Daniela Pruszkowskiego, miała wpływ na wynik tego spotkania. Bezpośrednio po niej padła bramka. Nie wiem zresztą, jak do tego mogło dojść, bo piłka leciała „trzy dni’ i wpadła! Może bramkarz miał pod słonce!? Mamy młody zespół i po raz kolejny zapłaciliśmy frycowe.
Piotr Topczewski (Legionovia): – Bardzo ważne trzy punkty, które pozwolą nam odetchnąć, odskoczyć w kierunku środka tabeli. Mieliśmy w tym meczu 3–4 klarowne sytuacje, a bramkę zdobyliśmy w najmniej oczekiwany sposób. Takie bramki jednak też padają. Mecz? Szarpany, nerwowy z obu stron w I połowie. W drugiej zdecydowanie dominowaliśmy na boisku. Wielka szkoda, że zdobyliśmy tylko jednego gola, że „Ify” nie potrafi się przełamać, odnaleźć formy strzeleckiej z poprzedniego sezonu. Czegoś w tym ataku brakuje. Przed nami jeszcze siedem meczy i 21 punktów do zdobycia. Będziemy walczyć, z pewnością się nie poddamy. Nie lubię się w ten sposób tłumaczyć, ale mamy w zespole „trochę” kłopotów związanych z kontuzjami.
Oto skład Legionovii z meczu z Ursusem:
Błesznowski – Mróz, Ziąbski, (84’ Urban), Chmielewski, Wawrzyniak (65’ Poterała), Tkacz, Wróbel, Klimkowski (46’ Walętrzak), Delikat, Kuźmińczuk, Brenner (46’ Uwadizu).
W najbliższą sobotą Legionovia zagra w Zelowie, z zespołem trochę wyżej sytuowanym w tabeli, który jednak jako gospodarz w tym sezonie wygrał tylko raz. Jest więc szansa na…
Artur Kalinowski (Ursus): – Uważam, że byliśmy w tym meczu zespołem zdecydowanie lepszym. Nasza przewaga w I połowie była bezdyskusyjna i gdybyśmy strzelili 2–3 bramki, rywalom nic by nie pomogło. Przegrywamy kolejny mecz, w dziwny sposób. Druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla naszego środkowego obrońcy Daniela Pruszkowskiego, miała wpływ na wynik tego spotkania. Bezpośrednio po niej padła bramka. Nie wiem zresztą, jak do tego mogło dojść, bo piłka leciała „trzy dni’ i wpadła! Może bramkarz miał pod słonce!? Mamy młody zespół i po raz kolejny zapłaciliśmy frycowe.
Piotr Topczewski (Legionovia): – Bardzo ważne trzy punkty, które pozwolą nam odetchnąć, odskoczyć w kierunku środka tabeli. Mieliśmy w tym meczu 3–4 klarowne sytuacje, a bramkę zdobyliśmy w najmniej oczekiwany sposób. Takie bramki jednak też padają. Mecz? Szarpany, nerwowy z obu stron w I połowie. W drugiej zdecydowanie dominowaliśmy na boisku. Wielka szkoda, że zdobyliśmy tylko jednego gola, że „Ify” nie potrafi się przełamać, odnaleźć formy strzeleckiej z poprzedniego sezonu. Czegoś w tym ataku brakuje. Przed nami jeszcze siedem meczy i 21 punktów do zdobycia. Będziemy walczyć, z pewnością się nie poddamy. Nie lubię się w ten sposób tłumaczyć, ale mamy w zespole „trochę” kłopotów związanych z kontuzjami.
Oto skład Legionovii z meczu z Ursusem:
Błesznowski – Mróz, Ziąbski, (84’ Urban), Chmielewski, Wawrzyniak (65’ Poterała), Tkacz, Wróbel, Klimkowski (46’ Walętrzak), Delikat, Kuźmińczuk, Brenner (46’ Uwadizu).
W najbliższą sobotą Legionovia zagra w Zelowie, z zespołem trochę wyżej sytuowanym w tabeli, który jednak jako gospodarz w tym sezonie wygrał tylko raz. Jest więc szansa na…
(jb)
Zdjęcie: I w tej sytuacji Uwadizu nie udało się pokonać bramkarza Ursusa K. Murawskiego
Fot. DKBE


