Celem – pierwszoligowy awans
W najbliższą sobotę, wyjazdowym meczem w Ozorkowie, siatkarki LTS Legionovia rozpoczynają swój drugoligowy sezon. Chcą po spadku powrócić do I ligi. To podstawowy cel zmienionej w zasadniczy sposób drużyny i jej nowego szkoleniowca Wojciecha Lalka Fachowcy są w zasadzie zgodni: w tym składzie, z siatkarkami ogranymi w PLK i I lidze, drużyna LTS w swojej, trzeciej grupie II ligi, jest faworytem do awansu. Tego oczywiście życzymy naszej drużynie, ale dmuchając na zimne, należy pamiętać, że sport nie stroni od niespodzianek, kobiety zmiennymi bywają, a kontuzje, urazy nie wybierają.
Przedsezonowe przygotowana przebiegały zgodnie, a wyniki spotkań kontrolnych pokazały, że w zespole LTS jest rzeczywiście spory potencjał. Na turniejach w Legionowie, a potem Murowanej Goślinie przekonały się o tym trzy zespoły Plus Ligi Kobiet ( AZS Ponar Białystok, Centrostal Bydgoszcz i Impel Gwardia Wrocław). Potem był zimny prysznic w konfrontacji z Organiką Budowlanymi Łódż, a na koniec sparingów dwa zwycięstwa 3:2 z pierwszoligową Spartą Warszawa i 4:1 AZS Politechniką Warszawską, a więc bezpośrednim rywalem z trzeciej grupy II ligi. Może ma więc rację trener kadry narodowej polskich siatkarek Jerzy Matlak, który podczas pobytu swojego zespołu w Legionowie (dwumecz z Urałoczką Jekaterynburg) stwierdził, że Legionovii szkoda jest na II ligę, bo jej miejsce jest o stopień wyżej. Zarząd LTS, wspólnie ze szkoleniowcem, podjęli wcześniej inną decyzję i jej trzyma się konsekwentnie. Legionowski zespół spędzi więc 2010/2011 w II lidze, ale stopniowo i systematycznie ma się wdrapywać na siatkarskie, krajowe salony.
Jak szanse swojego zespołu w najbliższym sezonie widzi Wojciech Lalek? – Jeśli chodzi o cel zasadniczy, to od momentu uroczystej prezentacji naszego zespołu nic się nie zmieniło; mamy awansować do I ligi. Całe nasze przygotowania są temu podporządkowane. Uprzedzam więc i powtarzam, że aktualna forma naszego zespołu nie jest optymalna. Taką ma być, kiedy w marcu przyszłego roku będzie, a więc kiedy będzie odbywał się decydujący turniej o wejście do I ligi. Nasza aktualna dyspozycja, a ja oceniam ją na 70–75 procent, powinna nam pozwolić na wygranie grupy w II lidze. Po fazie zasadniczej jest trzytygodniowa przerwa, w której planujemy zgrupowanie i będziemy szlifować formę tak, aby była optymalną na właściwy moment, czyli wspomniany decydujący turniej – mówi Lalek.
Szkoleniowiec LTS nie przywiązuje do wyników przedsezonowych sparingów przesadnego znaczenia. – Bardziej mi w nich chodzi o sprawdzenie pewnych rozwiązań taktycznych. Nie zawsze to jeszcze wychodzi należycie. Np. w czasie meczu ze Spartą Warszawa graliśmy zły mecz, choć w efekcie zwycięski. Wyszły w tym spotkaniu elementy, które szwankują w naszej grze. Myślę tu o obronie, która powinna wyglądać inaczej niż w pojedynkach z drużynami PLK. Dziewczyny przeciwko Sparcie zdecydowanie za wysoko skakały do bloku, niż to było potrzebne, dawały sobie obijać ręce, łokcie… Taktyka, organizacja ataku w II lidze jest zupełnie inna niż PLK. Nie zgadzam się natomiast z opiniami, że ten mecz dziewczyny chciały wygrać „na stojąco”, mniej się w ten sparing angażowały. W II lidze nasze siatkarki muszą się przestawić na troszeczkę inne granie – tłumaczy W. Lalek.
W okresie przygotowawczym drużyna W. Lalka wykonywała ciężką pracę. W efekcie nie wszystkie zawodniczki wytrzymały spore obciążenia w taki sam i już w samej końcówce przygotowań z zespołu, a w zasadzie z wyjściowej szóstki na pewien okres wypadła Anna Sołodkowicz. – To się zdarza zawsze i w każdym klubie. Ania ma uraz mięśnia przywodziciela w lewej nodze i może to ją wyeliminować z gry nawet na okres ponad miesiąca. Na szczęście mamy w kadrze tyle dziewczyn, że Basia Bawoł, czy Beata Milczarek powinny ją z powodzeniem zastąpić. Pozostałe dziewczyny poza Sołodkowicz trochę narzekają, grymaszą, że coś im tam doskwiera, boli, ale są gotowe do gry.
Trener przyznaje, że o pierwszym przeciwniku drużyna nie wie nic, poza tym, że to beniaminek. – Nie lekceważmy oczywiście naszego rywala z Ozorkowa, ale do żadnych materiałów na temat tego zespołu nie mogliśmy po prostu dotrzeć. Musimy też pamiętać, że żadna z drużyn nie odda meczu bez walki, „nie położy” się przed nami. Bez względu jednak na wszystkie okoliczności wybieramy się do Ozorkowa po to, aby ten mecz wygrać – podkreśla legionowski szkoleniowiec.
Dodajmy jeszcze tylko, że dalszy „rozkład jazdy” legionowskich siatkarek na I rundę fazy zasadniczej wygląda następująco:
16 bm.: AZS Politechnika Radomska (dom)
23 bm.: AZS AWF Warszawa (wyjazd)
30 bm.: AZS Politechnika Warszawska (d)
06.11.: Orzeł Elbląg (w)
13.11.: Nike Ostrołęka (d)
20.11.: ŁKS Łódź (w)
27.11.: Skra Bełchatów(d)
04.12.: ŁMLKS Łask (w)
11 grudnia br. rozpocznie się runda rewanżowa fazy zasadniczej, która potrwa do 19 lutego 2011 roku.
Przedsezonowe przygotowana przebiegały zgodnie, a wyniki spotkań kontrolnych pokazały, że w zespole LTS jest rzeczywiście spory potencjał. Na turniejach w Legionowie, a potem Murowanej Goślinie przekonały się o tym trzy zespoły Plus Ligi Kobiet ( AZS Ponar Białystok, Centrostal Bydgoszcz i Impel Gwardia Wrocław). Potem był zimny prysznic w konfrontacji z Organiką Budowlanymi Łódż, a na koniec sparingów dwa zwycięstwa 3:2 z pierwszoligową Spartą Warszawa i 4:1 AZS Politechniką Warszawską, a więc bezpośrednim rywalem z trzeciej grupy II ligi. Może ma więc rację trener kadry narodowej polskich siatkarek Jerzy Matlak, który podczas pobytu swojego zespołu w Legionowie (dwumecz z Urałoczką Jekaterynburg) stwierdził, że Legionovii szkoda jest na II ligę, bo jej miejsce jest o stopień wyżej. Zarząd LTS, wspólnie ze szkoleniowcem, podjęli wcześniej inną decyzję i jej trzyma się konsekwentnie. Legionowski zespół spędzi więc 2010/2011 w II lidze, ale stopniowo i systematycznie ma się wdrapywać na siatkarskie, krajowe salony.
Jak szanse swojego zespołu w najbliższym sezonie widzi Wojciech Lalek? – Jeśli chodzi o cel zasadniczy, to od momentu uroczystej prezentacji naszego zespołu nic się nie zmieniło; mamy awansować do I ligi. Całe nasze przygotowania są temu podporządkowane. Uprzedzam więc i powtarzam, że aktualna forma naszego zespołu nie jest optymalna. Taką ma być, kiedy w marcu przyszłego roku będzie, a więc kiedy będzie odbywał się decydujący turniej o wejście do I ligi. Nasza aktualna dyspozycja, a ja oceniam ją na 70–75 procent, powinna nam pozwolić na wygranie grupy w II lidze. Po fazie zasadniczej jest trzytygodniowa przerwa, w której planujemy zgrupowanie i będziemy szlifować formę tak, aby była optymalną na właściwy moment, czyli wspomniany decydujący turniej – mówi Lalek.
Szkoleniowiec LTS nie przywiązuje do wyników przedsezonowych sparingów przesadnego znaczenia. – Bardziej mi w nich chodzi o sprawdzenie pewnych rozwiązań taktycznych. Nie zawsze to jeszcze wychodzi należycie. Np. w czasie meczu ze Spartą Warszawa graliśmy zły mecz, choć w efekcie zwycięski. Wyszły w tym spotkaniu elementy, które szwankują w naszej grze. Myślę tu o obronie, która powinna wyglądać inaczej niż w pojedynkach z drużynami PLK. Dziewczyny przeciwko Sparcie zdecydowanie za wysoko skakały do bloku, niż to było potrzebne, dawały sobie obijać ręce, łokcie… Taktyka, organizacja ataku w II lidze jest zupełnie inna niż PLK. Nie zgadzam się natomiast z opiniami, że ten mecz dziewczyny chciały wygrać „na stojąco”, mniej się w ten sparing angażowały. W II lidze nasze siatkarki muszą się przestawić na troszeczkę inne granie – tłumaczy W. Lalek.
W okresie przygotowawczym drużyna W. Lalka wykonywała ciężką pracę. W efekcie nie wszystkie zawodniczki wytrzymały spore obciążenia w taki sam i już w samej końcówce przygotowań z zespołu, a w zasadzie z wyjściowej szóstki na pewien okres wypadła Anna Sołodkowicz. – To się zdarza zawsze i w każdym klubie. Ania ma uraz mięśnia przywodziciela w lewej nodze i może to ją wyeliminować z gry nawet na okres ponad miesiąca. Na szczęście mamy w kadrze tyle dziewczyn, że Basia Bawoł, czy Beata Milczarek powinny ją z powodzeniem zastąpić. Pozostałe dziewczyny poza Sołodkowicz trochę narzekają, grymaszą, że coś im tam doskwiera, boli, ale są gotowe do gry.
Trener przyznaje, że o pierwszym przeciwniku drużyna nie wie nic, poza tym, że to beniaminek. – Nie lekceważmy oczywiście naszego rywala z Ozorkowa, ale do żadnych materiałów na temat tego zespołu nie mogliśmy po prostu dotrzeć. Musimy też pamiętać, że żadna z drużyn nie odda meczu bez walki, „nie położy” się przed nami. Bez względu jednak na wszystkie okoliczności wybieramy się do Ozorkowa po to, aby ten mecz wygrać – podkreśla legionowski szkoleniowiec.
Dodajmy jeszcze tylko, że dalszy „rozkład jazdy” legionowskich siatkarek na I rundę fazy zasadniczej wygląda następująco:
16 bm.: AZS Politechnika Radomska (dom)
23 bm.: AZS AWF Warszawa (wyjazd)
30 bm.: AZS Politechnika Warszawska (d)
06.11.: Orzeł Elbląg (w)
13.11.: Nike Ostrołęka (d)
20.11.: ŁKS Łódź (w)
27.11.: Skra Bełchatów(d)
04.12.: ŁMLKS Łask (w)
11 grudnia br. rozpocznie się runda rewanżowa fazy zasadniczej, która potrwa do 19 lutego 2011 roku.
(jb)
P.S.W środę (13 bm.), już po pierwszym meczu o drugoligowe punkty siatkarki LTS zagrają u siebie spotkanie pucharowe z PTPS Piła.
Zdjęcie: Anna Sołodkowicz (n/z atakuje) w sparingu przeciwko Sparcie Warszawa jeszcze grała. Teraz ma już kłopoty z przywodzicielem w lewej nodze
Fot. DKBE


