Odwróć tabelę, Legionovia na...
Ostatni tydzień rozczarował ostatnich, legionowskich sympatyków piłki kopanej. W dwóch meczach zespół P. Topczewskiego zanotował zerowy dorobek punktowy i został „czerwoną latarnią” rozgrywek trzecioligowych. Gorzka to prawda, ale tylko gdyby odwrócić tabelę, Legionovia byłaby na czele
Najpierw, w ubiegły wtorek legionowianie zebrali baty w Siedlcach 0-3 (0-0). Trzy gole tego spotkania nasi stracili w ostatnim kwadransie gry. Pierwszy na listę strzelców wpisał się 40-letni, grający manager klubu, Grzegorz Wędzyński. Piłka po jego strzale z rzutu wolnego, odbiła się rykoszetem od pleców jednego z legionowskich obrońców i całkowicie myląc Pawła Błesznowskiego – wpadła do siatki. Nasi rzucili się do odrabiania jednobramkowej straty i… stracili jeszcze dwa gole. Oba zdobył, doświadczony snajper – Dariusz Dziewulski. Portal internetowy siedleckiej Pogoni uznał zwycięstwo swojej drużyny za całkowicie zasłużone. Podobno mogło być nawet jeszcze wyższe, ale dobrze w legionowskiej bramce, zdaniem portalu, spisywał się Paweł Błesznowski.
O ile porażkę w Siedlcach można uznać za "planową", to już sobotnią przegraną na własnym boisku z ostrołęcką Narwią (1-2) trzeba uznać za niespodziankę in minus. Goście w tym sezonie poczynali sobie równie mizernie jak nasz zespół i właśnie w Legionowie, w swym szóstym meczu, odnieśli pierwsze zwycięstwo.
Najkrócej rzecz ujmując, Legionovia przegrała w zasadzie ten mecz na "własne życzenie". Sarkazm tego sportowego określenia jest w pełni uzasadniony. Pierwszy gol stracony już w siódmej minucie to prezent legionowskiej defensywy dla Narwi. Marcin Truszkowski skwapliwie z tego podarunku skorzystał. Po minucie nadzieje odżyły, bo jeden z najmłodszych w zespole, 18-letni pomocnik Mateusz Delikat zdobył ładnego, wyrównującego gola, ale… Potem z grą legionowian, a w zasadzie skutecznością gospodarzy było coraz gorzej, by nie powiedzieć – beznadziejniej. Marnowali szanse i Uwadizu, i Barankiewicz, w zasadzie wszyscy, i nawet wychodząc trójką na bramkarza nie potrafili strzelić bramki. Żal było patrzeć jak nasze "orły" patałaszą kolejne szanse, nie mogą pokonać 30-letniego golkipera Andrzeja Łyzińskiego. Nasi nie chcieli (nie mogli, nie potrafili) zdobyć gola, więc w 83. min. zrobili to rywale (M. Marczak) i było po meczu. – Szkoda nerwów – stwierdził jeden z wiernych od lat kibiców Legionovii i przeniósł się do hali, aby popatrzeć jak panie grają w siatkówkę.
Czy w tym tygodniu, w kolejnych dwóch spotkaniach, Legionovia odbije się od dna? Gorzej już być przecież nie może.
(jb)
Oto skład Legionovii ze spotkania z Narwią Ostroleka: Błesznowski – Poterała (46’ Kużmińczuk), Chmielewski, Mróz, Frączek, Brenner (60’ Karaszewski), Klimkowski (70’ Wróbel) Ziąbski, Delikat, Uwadizu, Barankiewicz (84’ Walętrzak).


