Druga z rzędu porażka
Drugiej z rządu porażki doznali piłkrze Legionovii na wiosnę. Po batach z Radomiakiem tym razem przegrali minimalnie w wyjazdowym spotkaniu w Zduńskiej Woli, ale to wątpliwe pocieszenie. Komplet punktów, w tym meczu określanym mianem "za sześć punktów", zainkasowali gospodarze
Miejscowi jedyną bramkę tego spotkania zdobyli w 29 minucie z rzutu karnego. Po faulu w polu karnym Tomka Wawrzynika, jedenastkę pewnie wyegzekwował najlepszy strzelec rywali, Grzegorz Kaleta (jego siódmy gol w tym sezonie), choć legionowski bramkarz Paweł Błesznowski, wyczuł jego intencje. Zwycięzcy cieszyli się oczywiście z wygranej, choć samokrytycznie przyznawali, że spotkanie nie stało na dobrym poziomie. Za to sporo było w nim walki i determinacji.
Podobnie mecz w Zduńskiej Woli ocenia kierownik legionowskiej drużyny, Arkadiusz Szabłowski: – Przespaliśmy pierwszą połowę. W drugiej stworzyliśmy kilka okazji (m.in. miał taką Grzegorz Reks, dwa razy z rzutów wolnych groźnie przymierzał Krzysztof Kuźmińczuk), były więc sytuacje, z których można było i trzeba było strzelić bramkę. Choćby jedną. Tak się jednak nie stało. Miejscowy golkiper bronił szczęśliwie i dobrze. Zagraliśmy w sumie słabo, a na dodatek naszą piętą achillesową jest nadal skuteczność, a dokładniej mówiąc – jej brak. Fakty są wymowne. W czterech spotkaniach zespół zdobył przecież tylko jednego gola. Nie może to napawać optymizmem przed kolejnymi spotkaniami z liderującym Nadarzynem (u siebie), a potem wyjazdowym spotkaniu z Wartą. A sytuacja w tabeli robi się coraz mniej dla nas wesoła. Na dodatek w Zduńskiej Woli czerwoną kartkę ujrzał, na pięć minut przed końcem spotkania Piotr Jaczewski (po wzajemnej przepychance i prowokacji obrońcy gości), a D. Frączek kolejną, czwartą żółtą, wykluczającą go z najbliższego spotkania z Nadarzynem. Powodów do zadowolenia więc nie ma, a kontakt ze strefą spadkową coraz bliższy – martwi się A. Szabłowski.
Dodajmy może jeszcze tylko, że od dwóch spotkań trenerem w Zduńskiej Woli jest 55–letni Marek Dziuba. Pan Marek, to 61–krotny reprezentacyjny obrońca kraju, srebrny medalista MŚ W Hiszpanii (1982). Jako trener zdobywywał tytuł mistrza Polski z ŁKS–em i wicemistrzostwo kraju z Widzewem. Teraz nie ukrywa, że jego główym celem pracy z Pogonią jest utrzymanie zespołu w III lidze.
W sobotę (godz. 16), pod wodzą Marcina Rzeszotka, Legionovia zagra u siebie z liderującym Nadarzynem. O jakąkolwiek zdobycz punktową będzie ciężko, ale... Piłka jest przecież okrągła. I tego się, wobec braku lepszych przesłanek – trzymajmy.
Oto skład Legionovii ze Zduńskiej Woli: Błesznowski – Wawrzyniak, Kowalczyk (72, Madej), Chmielewski, Poterala (54, Uwadizu), Frączek, Wyrozębski (60, Reks), Kuźmińczuk, Urban, Choiński, Jaczewski.
(jb)
Zdjęcie: W piłkę nożną, jak sama nazwa wskazuje gra się głównie nogami, no może jeszcze czasami głową (i z głową). W meczach nie brakuje też jednak walki w tzw. parterze
Fot. DKBE


