Przykra niespodzianka

Od niespodziewanej porażki rozpoczęły drugoligową rywalizację w nowym roku siatkarki legionowskiego Salosu. Zamiast „planowanego’ zwycięstwa podopieczne Aleksandra Miętka przegrały, powiększyły swój dorobek zaledwie o jeden punkt i spadły na siódme miejsce w tabeli

Sobotni występ salosianek w sali „Konopnickiej” to przykra niespodzianka dla sympatyków tej drużyny. Zespół jako całość – zawiódł, prezentował świąteczną formę i tylko mementami przypominał, że w siatkówkę grać potrafi. Ambitne rywalki skorzystały z okazji, wygrywając dopiero swoje trzecie spotkanie w rozgrywkach. Niespodzianka, sensacja?
– Pamiętając, że w Elblągu przegraliśmy dość gładko 0:3, to dzisiejsze nasze zwycięstwo trzeba z pewnością uznać za sensacyjne rozstrzygnięcie i miłą dla nas niespodziankę. Dziewczyny pograły ambitnie i bardzo fajnie. Myślę, że znudziło im się to przegrywanie po wyrównanej grze – mówił po meczu uradowany trener zespołu gości Andrzej Jewniewicz. – My nie ukrywamy, że walczymy o utrzymanie w lidze, już przygotowujemy się do gry w play off–ach. Dziś w Legionowie musieliśmy zagrać bez naszych kadetek, które grają turniej w Olsztynie. Mamy młody zespół i tylko jedna z dziewcząt ma za sobą grę na szczeblu II ligi. Nasza rozgrywająca? To zawodniczka wypożyczona ze Zrywu Volley Iława – Sylwia Pilarek. Jest znana w piłce plażowej. Na mistrzostwach Europy sklasyfikowana ostatnio na miejscach 9–12, była w naszej kadrze narodowej w „plażówce”. Czego nam życzyć? Utrzymania w II lidze. To jest dla nas jedyny i podstawowy cel.
Jeszcze jedno, dwa takie spotkania ze słabeuszami i tego samego będziemy musieli życzyć – niestety – drużynie legionowskiego Salosu.
Salos Legionowo – Orzeł Elbląg 2:3 (25:22, 22:25, 25:16, 23:25,12:15). Salos: Dąbrowska, Słodownik, Bronisz, Sidorowska, Marchewka, Piekut oraz Rowińska (libero).

Zdjęcie: Salos w odwrocie w meczu z Orłem Elbląg. Tym razem obrona rozgrywającej Marty Dąbrowskiej była skuteczna

Fot. DKBE