"Inżynierki" lepsze od salosianek
Hala w Wieliszewie, nie okazała się w ostatnią sobotę zbyt szczęśliwa dla drugoligowych siatkarek Salosu Legionowo. Podopieczne Aleksandra Miętka nie tylko nie wygrały z drużyną AZS Politechnika Warszawska, ale nie zdołały „urwać” rywalkom, choćby jednego seta
Szkoda, bo „inżynierki”, w których szeregach grały dwie legionowianki, byłe zawodniczki LTS (Paulina Bartkowiak i Ania Kacperska) były w zasięgu Salosu. Obie drużyny rywalizowały zresztą z sobą wielokrotnie, m.in. w rozgrywkach trzecioligowych, z różnym zresztą skutkiem. Tym razem tylko trener warszawianek mógłby być zadowolony z wyniku spotkania. Popularny „Olo” z pewnością nie: zarówno z wyniku, jak i samej gry swoich dziewczyn.
– Mecz był słaby i to z obu stron. I to nie tylko dlatego, że hala w Wieliszewie ma słabe oświetlenie, a ciemne tło boiska do siatkówki trochę zlewa się z innym. Bywają jednak jeszcze gorsze areny rozgrywek, np. w Radomiu – nie ma wątpliwości rozgrywająca Politechniki Anna Kacperska. – Czy byłam lepsza od rozgrywającej Salosu Luizy Jarockiej? Nie sądzę i nie chcę w tych kategoriach potrzeć na to spotkania. Ona ma z pewnością większe doświadczenie. Ale to my wygrałyśmy i za to zwycięstwo podziękował nam w szatni nasz trener Maciej Lizyńczyk, bo on z „Olem” Miętkiem ma swoje szkoleniowe porachunki. Wygrałyśmy, bo... lepiej jest mieć zespół bez gwiazd, niż indywidualności, bez zespołu. Nasza drużyna też jest, swego rodzaju, zlepkiem zawodniczek z różnych klubów i różnych miejscowości, ale staramy się grać zespołowo i mamy dobrą atmosferę. Dla mnie największym problemem są późne dojazdy na treningi do stolicy – mówi A. Kacperska, która jeszcze w ubiegłym sezonie była zawodniczką LTS Legionovia.
Salos na własne życzenie przegrał pierwszego seta, prowdząc w końcówce nawet 23:19. W dwóch pozostałych wyrównana walka trwała do połowy partii, potem warszawianki – jak to się określa – odjeżdżały rywalkom. Popełniały mniej błędów, skuteczniej i „z głową” atakowały, zachowywały więcej zimnej krwi. Dzięki temu w tym meczu obustronie – jak to określiła Kacperska – słabym, to warszawianki zagarnęły całą pulę punktową i odskoczyły legionowiankom w tabeli. – U nas tego dnia w zasadzie nic „nie chodziło” – ujmuje sprawę krótko i wymownie Marta Dąbrowska.
SL Salos Legionowo – AZS Politechnika Warszawska 0:3 (23:25, 15:25, 21:25).
Salos w składzie: Dąbrowska, Słodownik, Bronisz, Marchewka, Piekut, Sidorowska, Jakubowska (libero) oraz Jarocka, Fic, Jonak.
(jb)
Zdjęcie: Wystawia Luiza Jarocka, gotowe do ataku Magda Słodownik (z lewej) i Marta Bronisz (z prawej). Rywalki tym razem zdezorientowane
Fot. DKBE


