Uwaga - sport

Podobno sport to zdrowie, szlachetne zasady fair play, sposób na relaksacyjne spędzanie wolnego czasu, czyli ogólnie mówiąc: dwa w jednym – połączenie miłego z pożytecznym. Pewnie i tak jest, choć – jak sygnalizują ostatnio w telefonicznych rozmowach nasi Czytelnicy – niestety nie zawsze

Widać gołym okiem, że gama imprez o charakterze sportowo–rekreacyjnym zwiększyła się w ostatnich latach znacznie. Także na naszym, lokalnym podwórku. I dobrze, bo każdy, jeśli tylko chce, znajdzie coś dla siebie. A jeśli będzie niechętny, oporny to... spróbują mu „zaszczepić” sportowego bakcyla np. nauczyciele, organizatorzy różnej maści, sponsorzy wspierający zawody nagrodami. Także nie bez znaczenie jest podobno zasada, że nieważny jest sam wynik rywalizacji, a liczy się przede wszystkim sam udział.
Na powiatowych zawodach gimnastycznych szkół podstawowych chłopak złamał rękę. Powie ktoś – bywa. Sport niesie za sobą pewne ryzyko, wypadki chodzą po ludziach, na pewno to rzadki przypadek… Być może tak właśnie było, tylko proszę to wytłumaczyć poszkodowanemu i jego rodzicom, którzy twierdzą, z grubsza rzecz biorąc, że organizatorzy zawodów nie przestrzegali regulaminów pozostawiając, choćby na chwilę, dzieci bez opieki. Są też sygnały, że na tych samych zawodach sędziowanie nie zawsze było obiektywne, faworyzowało gospodarzy.
Na ogólnomiejskich zawodach biegały natomiast przedszkolaki. Na pierwszy rzut oka cel imprezy szlachetny – jak to się określa – rozbieganie naszych milusińskich. Każde przedszkole wystawiło swoją reprezentację, były dyplomy, dla najlepszych medale, a dla wszystkich uczestników słodycze (podobno). Pomyślicie – brawo, rosną potencjalni następcy Szewińskiej, Chojeckiej, Malinowskiego, Plawgi. Może i tak, ale nie wszyscy tak sądzą, poddając w wątpliwość rywalizację na miejsca i punkty dla najmłodszych. Tym bardziej, że już na starcie nie wszystkie przedszkolaki otrzymały równą szansę. Ktoś stał w pierwszym szeregu, inny dopiero za nim, jeszcze inny na szarym końcu, a na dodatek nie wszyscy startujący zrozumieli do końca, jak należy zmieniać sztafetową pałeczkę…
W kolarskich zawodach doszło do jednego poważnego wypadku z utratą przytomności, kilku lżejszych i spektakularnego zderzenia na mecie, na skutek nieuwagi i nieroztropności innego z uczestników rywalizacji. Na szczęście nic poważniejszego się nie stało: najbardziej poszkodowany odzyskał świadomość, inni po kontakcie z twardym podłożem wsiedli na rowery i pedałowali dalej, a najbardziej poturbowany (zaliczył „kolarskie szlify”), po opatrzeniu stawał dwukrotnie na podium imprezy.
Co łączy te trzy przykłady z osatnich, lokalnych imprez? Pozornie niewiele, każdy jest inny, a jednak wspólnym mianownikiem dla wszystkich trzech jest coś bardzo ważnego. Chodzi o to, aby organizatorzy takich imprez przez cały czas ich trwania pamiętali o przestrzeganiu wewnętrznego regulaminu zawodów, a więc i o to, że sport to przede wszystkim właśnie – zdrowie, przestrzeganie zasady fair play i dobra zabawa, a niekoniecznie od razu rywalizacja np. dla przedszkolaków.
(jb)