To z pewnością sukces

Jak już informowaliśmy siatkarki LTS Legionovia (rocznik 1994) zdobyły wicemistrzostwo kraju. Jednak temu historycznemu sukcesowi legionowskiego sportu w ogóle, a klubowej siatkówki w szczególności, towarzyszyły także łzy rozgoryczenia i żalu…  Dlaczego? O tym m. in., gdy emocje już opadły, rozmawiamy z trenerem Januszem Patriakiem.

– Panie Januszu dlaczego pańskie podopieczne nie do końca były zadowolone z niewątpliwego sportowego sukcesu? Zostawiły za sobą w kilkumiesięcznej rywalizacji ponad pięćdziesiąt  drużyn, przegrały tylko z jedną?
– To był z pewnością, zarówno dla mnie jak i dziewcząt, ogromny sukces. Drugiego miejsca nie można rozpatrywać w kategoriach porażki. Dziewczęta płakały, bo miały świadomość, że medal złoty był bardzo blisko, w zasięgu ręki. O losach ścisłego finału decydowała jedna piłka i one zdawały sobie z tego sprawę. Kontrowersyjna decyzja sędziów, kiedy jeden z nich pokazał punkt dla nas, a drugi dla rywalek z Krzanowic – zrobiła swoje: uzewnętrzniła emocje, napięcie, łzy… Gdyby ta akcja była powtórzona, dziewczęta z pewnością zareagowałyby inaczej.
– Czy dla pana wicemistrzostwo młodziczek, to swego rodzaju rekompensata za nieudane podejście seniorek LTS do I ligi?
– Nie dzieliłbym siatkówki klubowej w ten sposób. Śmiem twierdzić, że mój rok pracy z seniorkami – nie był stracony. Zajęliśmy pierwsze miejsce w II lidze, zdobyliśmy mistrzostwo jednej z czterech grup II ligi. Nie czuję się więc pokonany, pamiętając o założeniach  i planach na ten sezon. Niewiele do tego awansu zabrakło, ale… taki jest sport. Mojemu koledze, następcy, życzę podobnych wyników. Sukces drużyny młodzieżowej? Być może mam lepszą rękę do pracy z młodzieżą. To dla mnie jako trenera dziesiąty medal młodzieżowych MP, choć pierwszy w barwach LTS, ale sądzę, że nie ostatni.
– Użył pan słowa następca: czy jest już nowy trener seniorek LTS? Z tego co wiem nadal prowadzi pan zespół, który do końca maja jest w okresie tzw. roztrenowania?
– Nic nie wiem na temat swojego następcy, ja tylko tak przypuszczam. Nie wszystkim działaczom klubu brak awansu do I ligi się spodobał.
– Kto jest formalnie trenerem młodziczek: pan czy pańska małżonka Urszula?
– Formalnie ja, ale nigdy nie ukrywałem, że w pracy z młodziczkami pomaga mi żona, która też jest zatrudniona w klubie. Pomagała mi w tym sezonie w czasie, gdy nie pozwalały mi czasowo obowiązki wynikające z pracy z seniorkami. Żona więc formalnie prowadziła zespół podczas MP. Uznaliśmy wspólnie, że być może ma lepszy kontakt z dziewczętami w tym wieku.
– Wicemistrzostwo Polski młodziczek LTS zaowocowało m.in. powołaniem dwóch kolejnych młodych siatkarek Legionovii do kadry Polski w tej kategorii wiekowej.
– Uściślijmy: Kinga Dybek i Monika Kuczko powołane zostały na konsultacje przed powołaniem tej kadry i jest to z pewnością potwierdzenie faktu, że nasza młodzieżowa siatkówka jest coraz bardziej widoczna na szczeblu centralnym, doceniana przez trenera kadry Krzyżanowskiego. Na takich konsultacjach była już przecież Asia Chmielewska. Kadrowiczką jest oczywiście Iga Chojnacka, moim zdaniem, ale nie tylko moim, najlepsza siatkarka legionowskiego turnieju finałowego. Kapitan drużyny mistrzyń z Krzanowic powiedział, że Iga w zasadzie sama może wygrać mecz...  Szkoda, że tytuł MVP mistrzostw przyznaje się tradycyjnie zawodniczce z zespołu mistrzowskiego. Warto może jeszcze dodać, że w naszym zespole jest jeszcze jedna siatkarka o dużych możliwościach. To Justyna Antosiewicz, która w finałach nie grała, bo jest w okresie leczenia, w sanatorium. Uznaliśmy, że zdrowie na tym etapie sportowej przygody jest najważniejsze.
– Co dalej z zespołem wicemistrzyń Polski młodziczek?
– W przyszłym sezonie grać będziemy już w kategorii kadetek, jako zespół o rok młodszy od pozostałych drużyn. Dopiero więc za dwa lata, dla tej drużyny nastąpi kolejny, ważny sprawdzian w ich siatkarskiej edukacji.
– Z kim trenerski duet Patriaków chciałby się podzielić sportowym sukcesem swych młodziczek. Pewnie m.in. z emocjonalnie przeżywającym mistrzostwa Andrzejem „Dziadkiem” Kucharskim?
– Oczywiście, że tak. Pan Andrzej był jednym z dwóch – jakbym to określił – kół napędowych naszego zespołu. Drugim bez wątpienia była pani Marzena Chojnacka, która wiele swojego wolnego czasu, także pieniędzy, poświęciła naszej drużynie w czasie długich eliminacji, także samego finału. Podziękowania należą się władzom miasta, które przychylnym okiem patrzą na naszą siatkówkę oraz dyrekcji Gimnazjum nr 4 w Legionowie. Dzięki przychylności tej szkoły, działającym w niej klasom sportowym, młodziutkie adeptki siatkówki mogą podnosić, jak się okazuje z dobrym skutkiem, swe umiejętności. Osobne słowa podziękowania należą się legionowskim mass mediom, które były z nami na dobre i złe. Pamiętały, że sport to nie tylko zwycięstwa, ale i porażki.

Rozmawiał: Jerzy Buze

Zdjęcie: Stoją od lewej: Trenerzy Urszula i Janusz Patriakowie, Monika Kuczko, Ewelina Szalast, Iga Chojnacka, Kinga Dybek, Anna Sadowska, Natalia Potorska, Joanna Chmielewska oraz kierownik zespołu Andrzej Kucharski . Siedzą od lewej: Sara Struniawska, Karolina Dąbkowska, Agata Słowińska

Fot. DKBE