Arnold za trzy
W drugim swoim wiosennym spotkaniu piłkarze Legionovii wygrali wyjazdowe spotkanie w Grójcu. Zwyciężyli w minimalnych rozmiarach, a jedyną bramkę tego spotkania zdobył w 25. minucie Arnold Kołakowski, zapewniając zespołowi trzy punkty
Legionowscy kibice, którzy obejrzeli ten mecz nie mają wątpliwości, że podopieczni Marcina Rzeszotka wygrali zasłużenie, a rozmiary zwycięstwa mogły być nawet, zdaniem fanów, takie same, jak biało-czerwonych z San Marino. Liczy się jednak nie chciejstwo, a to co – jak mawiają bramkarze - w sieci, więc nie da się ukryć, że goście w Grójcu skutecznością nie grzeszyli.
Z kolei miejscowi kibice występ swoich pupili po tym meczu oceniają krótko i dosadnie – żenada. Szkoleniowiec Mazowsza, Konrad Główka liczył przed meczem, iż ewentualne zwycięstwo pozwoli jego drużynie złapać kontakt ze strefą spadkową. Po meczu spuścił z tonu, twierdząc, że Grójec może zacząć się żegnać z centralnymi rozgrywkami piłkarskimi. Na forum internetowym kibice outsiderów trzecioligowych z przekąsem przypominają też, że strzelca jedynego gola tego meczu, czyli A. Kołakowskiego, zarząd grójeckiego klubu nie chciał zimą w swoim klubie.
Mają swoje powody do narzekań grójeccy kibice „dokopując” piłce kopanej, a czy dla legionowian skromne zwycięstwo, po pierwszej porażce rezerwami Wisły na swoim boisku, może być powodem do odrobiny optymizmu?. O to m. in. spytaliśmy legionowskiego szkoleniowca Marcina Rzeszotka:
- Mam nadzieję, że zespół psychicznie po tej wygranej trochę odżył. Trzy punkty cieszą, ale jeszcze o żadnym huraoptymizmie nie może być mowy. Gra, a zwłaszcza słaba skuteczność mojej drużyny w tym meczu pozostawiała jeszcze dużo do życzenia. Ważne jest więc zwycięstwo i sama liczba wypracowanych sytuacji do strzelenia kolejnych bramek. Zobaczymy jak będzie w kolejnych meczach. Z Konrada Karaszewskiego zrobiłem obrońcę? Zmiany w składzie i miejsce Konrada w obronie zostały wymuszone obiektywnymi brakami kadrowym. Do Grójca pojechaliśmy osłabieni. Rozchorował się Maciek Starczewski, ma 10. dni zwolnienia i Karaszewski musiał zagrać na lewej obronie. Z kolei Paweł Starnacki ma zapalenie krtani, chory jest też Piotrek Boratyński. Musiałem dokonać więc przemeblowania w składzie wyjściowym, ale „Karasia” na lewego obrońcę na stale przekwalifikować oczywiście nie zamierzam – mówi M. Rzeszotek.
W piątek (godz.16) Legionovia zagra u siebie z Włókniarzem Konstantynów Łódzki. Rywale w trzech meczach wiosennych, trzy razy wygrali i nie stracili jeszcze gola. Choć miejsce w tabeli mają dość niskie, łatwym rywale dla Legionovii z pewnością nie będą. Nasz szkoleniowiec zdaje sobie z tego doskonale sprawę. – To kolejny z zespołów, a zarazem drugi nasz rywal, walczących jeszcze w III lidze, jakbym to określił – o życie. Będą chcieli, jeśli myślą o utrzymaniu, koniecznie ten mecz z nami wygrać. Mam nadzieję, że to im się nie uda. Aby tak się stało nie możemy rywali zlekceważyć, musimy przystąpić do tego spotkania skoncentrowani. Tym bardziej, że Włókniarz, według mojego rozeznania, to drużyna, która w przerwie zimowej dokonała kilku wzmocnień w składzie, po to właśnie, aby utrzymać się w gronie trzecioligowców – ocenia najbliższego rywala legionowski szkoleniowiec.
(jb)
Oto skład Legionovii w meczu z Mazowszem Grójec: Błesznowski – Karaszewski, Ziąbski, Gumowski, Frączek, Kołakowski (87’ Poterała), Urban, Kowalczyk, Tkacz (79’ Nowcień), Jaczewski (90’Lejdyn), Reks (90’Madej)
Zdjęcie: Arnold Kołakowski strzelił jedynego gola meczu w Grójcu
Fot. DKBE (archiwum)


