Karnego wykorzystali (tylko) gospodarze
Niestety, porażką zakończyli trzecioligowi futboliści Legionovii piłkarską jesień (przedłużoną o dwie kolejki wiosny). W ostatnią sobotę przegrali w Otwocku z miejscowym Startem 0–1, tracąc jedynego gola tego spotkania z rzutu karnego w 20. minucie tego meczu
Pięć minut później legionowianie nie wykorzystali szansy na wyrównanie, także z „jedenastki”. Rzut karny dla Legionovii wykonany przez Łukasza Barankiewicza obronił 35–letni golkiper gospodarzy Dawid Bułka. – Łukasz był wyznaczony do strzelania karnego. Na treningach przed tym spotkaniem trenował nawet ten element gry i wszystko było w porządku. A tu taki „niewypał” – mówi legionowski szkoleniowiec Marek Papszun. – To nie przypadek. Nasz doświadczony golkiper to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy specjalista na swej pozycji w III lidze – komplementuje swojego zawodnika oraz trochę usprawiedliwia niefortunnego strzelca trener gospodarzy Jacek Cyzio.
Raczej szczęśliwe niż zasłużone zwycięstwo byłego drugoligowca dodało tej drużynie trochę oddechu, swego rodzaju optymizmu na spokojniejsze przepracowanie przerwy zimowej. – To prawda, te trzy punkty zdobyte na Legionovii są dla nas niezwykle ważne. Rywale, z którymi przyjdzie nam najprawdopodobniej walczyć o utrzymanie w III lidze nie odskoczyli od nas za daleko. Wręcz odwrotnie, są na „wyciągnięcie ręki”. Jedno nasze zwycięstwo i możemy zamienić się miejscami. To z pewnością będzie nas dopingowało do pracy w przerwie zimowej. Sam mecz z Legionovią do najciekawszych z pewnością nie należał, nie był też dobry w naszym wydaniu. Powiem więcej: przed kilkoma tygodniami zagraliśmy w Legionowie lepiej i przegraliśmy 0–1. Teraz po słabszym spotkaniu wygrywamy w takim samym stosunku. Ot, takie paradoksy trzecioligowej piłki, które świadczyć mogą także o tym, że w tej lidze każdy może wygrać z każdym, nie ma wielkich różnic w poziomie większości drużyn, a o takim, czy innym wyniku zadecydować może przypadek, odrobina szczęścia, lepsza dyspozycja. Dlatego o dalszym losie wielu drużyn w III, bardzo wyrównanej lidze, zadecyduje dobrze przepracowana zima i 13 spotkań pozostałych do rozegrania na wiosnę – słusznie zauważa J. Cyzio.
Legionowski szkoleniowiec nie jest oczywiście zadowolony z wyniku osiągniętego przez jego zespół w Otwocku. – Liczyliśmy rzecz jasna na zwycięstwo i zapewnienie sobie tym samym spokojniejszej zimy. Szansa na wygraną ze Startem oczywiście była. I nie chodzi mi tylko o tego nieszczęsnego w naszym wykonaniu karnego. W drugie połowie tego meczu przecież dominowaliśmy na boisku ale swej przewagi, podobnie jak w spotkaniu z Bronią Radom nie potrafiliśmy udokumentować, nie wykorzystując dobrych i bardzo dobrych okazji. To chyba jednak nie tylko kwestia braku sportowego fartu, szczęścia, któremu trzeba pomóc, ale i kwestia zatracenia pewnych podstawowych umiejętności. Ja wiem, że możemy jeszcze powalczyć o 7–8 miejsce w lidze, ale teraz po tej porażce w Otwocku, musimy bacznie spoglądać za siebie, bo strefa spadkowa tuż, tuż. Nie da się ukryć, że naszym głównym celem na wiosnę będzie obrona przed spadkiem z III ligi – analizuje sytuację zespołu nowy szkoleniowiec legionowian.
Przed piłkarzami Legionovii do końca tygodnia krótka przerwa. Potem spotykają się jeszcze na dwutygodniowy okres roztrenowania, w czasie którego mają rozegrać jeszcze dwa spotkania kontrolne. Właściwa przerwa zimowa ma potrwać od 16 grudnia do 5 stycznia roku przyszłego. Tego dnia rozpoczną się przygotowania do rundy rewanżowej. Trener M. Papszun chciałby mieć do tego czasu już wykrystalizowaną kadrę swego zespołu. Zdaję sobie sprawę, że jest to praktycznie niemożliwe. Nie ukrywa jednak, że w zespole Legionovii zajdą spore zmiany, choć na spektakularne transfery raczej liczyć nie można.
Skład Legionovii z Meczu ze Startem Otwock: Błesznowski – Jasiński, Wolski (34' Turski), D. Ziąbski, Wawrzyniak (80' Uwadizu), Rawski, Tomczyk, Centkowski, Janusiński, K.Ziąbski (46' Kopeć), Barankiewicz.
(jb)
Zdjęcie: Trener Marek Papszun (z prawej) wraz ze swym współpracownikiem Pawłem Szemantem od dwóch spotkań prowadzi Legionovia. Liczył, że zdobędzie w nich minimum cztery punkty. Zdobył jeden. Spojrzenie na piłkarską wiosnę i związane z nią plany trzeba więc już na starcie zweryfikować
Fot. dkBE


