Piotr Gromek
Kolejny przedstawiany przez nas szczypiornista Klubu Piłki Ręcznej Legionowo, to 20–letni kołowy (obrotowy) – Piotr Gromek. Z legionowską piłką ręczną związany od dwóch sezonów
Piotr to kolejny przykład dobrze ułożonego młodzieńca, który z powodzeniem godzi swoją sportową pasję, nie zapominając o nauce. – Studiuję informatykę w Polsko–Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych. Jestem już na drugim roku i sport oraz nauka, a może nawet odwrotnie, po pierwsze nauka, a potem sport wypełniają w zasadzie mój cały czas, im poświęcam najwięcej uwagi. Jeśli mam trochę wolnego, to najchętniej spędzam go wspólnie z moją dziewczyną Aleksandrą, lubię też czytać, najchętniej literaturę fantasy. Zajmuję się też chętnie, co oczywiste grafiką komputerową – przedstawia się króciutko P. Gromek.
Swoją przygodę z piłką ręczną zaczynał, podobnie jak np. przedstawiany przed tygodniem Robert Piechnik, w stołecznym klubie UKS Wilanovia. Chodził wtedy do czwartej klasy SP nr 300. – Pamiętam, że moim pierwszym trenerem był Arkadiusz Dudaref, były reprezentacyjny bramkarz kraju. Z nim osiągnęliśmy jako zespół sporo sukcesów w piłce młodzieżowej. Od mistrzostwa kraju w mini piłce ręcznej, po wicemistrzostwo Polski w młodzikach. Sporo tego było, przez te dziewięć lat trenowania szczypiorniaka. Z tym, że w klasie maturalnej miałem roczną przerwę, czas poświęciłem tylko nauce. Do piłki wróciłem już na I roku studiów, do Legionowa ściągnął mnie „Motor”, czyli nasz bramkarz Maciek Skawiński. Nie żałuję wyboru. Tu powstaje coś fajnego. Jest dobra atmosfera, widzę szansę dla przyszłości tej dyscypliny, min. dzięki pracy i zaangażowaniu takich ludzi jak trener czy prezes klubu. Są oddani szczypiorniakowi, a poza tym, co dla nas zawodników niezwykle ważne, można się do nich zwrócić z każdą sprawą, są dostępni. Mamy wspólny sportowy cel, jesteśmy sportową rodziną – zachwala atmosferę w legionowskim klubie Piotrek.
Nie ulega wątpliwości, że Piotr lubi sport i ma go w zasadzie we krwi. Oprócz pasji do piłki ręcznej jest instruktorem kitesurfingu, czyli jak sam określa umiejętności poruszania się na wodzie na desce z latawcem. – Całe w zasadzie lato spędzam nad morzem, w Zatoce Puckiej pod Chałupami. Jeżdżę też na nartach wodnych, lubię pływać. Sport był zawsze ważny w życiu całej mojej rodziny. Brat mojej babci był reprezentantem Polski w siatkówkę, dziadek z babcią są po AWF–ie, mama uprawiała pływanie. Nie mogłem przerwać takich rodzinnych tradycji – uśmiecha się Piotr.
Dlaczego wybrał w szczypiorniaku pozycję kołowego, niewdzięczną rolę przepychania się na kole z rywalami najczęściej wyższymi i cięższymi? – Taką pozycję w zespole wybrał mi przed laty pan Dudaref i tak już pozostało. Swoje „braki” (188 cm i 87 kg) fizyczne, jak na typowego kołowego przystało, staram się nadrabiać sprytem, szybkością, zwinnością. Podobno wychodzi mi to coraz lepiej. Kontuzje, odpukać, póki co, poza drobnostką związaną z Achillesem omijały mnie szerokim łukiem i niech tak dalej pozostanie. Wzór szczypiornisty do naśladowania? Chorwat Ivo Balić jest sportową gwiazdą, którą lubię oglądać, ale on gra na innej niż ja pozycji. Wśród obrotowych nie mam swoich idoli.
Wiele wskazuje na to, że P. Gromek od lutego przyszłego roku na cztery miesiące opuści swych kolegów z zespołu KPR Legionowie – Prawdopodobnie skorzystam z europejskiego programu Erasmus dla studentów i wyjadę do Anglii, do Kingston na studia, na jeden semestr. To dla mnie szansa, jedyna w życiu, a koledzy z zespołu z pewnością sobie poradzą. Wierzę, że pierwsza liga będzie nasza – mówi Piotr Gromek.
(jb)
Zdjęcie: Rola obrotowych do łatwych nie należy. Piotr próbuje sobie z nią radzić
Fot. dkBE


