Emilia Kajzer
Rozpoczynamy cykl przedstawiania nowych zawodniczek SK bank Legionovia. Na początek rozmowa z nową rozgrywającą zespołu, 23-letnią EMILIĄ KAJZER
– Jak się zaczęła Twoja przygoda z siatkówką?
– To było w rodzinnych Tychach. W klasie czwartej Szkoły Podstawowej nr 10 był nabór do klasy sportowej, choć tradycji sportowych w mojej rodzinie nie było. Spróbowałam, spodobało mi się. Kontynuowałam sportową przygodę w gimnazjum, a potem przeniosłam się do klas siatkarskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu. Było nas tam kilkanaście m.in. Natalia Kurnikowska, Gabriela Jasińska, Dominika Nowakowska, Justyna Sosnowska...
– Bywałaś już w Legionowie z młodzieżowym zespołem Tych. Pamiętasz?
– Tak pamiętam, byłam z drużyną MOS Tychy. Legionowskiej Areny jeszcze nie było, a ja grałam nie na pozycji rozgrywającej, ale jako atakująca, bo koleżanka z drużyny doznała kontuzji.
– Po skończeniu SMS w Sosnowcu trafiłaś, jako młoda zdolna rozgrywająca, do drużyny Orlen Ligi – PTPS Piła?
– To prawda, i byłam w Pile przez trzy sezony. Trafiłam tam na trzy starsze bardziej doświadczone rozgrywające i… miałam się od kogo uczyć. Były to kolejno: Anna Kreczmar, Chorwatka-Katić i najbardziej z nich doświadczona Irina Archangielska. Przebić się do podstawowego składu było trudno, ale trochę pograłam.
– Pamiętam nawet, że w jednym ze spotkań przeciwko Legionovii zostałaś MVP spotkania.
– Tak było. Taka drobna, indywidualna satysfakcja.
– Po trzech latach w Pile trafiłaś do drużyny Budowlanych Łódź.
– Pod skrzydła doświadczonej rozgrywającej Magdaleny Śliwy. Znowu miałam się od kogo uczyć, ale dużo w Budowlanych nie pograłam.
– Teraz Legionovia, dlaczego właśnie ten klub?
– Tu stawia się na młode, krajowe siatkarki. Wiem od dziewczyn tu grających, że w zespole jest fajna atmosfera. To mnie przekonało...
– Pewnie też liczysz, że będziesz miała więcej okazji na grę, ale będziesz o mijsce w składzie rywalizować z Natalią Gajewską. Tym razem role się jednak odwracają, bo to ona jest młodą, a Ty tą starszą bardziej doświadczoną...
– To prawda, ale nie boję się zdrowej, sportowej rywalizacji.
– Spróbuj określić swoje atuty jako rozgrywającej.
– Trudno oceniać się samej. Może moim atutem jest fakt, że jestem leworęczna, że lubię szybką grę, nie unikam współpracy ze środkowymi. Mając w zespole takie dziewczyny jak Malwina Smarzek, Ola Wójcik czy Daria Paszek rozgrywającej gra się łatwiej. Wierzę, że szybko potrafię się wkomponować w zespół, znajdę wspólny język z dziewczynami.
– A co poza siatkówką? Jak spędzasz czas wolny?
– Kończę naukę w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Pile i siedzę właśnie na książkami przed ostatnimi egzaminami. Czas wolny? Najlepiej z rodziną i przyjaciółmi, na wspólnych spotkaniach. Tylko proszę nie wyciągać z tego wniosku, że jestem jakąś „imprezowiczką”.
– Wybrałaś już mieszkanie w Legionowie? Z kim chciałabyś w nim zamieszkać? Może z chłopakiem?
– Dość wścibskie to pytanie... Mieszkania jeszcze nie wybrałam, ale... Może rzeczywiście zamieszkam z chłopakiem. W lipcu bierzemy ślub. To Paweł, sportu nie uprawia, ale amatorsko uprawia siatkówkę i pochodzi z Piły. W Legionovii będę występowała już pod nowym nazwiskiem – Szubert.
– Dziękuję pod rozmowę.
Rozmawiał: Jerzy Buze


