Po punkcie
Sobotni mecz w Legionowie dwóch zespołów nadal niepewnych swojego losu w II lidze nie „powalił na kolana”. Oba zespoły balansujące „na krawędzi” podzieliły się punktami. W pozostałych do rozegrania pięciu kolejkach, zarówno Legionovia jak i Nadwiślan, będą musiały do swego dorobku dorzucić jeszcze po kilka punktów i spoglądać z niepokojem za siebie
Legionovia w tym meczu zagrała z Pawłem Waskowem w bramce (M. Smyłek chorował cały tydzień), bez Adama Czerkasa (spóźnił się na zbiórkę przed meczem) i bez Sebastiana Czapy. Goście też mieli swoje kadrowe problemy. Nie było M. Glanowskiego w pomocy, trener Adam Nocoń musiał „kombinować” z młodzieżowcami. Może właśnie dlatego (ale z pewnością nie tylko z tej przyczyny) spotkanie nie należało do porywających widowisk. Zwłaszcza w pierwszej połowie, chociaż padły w niej dwa gole.
Pierwsi gola zdobyli przyjezdni. W 25. minucie na strzał z dystansu (z około 30 metrów ) zdecydował się najlepszy snajper Nadwiślana – Adam Setla. Uderzenie było dość mocne, ale leciało w środek bramki i „asystę” przy tym golu trzeba niestety zapisać naszemu bramkarzowi. P. Waśków stał sobie bowiem kilka metrów przed bramką i nie zdążył z interwencją. Gol był zresztą dość kontrowersyjny, bo zarówno część kibiców, jak i sędzia. asystent byli zbyt daleko od akcji, by autorytatywnie stwierdzić, że futbolówka przekroczyła linię bramkową. Piłka trajektorię lotu, po odbiciu od poprzeczki, miała dość dziwną. Ławka Nadwiślana jednak skoczyła do góry, sędzia (Marcin Liana) uległ sugestii i po chwili wahania gola uznał, choć podobno zapis z kamery telewizyjnej nie jest już tak jednoznaczny.
Legionowianie stan pojedynku wyrównali na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy. Po ładnej akcji prawą stroną kapitana drużyny Kamila Tlagi i jego dośrodkowaniu, gola głową zdobył najlepszy strzelać legionowian – Szymon Lewicki. Dla obu strzelców bramek w tym meczu, były to ich dwunaste gole sezonu.
W drugiej połowie, chociaż gra była żywsza, ciekawsza i było trochę więcej sytuacji podbramkowych, wynik spotkania nie uległ zmianie. W Legionovii, na moje oko najwyżej za to spotkanie trzeba ocenić wspomnianego K. Tlagę, także Roberta Menzela, w środku pola Karola Ziąbskiego i Dejana Krijanovicia oraz Samuelsona Odunkę (po zderzeniu na początku meczu jego dalszy występ stał po dużym znakiem zapytania) i Szymona Lewickiego. W zespole gości w miarę solidne wrażenie sprawiała defensywa z bramkarzem Piotrem Misztalem na czele. W sumie remis nie krzywdzi żadnej ze stron tego spotkania. W następnym meczu Legionovia zagra na wyjeździe w Tarnobrzegu. Remis, podobnie jak w legionowskim spotkaniu tych drużyn, bardziej satysfakcjonowałby zespół trenera Roberta Pevnika.
Legionovia KZB Legionowo: Waśków – Tlaga (80’ Wieczorek), Grudniewski, Menzel, Goliński – Odunka, Ziąbski (68' Kastratović), Figiel, Krljanović, Maciejewski (74' Przybylski), Lewicki.
JERZY BUZE
sport@tio.com. pl


