Wracają na salony!

zdjecie s01 zObiecali – słowa dotrzymali! Tylko jeden sezon trwała „banicja” legionowskich szczypiornistów na parkietach I ligi. W sobotni wieczór efektownym zwycięstwem nad Sokołem Kościerzyna 33–15 (13–7), podopieczni trenerów Roberta Lisa i Marcina Smolarczyka przypieczętowali swój powrót na salony PGNIG Superligi. Uczynili to na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu 2014/2015. Brawo! Gratulacje!

Witek Titow, Paweł Gawęcki, Michał Prątnicki, Tomasz Kasprzak and company szli przed bieżące rozgrywki pierwszoligowe jak czołg (20 zwycięstw i tylko jeden remis) i odliczanie do radosnego momentu trwało od pewnego czasu. Matematyka wskazywała, że właśnie w sobotni wieczór, jeśli tylko KPR wygra kolejne spotkanie z zespołem z Kaszub, ten awans stanie się faktem. Nasi piłkarze doskonale o tym wiedzieli, nie chcieli popsuć nastroju chwili i przed własną coraz liczniejszą publicznością, ze swoim Klubem Kibica, chcieli cieszyć się wspólnie, kolejnym świętem legionowskiego sportu. Nie mogli więc zawieść i nie zawiedli.
Szybko pokazali gościom z Kościerzyny ich miejsce w sportowym szyku. Dzięki tradycyjnie dobrej postawie w defensywie, także udanym interwencjom Mikołaja Krekory w bramce szybko uzyskali bezpieczną przewagę i kontrolowali mecz.
Do przerwy ich sportowa dominacja zamknęła się „tylko” różnicą sześciu bramek, ale w drugiej odsłonie rosła w oczach i na długo przed zakończeniem spotkania, stało się prawie dla wszystkich jasne, że po końcowych gwizdkach sędziów strzelą korki od szampana. I tak się stało. Był też tort dla kibiców od tytularnego sponsora zespołu. Radości, wspólnym pląsom, gratulacjom, zdjęciom, wywiadom nie było końca. Nie da się ukryć, że legionowscy szczypiorniści swoją postawą demonstrowaną w całym sezonie, zapracowali na te radosne, niezapomniane chwile.
Nie będziemy więc mącić tego zasłużonego nastroju triumfu dywagacjami w rodzaju – czy KPR Borodino Legionowo jest za mocne na I ligą a za słabe na superligę, bo wierzymy, że wnioski z poprzedniego, rocznego pobytu na salonach krajowego handballu zostaną wyciągnięte. Szczypiorniści, sztab szkoleniowy zrobili swoje, teraz czas na działania zarządu klubu, sponsorów. Hasło na przyszły sezon wydaje się być jedno: Teraz gramy, że…tak szybko nie spadamy!
KPR Borodino – Sokół Kościerzyna 33–15 (13–7). KPR: Krekora, Ner – Bożek, Prątnicki (2), Kasprzak (3), Titow (5), Ciok (5), Dzieniszewski, Gawęcki (4), Wolski (3), Wuszter (1), Suliński (4), Brinovec (4), Kuśmierczyk (2). Dla gości najwięcej bramek, po 3 zdobyli: M. Rejchel i A.Bronk.

JERZY BUZE
sport@tio.com.pl

Powiedzieli po awansie
Frenki i Tomek
Frenki Brinovec i Tomasz Bulej byli przez cały sezon w cieniu swych częściej grających, bardziej eksponowanych kolegów z zespołu KPR Borodino Legionowo. Zwykle o takich jak oni mówi się – zmiennicy, ale ich wkład w awans drużyny jest dla wszystkich jako tako znający handball – niezaprzeczalny! Co mówili po ostatnim spotkaniu?
Frenki Brinovec:
– To mój pierwszy sportowy awans do superligi w życiu. Przeżycie super, w zasadzie nie do opisania. Wszyscy jesteśmy ogromnie zadowoleni, tym bardziej, że ten awans zapewniliśmy sobie na cztery kolejki przed końcem. Pomysł na wąsy? Zrodził się spontanicznie, chcieliśmy zrobić jako zespól coś oryginalnego: wąs i awans mają choćby w brzmieniu coś wspólnego. Dziś jeszcze te wąsy wszyscy wspólnie zgolimy. Teraz awans jest najważniejszy. Impreza? Z pewnością będzie. Jeszcze tego nie zaplanowaliśmy, bo w sporcie zwycięstwa nigdy nie można być pewnym, ale na pewno coś będzie. Jest się z czego cieszyć!

Tomasz Bulej:
– To mój drugi awans z KPR do superligi. Tym razem z powodu kontuzji musiałem oglądać go z trybun. Trochę żal, ale muszę powiedzieć, że gra kolegów wyglądała fajnie i w efektownym stylu przypieczętowali ten awans. Wierzę, że tym razem zagościmy w superlidze na dłużej. Za pierwszym razem zbieraliśmy doświadczenia i teraz już wiemy, czym to się je. Jasne, że wzmocnienia personalne zespołu powinny, być, bo ekstraklasa, to jednak inny poziom. Ale jeśli mnie pan ciągnie za język kto przyjdzie, to… nie ten adres. Póki co, cieszmy się!

(jb)