Grali o zwycięstwo – zremisowali
W sobotę, w pierwszym dniu wiosny, drugoligowi piłkarze Legionovii zremisowali na swoim boisku z mielecką Stalą 2–2 (1–1). To był trzeci mecz podopiecznych trenera Roberta Pevnika w rundzie rewanżowej sezonu 2014/2015. Po inauguracyjnym zwycięstwie, dwa kolejne remisy. Nasi futboliści jeszcze nie przegrali, zgromadzili pięć punktów, walczą o utrzymanie statusu drugoligowca
Przed spotkaniem w okolicach stadionu przy ul. Parkowej dało się zauważyć spore siły policji: na koniach, z psami, zmotoryzowani, spieszeni… Siły prewencyjne dmuchały na zimne w tych „gorących” dla miasta dniach. Obawy tym razem okazały się przesadzone. Na meczach piłkarskich zazwyczaj bywa spokojnie. Grupka fanów (tym razem około 200 osób), co najwyżej pokrzyczy, nie zawsze cenzuralnie (tym razem pod ich „ostrzałem” był sędzia z Gdańska). Na ten mecz nie mieli wstępu kibice zespołu przyjezdnego, co może trochę dziwić.
Poziom samego spotkania? Obaj szkoleniowcy, Janusz Białek (Stal) i Robert Pevnik (Legionovia) określili mecz jako spotkanie walki: oba zespoły chciały wygrać, ale gdy się za bardzo chce… – Walczyliśmy, ale piłka nie za bardzo chciała się nas dzisiaj słuchać – mówił R. Pewnik. – Dwa razy w tym meczu prowadziliśmy, ale znowu nie udało się nam wygrać, utrzymać zwycięstwa. Ponownie błędy w obronie sprawiły, że po raz trzeci na wiosnę, tylko zremisowaliśmy – ocenił J. Białek.
Emocji trochę było. Padły w końcu cztery bramki. Dwukrotnie gospodarze, których celem jest utrzymanie w II lidze, „gonili” choćby jeden punkt. Mielczanie, którzy plany mają diametralnie różne, do końcowego gwizdka sędziego szukali zwycięstwa. Trochę się więc na zielonej murawie działo, ale sam poziom spotkania, na moje oko – taki sobie. Goście zostawili po sobie nawet trochę lepsze wrażenia, że się tak wyrażę – estetyczne (byli bardziej zdecydowani i zorganizowani jako zespół, mieli lepszy start do piłki, byli groźniejsi w ofensywie), ale w piłce kopanej liczy się tylko to co „w sieci”. W tym meczu oba zespoły zdobyły po dwa gole.
Jak padły bramki? 0–1 (18’). Po dośrodkowaniu z lewej strony Macieja Domańskiego w pole karne Legionovii, jeden z gospodarzy, bodaj M. Figiel, zatrzymał – zdaniem sędziego T. Tobiańskiego – piłkę ręką. Ręka rzeczywiście była tyle, że piłkarze Legionovii, także wielu kibiców było przekonanych, że wydarzenie miało miejsce przed narożnikiem „szesnastki”. Arbiter zdania nie zmienił i wyróżniający się w tym spotkaniu Sebastian Łętocha zamienił karnego pewnym strzałem na gola. 1–1 (30’). Po mierzonej wrzutce z prawej strony Lazara Pavicia (dobry mecz serbskiego pomocnika), Szymon Lewicki wyskoczył wyżej od defensorów gości i strzałem głową zdołał pokonać golkipera gości, Wojciecha Daniela. 1–2 (49’). Wkrótce po przerwie, prawa strona defensywy gospodarzy trochę „przysnęła”. Bardzo dobre podanie w tzw. uliczkę B. Nowaka do Macieja Domańskiego i ten w pozycji sam na sam nie daje szans Mikołajowi Smyłkowi. 2–2 (82’). Po dobrej akcji Legionovii z kilkunastu metrów uderza Marcin Figiel. Bramkarz Stali radzi sobie z tym strzałem, ale „wyplutą” przez niego piłkę dobija głową Kacper Tatara. Futbołowka przekracza linię bramkową, co nie umyka uwadze sędziów. Pierwsza, ale bardzo ważna bramka K. Tatary w tym sezonie.
Już w najbliższą sobotę, także w Legionowie (godz. 16) drugoligowe derby Mazowsza. Mecz z pruszkowskim Zniczem, kto wie czy nie trudniejszy dla naszej drużyny, niż ten z mielecką Stalą. Pruszkowianie daleko zaszli w Pucharze Polski, nie ukrywają swych sporych ambicji w tym sezonie, mają w swych szeregach m.in. trzech piłkarzy, którzy wcześniej reprezentowali legionowskie barwy (P. Tomczyk, M. Pielak i P. Gurzęda). Będą emocje...
Oto skład Legionovii ze spotkania ze Stalą Mielec: Smyłek – Wieczorek, Dankowski, Menzel, Goliński, Maciejewski (70’ Tatara), Pavić, Krljanović (56’ Przybylski), Figiel (82’ Stromecki), Czapa (70’ Tlaga), Lewicki.
Jerzy Buze
sport@tio.com.pl


