Trochę szkoda, ale…

zdjecie s02 zW swoim drugim wiosennym spotkaniu legionowski drugoligowiec zremisował w Niepołomicach z miejscową Puszczą 2–2. Do przerwy w tym meczu prowadzili podopieczni trenera Roberta Pevnika 2–0, po bramkach Szymona Lewickiego (20’) i Dejana Krljanovica (45’). Po przewie dwie bramki (w tym jedną z karnego) zdobyli gospodarze. Na dodatek nasi futboliści kończyli mecz w dziesiątkę, a sędzia główny dopiero po konsultacji z liniowym odwołał swoją decyzję o drugiej jedenastce dla miejscowych. W tej sytuacji jeden punkt chyba nie jest taki zły

Na ciężkim, grząskim boisku w Niepołomicach legionowianie rozegrali dobre pierwsze 45 minut meczu. Grali w miarę szybki futbol, składnie przedostawali się pod bramkę rywali, choć futbolówka czasami płatała im figle. W 20. minucie po akcji Marcina Figiela, tam gdzie trzeba znalazł się Szymon Lewicki i dał Legionovii prowadzenie. Kwadrans później nasz napastnik zdobył nawet drugiego gola, ale liniowy sygnalizował pozycję spaloną. Gospodarze nie tylko się bronili, starali się też „odgryzać” naszej drużynie. Mieli swoje dwie szanse między 37. a 39. minutą meczu, ale raz przestrzelili (A. Gębalski), a raz Mikołaj Smyłek obronił w ładnym stylu strzał D. Gawęckiego. W końcówce tej odsłony, z dwóch swoich szans bramkowych legionowianie wykorzystali jedną. Najpierw Rafał Maciejewski przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy M. Staniszewskim, jednak minutę później golkipera Puszczy pokonał technicznym strzałem – Dejan Krljanovic, po wymianie piłki z Sebastianem Czapą. Była to pierwsza bramka słoweńskiego pomocnika w barwach Legionovii KZB Legionowo.
Dziesięć minut po przerwie, przed szansą „dobicia” gospodarzy stanął wspomniany S. Czapa, ale nie udało mu się podwyższyć wyniku na 3–0. Gospodarze poczuli się tym pokrzepieni i wkrótce (60’), zdobyli kontaktowego gola. M. Smyłka pokonał 33–letni Adrian Napierała. W 72. min. okazję na podwyższenie prowadzenia zaprzepaścił Kacper Tatara. Z jego próbą loba poradził sobie bramkarz gospodarzy. Miejscowi na 10 minut przed końcem meczu dopięli swego, doprowadzając do remisu. Sędzia Paweł Kantor wskazał „na wapno”, a na dodatek z boiska „wyleciał” Marcin Stromecki, dostając w jednej akcji dwie żółte kartki. Najpierw za odłożony faul, a potem za rękę w polu bramkowym. Karnego na gola pewnie zamienił A. Gębalski.
To nie był koniec emocji w tym meczu, na – użyję eufemizmu – „trudnym” boisku w Niepołomicach. Przypomnę, że tydzień wcześniej zremisowała (3–3) tu swój mecz mielecka Stal. W tamtym spotkaniu gospodarze wykorzystali dwa rzuty karne, w tym dający im remis w ostatniej minucie spotkania!. W końcówce meczu z Legionovią niepołomicka „powtórka z rozrywki” była blisko, bardzo blisko, a decyzja o drugim rzucie karnym dla gospodarzy już właściwie podjęta przez arbitra głównego. Na szczęście główny dostrzegł sygnalizację liniowego i po konsultacji z nim odwołał swe postanowienie. Dodajmy jeszcze tylko, że o losach meczu mogła przesądzić główka Mihy Goropevśeka, ale – nie przesądziła.
W kontekście tego co powyżej, punkt zdobyty w Niepołomicach nie jest zły, chociaż ma chyba rację prezes klubu Dariusz Ziąbski, który twierdzi, że nawet tak młody zespół jakim jest KS Legionovia KZB Legionowo powinien w tak ważnych meczach wykazywać się większą skutecznością.
Jak będzie w sobotnim spotkaniu przeciwko Stali Mielec? Goście dwa swoje pierwsze spotkania zakończyli „hokejowymi” remisami 3–3!

(jb)

Oto skład Legionovii ze spotkania z Puszczą Niepołomice: Smyłek – Wieczorek, Dankowski, Menzel, Goliński, Ziąbski (65’ Stromecki), Krljanovic, Maciejewski, Figiel (63’ Tatara), Czapa (83’ Goropevśek), Lewicki.

Niedosyt pozostaje
A oto pomeczowa wypowiedź strzelca pierwszej bramki dla Legionovii, Szymona Lewickiego: – Warunki do gry były ciężkie, ale dla obu drużyn takie same. Do 60. min. prowadziliśmy grę czego efektem były strzelone dwie bramki. Mieliśmy jeszcze 3–4 szanse na podwyższenie rezultatu, ale zabrakło chłodnej głowy, lepszego zachowania. Jak to się mówi, niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było w sobotnie popołudnie. Błąd w ustawieniu i dostajemy bramkę na 1–2. Sytuacja nerwowa. Niestety w 80. min. rzut karny, czerwona kartka i po chwili wynik 2–2. Tak to się skończyło i z przebiegu ostatnich 30 min. dobrze, że padł wynik remisowy. Natomiast niedosyt pozostaje, bo jak się ma 2–0 i kolejne szanse na 3–0, 4–0, i to na wyjeździe, to mecz trzeba wygrać! Teraz przed nami Stal Mielec i na tym meczu się już koncentrujemy.

(jb)