Zwycięstwo po walce

zdjecie s01 zDwudziesty mecz – dziewiętnaste zwycięstwo pierwszoligowego, legionowskiego lidera. W sobotę podopieczni trenerskiego duetu Robert Lis – Marcin Smolarczyk pokonali zespół z wielkopolskiego Leszna 32–25 (14–13). Powrót na salony PGNiG Superligi coraz bliżej…

Tym razem nasi szczypiorniści stoczyli w Arenie Legionowo prawdziwie męski bój lub jak kto woli „namęczyli się okrutnie” by odnieść zwycięstwo. Może nawet nie tyle dlatego, że mieli słabszy dzień, a w kościach pucharową lekcję z Vive Kielce. Tradycyjnie niewygodny dla legionowian rywal z Leszna zawiesił wysoko poprzeczkę, podjął walkę, przyjął męską „wymianę ciosów”. Zespół doświadczonego szkoleniowca Ryszarda Kmiecika nie dość, że w obronie zagrał „po legionowsku”, to na dodatek imponował różnorodnością i wysoką skutecznością w ataku. Było to tym bardziej zaskakujące, że obaj nasi bramkarze zbyt wielu piłek w tym meczu nie odbili. – Fakt – potwierdził po spotkaniu Mikołaj Krokera. – Obaj z Piotrkiem miewaliśmy znacznie lepsze spotkania, ale naprawdę rywal był wymagający.
W tym spotkaniu walki „na styk”, bramka za bramkę, goście „padli” dopiero w ostatnich 10 minutach. Łukasz Wolski rzucił bramkę na 25–23 i nasi zaczęli coraz wyraźniej odskakiwać rywalom. Potwierdzając jeszcze raz, jak choćby w poprzednim meczu w Olsztynie przeciwko Warmii, że „fizyka” i kondycja jest ich mocną stroną.
Niewątpliwym smaczkiem sobotniego spotkania był swoisty pojedynek dwóch kołowych obu drużyn: naszego Tomka Kasprzaka i obrotowego Leszna, też nie ułomka – Krzysztofa Misiaczyka. Od samego początku między obu panami „iskrzyło” na kole. Już w pierwszej połowie sędziowie z Siemiatycz dwukrotnie i obustronnie odsyłali adwersarzy na ławkę kar i można, było przyjąć każdy zakład, że jeden z nich (a może nawet obaj) nie dotrwa do końca meczu. Już pięć minut po przerwie z boiska wyleciał gość z Leszna. Taktyczny majstersztyk legionowskiego duetu szkoleniowców, bo przez kilka pierwszych minut przeciwko K. Misiaczkowi zagrał inny z legionowskich kołowych, doświadczony Bartosz Wuszter i na efekty tego pojedynku nie trzeba było długo czekać. Dodam może jeszcze tylko, że 33-letni kołowy – K. Misiaczek pochodzi z Kościana (miejscowości i rozsławionej przez reprezentacyjnych braci, Michała i Bartosza Jureckich), grywał w superlidze w barwach Chrobrego Głogów, a oprócz handballu uprawiał i to z powodzeniem także kick–boxing. Był nawet medalistą mistrzostw kraju w tej dyscyplinie sportu. Jak już wspomniałem goście z Leszna, nawet bez swojego filaru defensywy jeszcze przez kwadrans spisywali się nadspodziewanie dzielnie, by w końcówce „popłynąć”.
KPR Borodino – Real Astromal Leszno 32–25 (14–13). KPR: Krekora, Ner – Dzieniszewski (3), Bożek, Prątnicki (7), Kasprzak (2), Titow (5), Gawęcki (5), Wolski (2), Ciok (6), Wuszter, Kuśmierczyk (1), Brinovec, Suliński (1). Dla gości najwięcej bramek zdobyli: 7 – Damian Krystowiak, 4 – Dawid Wesołek.

(jb)

 

tabela s01