Malwina on tour

zdjecie s02 zTo były szalone dni dla Malwiny Smarzek. Niespełna 19-letnia siatkarka, tegoroczna maturzystka, spędziła końcówkę ubiegłego tygodnia na boisku i w podróży. Atakowała na trzech siatkarskich „frontach”, przemierzyła setki kilometrów z Legionowa, poprzez Police, Sandomierz, do Dąbrowy Górniczej i z powrotem do Sandomierza i Legionowa. Można dostać zawrotu głowy od tych peregrynacji. Chyba, że ma się zdrowie komandosa, chęci, ambicję i oczywiście umiejętności, aby wspierać koleżanki z trzech drużyn. Malwina ten tour, godny odnotowania w Księdze Rekordów Guinnessa – wytrzymała. Miała też czas na uśmiech i makijaż…

W środę Malwina zagrała w Policach, przeciwko miejscowemu Chemikowi, w Młodej Lidze Kobiet. Legionowianki (SK bank Legionovia) wygrały 3:1, a udziału M. Smarzek w tym zwycięstwie nie sposób przecenić. W czwartek wieczorem była już w Sandomierzu, aby w piątek w dwóch zwycięskich spotkaniach wspierać juniorki LTS Legionovia w 1 mistrzostw kraju w tej kategorii wiekowej. W sobotę wczesnym popołudniem wystąpiła już w Dąbrowie Górniczej, w telewizyjnym spotkaniu Orlen Ligi seniorek Legionovii przeciwko Tauronowi. Nasze siatkarki przegrały po zaciętym spotkaniu 1:3, ale Malwina była najlepiej punktującą siatkarką tego spotkania, zdobyła 33 punkty! W niedzielę była już znowu w Sandomierzu, był zagrać kolejne spotkanie (jedno jej „uciekło” ze względu na kolizję terminarzu) z legionowskim juniorkami i świętować z nimi awans do półfinału MP.
Sportowy wysiłek, kondycję, zapał Malwiny Smarzek należy rzecz jasna podziwiać. Także jej niezaprzeczalną miłość do ulubionej dyscypliny sportu. Ona z pewnością zagrałaby jeszcze w czasie tych czterech szalonych dni i na „czwartym froncie”, gdyby wezwano ją np. na sparing reprezentacji kraju, a termin tego meczu nie kolidowałby z klubowymi obowiązkami. Mam jednak spore wątpliwości czy szafowanie zdrowiem młodziutkiej, niewątpliwie utalentowanej siatkarki to dobry, przemyślany sposób na rozwój jej talentu.

Jerzy Buze