Tylko sześć zwycięstw
Porażką 1:3 w Dąbrowie Górniczej zakończyły siatkarki SK bank Legionovia rundę zasadniczą sezonu 2014/2015 w Orlen Lidze. W sumie, na 22 spotkania w tej rundzie, nasze siatkarki wygrały tylko sześciokrotnie…
Gdy piszę te słowa nie wiem jeszcze czy legionowianki będą ósme czy dziewiąte, czy zagrają teraz w fazie play– off czy też w play–out, bo wynik spotkania KSZO we Wrocławiu jest mi nieznany. Nie ma to w sumie większego znaczenia, bo konstrukcja tego dalszego, pucharowego systemu rozgrywek jest tym razem tak karkołomnie ułożona, że na końcowej mecie może być zarówno sukces jak i kompletna klapa. Na dodatek fachowcy od klubowego pijaru, każdy wynik i tak przekują na „kolejny sukces”, a OL i tak jest zamknięta, czyli nikt z niej bez względu na sportowy wynik – nie spada.
Sobotni mecz legionowianek w Dąbrowie trwał 2 godziny i 15 minut i każdy z jego czterech setów był „na styk”, a szczęście w tym meczu siedziało okrakiem na siatce. Sportowy poziom spotkania – taki sobie, ale niezwykle wyrównany mecz sprawił, że emocji był w nim aż w nadmiarze. Kto oglądał ten „bój” w telewizyjnym, bezpośrednim przekazie, musi przyznać, że każde końcowe rozstrzygnięcie było możliwe. Np. zwycięstwo legionowianek, nawet 3:0, naprawdę było na wyciągnięcie ręki.
Wygrały jednak gospodynie, nasze dziewczyny musiały się obejść smakiem, nie zdobyły choćby punkciku, o który tak dzielnie walczyły. Trzeba w tym miejscu podkreślić sportową postawę dąbrowianek, bo dla nich był to mecz „o pietruszkę”, każdy wynik spotkania nie zmieniał ich szóstej lokaty po rundzie zasadniczej. Dodajmy jeszcze, że MVP spotkania została Katarzyna Konieczna (26 punktów), chociaż najwięcej punktów w tym meczu zapisała na swoim koncie Malwina Smarzek, bo aż 33!
Tauron Dąbrowa Górnicza – SK bank Legionovia 3:1 (28:26, 29:27, 31:33, 25:23). Legionovia: Bechis (1), Paszek (20), Połeć (2), Smarzek (33), Wójcik (14), Thibault (11), Wysocka (libero) oraz Szymańska (6), Chojnacka, Gajewska.
Raczej niedosyt
Na 22 punkty zdobyte przez legionowianki w rundzie zasadniczej złożyło się: 5 zwycięstw za trzy punkty (dwukrotnie z Naftą Piła, po razie z Pałacem, Budowlanymi i Developresem), 1 zwycięstwo za 2 punkty (3:2 na wyjeździe z Budowlanymi) i pięć porażek po tie–breaku 2:3. Jakby nie liczyć legionowianki górą były tylko w sześciu z 22 spotkań. Trochę mało, tym bardziej, że dwie porażki z beniaminkiem z Ostrowca dają do myślenia.
Apetyty przed sezonem był z pewnością większe, sięgały w najgorszym przypadku 5–6 miejsca. Nowa, młoda drużyna z potencjałem skompletowana podobno według autorskiego pomysłu pana Marka, miała zaskoczyć Orlen Ligę. Czy zaskoczyła?
Wiem, wiem: początek rozgrywek dla zmęczonych i wracających z urazami, kontuzjami z reprezentacyjnych występów czterech legionowianek, weryfikował przedsezonowe nadzieje. Potem kontuzje K. Szymańskiej (na zgrupowaniu kadry) K. Alagierskiej nie dawały komfortu pracy szkoleniowej w klubie. Dziewczyny starały się, walczyły ambitnie jednak stale coś zgrzytało w grze zespołu. Kiedy w końcu wyjściowa szóstka zaczęła grać w optymalnym składzie, punktowego napięcia nie wytrzymał zarząd klubu. Dwukrotna zamiana szkoleniowca w decydującej fazie rundy zasadniczej przypominała raczej „tonącego, który brzytwy się chwyta”. Punktów przybyło niewiele, SK bank Legionovia dzierży tylko w tym sezonie palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o liczbę trenerów pracujących z pierwszym zespołem.
Czym ostatecznie zakończy się trzeci sezon legionowskich siatkarek w Orlen Lidze? Nie wiem, ale niedosyt z pewnością pozostanie. Najmniej zastrzeżeń mam oczywiście do ambicji, waleczności samych, w większości, młodziutkich siatkarek. Mam też nadzieję, że w nowym sezonie zespół kadrowo nie zostanie diametralnie zmieniony, a trener (bez względu na to, kto nim zostanie), będzie miał komfort spokojnej, systematycznej pracy.
Jerzy Buze


