Derby bez emocji

zdjecie s01 zPierwszoligowe derby Mazowsza zgodnie z przewidywaniami podły łupem Mazowszan. Podopieczni trenerskiego duetu Robert Lis – Marcin Smolarczyk nie mieli większych problemów z pokonaniem ekipy trenera Tomasza Porzezińskiego. Emocji w tym spotkaniu niewiele, a poziom derbowego pojedynku co najwyżej – taki sobie

Gospodarze już w pierwszej połowie nie pozostawili rywalom złudzeń. Zdobyli kilkubramkową przewagę, a potem starali się kontrolować wydarzenia na boisku. Przyszło im to o tyle łatwiej, że goście swą pierwszą bramkę w tym meczu zdobyli dopiero w 18. minucie spotkania, przy stanie 7–0! Warto w tym miejscu podkreślić, że w bramce stołecznej drużyny bardzo dobrze spisywał się były golkiper legionowian – Tomasz Szałkucki. Tych byłych legionowskich akcentów w drużynie gości było jeszcze więcej, bo w jej szeregach grali: Olędzki, Płodowski, Kwiatkowski, Kolczyński. Kontuzjowani Mateusze – Zasikowski i Szmulik oraz Mikołaj Milewski obserwowali mecz z trybun, a drużyną z ławki dowodził też były „nasz” trener – Tomasz Porzeziński.
To derbowe spotkanie z personalnymi podtekstami nie było jednak zbyt emocjonujące. Agresywna, dość szczelna postawa legionowian w obronie, plus dobra gra Mikołaja Krekory w bramce, sprawiły warszawianom sporo kłopotów. Dość powiedzieć, że w pierwszych 30 minutach zdobyli tylko 5. bramek. Po przerwie spotkanie było bardziej wyrównane. Gospodarze nie „murowali” już tak szczelnie bramki, goście zaczęli grać śmielej, obie drużyny prześcigały się w popełnianiu błędów własnych, a „średnio” sędziująca ten mecz dwójka z Radomia zaczęła szafować karami. Legionowianie w całym spotkaniu odpoczywali 16 minut na ławce kar, goście o dziesięć minut mniej. Dwóch legionowskich piłkarzy (T. Kasprzak i K. Ciok), po trzech dwuminutowych wykluczeniach, w wyniku gradacji kar nie mogło kontynuować tego spotkania. W sumie zwycięstwo gospodarzy oczywiście zasłużone. W legionowskiej ekipie więcej na parkiecie mogli przebywać zmiennicy, a mający kłopoty z rzucającą ręką Michał Prątnicki, tylko dopingował kolegów z ławki.

KPR Borodino Legionowo – Warszawianka Warszawa 29–20 (12–5). KPR: Krokera – Bulej (2), Ciok (5), Kasprzak (1), Gawęcki (4), Titow (3), Dzieniszewski (2), Bożek, Suliński, Kuśmierczyk (2), Wuszter (2), Brinovec (3), Wolski (5). Dla gości najwięcej bramek zdobyli: 4 – Podobas, po 3 – Płodowski, Flisiak, Soja i Kolczyński.

Jezry Buze
sport@tio.com.pl