Po raz czternasty
KPR Borodino Legionowo, pierwszoligowy lider (gr. A) nadal bez porażki. W niedzielę zespół trenerskiego duetu Robert Lis – Marcin Smolarczyk rozpoczął rundę rewanżową rozgrywek od zwycięstwa w Arenie Legionowo nad MKS Poznań 34–25 (14–12). Było to kolejne, czternaste zwycięstwo pierwszoligowe naszych szczypiornistów. Tyle zwycięstw, ile spotkań. Brawo!
Niedzielne spotkanie lepiej rozpoczęli goście, uzyskując nawet 3-bramkowe prowadzenie. Niektórzy kibice zaczęli już nawet „krakać”, że zaczyna się horror podobny, do tego jesiennego
w Poznaniu, kiedy to legionowianie dopiero w końcówce wyszarpali zwycięstwo ambitnej ekipie trenera Domana Leitgebera. Pierwsza połowa legionowskiego spotkania zdawała się potwierdzać, że poznaniacy są niewygodnym rywalem dla naszej drużyny. Nasi musieli sobie radzić bez kontuzjowanych: Witka Titowa (znowu kłopoty z kolanem) i Michała Prątnickiego (odmawia posłuszeństwa wiązadło w łokciu ręki rzucającej), a rywale byli niezwykle skuteczni w akcjach ofensywnych.
KPR Borodino, jak to się określa „długo wychodził
w mecz”, ale po przerwie gra gospodarzy wyraźnie się rozkręciła. Wzmocniona postawa w obronie, dobra gra Mikołaja Krekory
w bramce, skuteczna w ofensywie (zwłaszcza Tomasza Kasprzaka, Pawła Gawęckiego, Kamila Cioka, Tomasza Buleja) spowodowały coraz wyraźniejszą przewagę gospodarzy, którzy przejęli kontrolę nad tym meczem. Ostatecznie skończyło się na zwycięstwie różnicą dziewięciu bramek (choć dziesięciobramkowa przewaga też bywała) i legionowianie zgodnie z przewidywaniami mogli dopisać sobie kolejne punkty za zwycięstwo. Odnotujmy w tym meczu debiut
w legionowskich barwach rozgrywającego Mariusza Kuśmierczyka. Awizowaliśmy ten występ w poprzednim numerze naszego tygodnika, dziś możemy dodać, że niespełna 24-letni szczypiornista rodem z Łodzi (ostatni klub – Viret Zawiercie) swój debiut w KPR Borodino okrasił dwiema zdobytymi bramkami.
Oto pomeczowa opinia trenera Roberta Lisa: – Najważniejsze są dwa kolejne punkty. Rzeczywiście dość długo wchodziliśmy w ten mecz, ale z czasem przejęliśmy nad nim kontrolę. Musieliśmy sobie radzić bez kontuzjowanych Prątnickiego i Titowa, ale taki jest właśnie sport. Dopiero
w połowie tygodnia wyjaśni się, czy obaj będą mogli zagrać w naszym najbliższym meczu w Piotrkowie, czy będziemy musieli grać bez nich. Tak czy inaczej będziemy chcieli zagrać tak, aby Piotrkowianin nas nie „rozstrzelał”. To rywale są pod większą presją, oni jeśli jeszcze
o czymś marzą, muszą wygrać ten mecz. My nie musimy, ale... możemy. Postawa debiutanta w dzisiejszym spotkaniu? Mariusz Kuśmierczyk trenował z nami niespełna tydzień. Bardzo dobrze grał w obronie,
w ofensywie nie pokazał jeszcze wszystkich swoich możliwości, potrzebuje jeszcze czasu, aby odpowiednio wkomponować się w zespół, pokazać, że był czołowym snajperem nie tylko Zawiercia, ale i całej I ligi, grupy B. Jak grał rekonwalescent Artur Bożek? Proszę pamiętać, że on miał długą, czteromiesięczną przerwę w grze po kontuzji. Po przepracowaniu okresu przygotowawczego Artur ma jeszcze dużo „cięższe nogi” od pozostałych kolegów. Też potrzebuje czasu na odzyskanie pełnej dyspozycji – zakończył swą wypowiedź trener R. Lis.
KPR Borodino Legionowo – MKS Poznań 34–25 (14–12). Borodino: Ner, Krekora – Bulej (4), Kasprzak (8), Wolski (2), Gawęcki (8), Suliński (3), Wuszter, Kuśmierczyk (2), Brinovec (2), Dzieniszewski, Bożek.
JERZY BUZE
sport@ tio.com.pl


