W 17. kolejce Orlen Ligi niespodzianka! Przykra dla legionowianek, radosna dla beniaminka z Ostrowca Świętokrzyskiego. Drużyna trenera Dariusza Parkitnego potwierdziła, że gra Legionovii jej „leży”. Po jesiennym 3:1 w Ostrowcu, w sobotę w Arenie Legionowo ostrowczanki jeszcze łatwiej uporały się z legionowiankami. Po godzince z kwadransem było po wszystkim. Zimny prysznic dla SK bank Legionovia. Zespół Roberta Strzałkowskiego nie ugrał choćby seta!
Tylko w pierwszej partii sobotniego meczu pojedynek zapowiadał się na zacięty, wyrównany. Co prawda KSZO lepiej wszedł w mecz po trzech dobrych akcjach Kamili Gańszczyk, ale z czasem gra się wyrównała, spotkanie było „na styk”. Żadna z drużyn nie mogła sobie wypracować większej przewagi, aż do stanu 22:22. Trzy ostatnie ciosy zadał jednak zespół gości, w czym niepośledni udział miała doskonale znana i lubiana przez legionowskich kibiców – Basia Bawoł. Obecna kapitan beniaminka z Ostrowca rozegrała w sobotę doskonałe spotkanie. „Raziła” swoją zagrywką, była niemal bezbłędna w przyjęciu, także skuteczna w ataku.
Od drugiego seta zaczęła się zarysowywać coraz wyraźniejsza przewaga zespołu KSZO. Drużyny grającej siatkówkę kolektywną, czujną na siatce zarówno w ataku, jak i skuteczną w bloku i akcjach defensywnych. Na dodatek rywalki legionowianek popełniały znacznie mniej błędów, tworzyły tego dnia bardziej wyrównany kolektyw. Chwalić trzeba zwłaszcza postawę atakującej Katarzyny Brojek (MVP spotkania), ale także doświadczonej rozgrywającej KSZO, z reprezentacyjną przygodą – Marty Wójcik. Dzielnie poczynała sobie w akcjach ofensywnych Amerykanka Sophie Godfrey. Momentami cudów w obronie dokonywała libero Marta Ścibisz. No i wspomniana, „nasza” – Barbara Bawoł, oaza spokoju, gracji i efektywności.
Nasze w tym meczu, na tle rywalek, zaprezentowały się cieniutko. W zasadzie trudno którąkolwiek z nich wyróżnić za całokształt poczynań. Nieliczne dobre momenty w grze, przeplatały z licznymi błędami. Nie tworzyły tego dnia walecznego teamu, nie było w drużynie odpowiedniej chemii, nie było też zawodniczki, która potrafiłaby poderwać zespół do walki. Wszystkie w zasadzie miały nogi „z ołowiu“, jakby przed chwilą odbyły ciężki trening. Nic więc dziwnego, że trzeci set tego meczu to były „dożynki” lub jak mawia dzisiaj młodzież – masakra! Na pochwałę zasługują natomiast połączone siły zaprzyjaźnionych Klubów Kibica – KSZO i Legionowo. Ich wspólny doping może być wzorem postawy fair play na trybunach.
Podobno takie spotkania, gdy nic się „nie klei” na parkiecie, w żeńskiej siatkówce bywają. Trzeba więc o „batach” z KSZO szybko zapomnieć. A najlepiej już w najbliższym spotkaniu w Bydgoszczy przeciwko Pałacowi zrehabilitować się za tą – nie da się ukryć – wstydliwą porażkę. To nic, że Pałac to outsider rozgrywek.
SK bank Legionovia – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:3 (22:25, 16:25, 11:25). Legionovia: Bechis (3), Wójcik (2), Połeć (5), Smarzek (14), Paszek (1), Thibault (8), Wysocka (libero) oraz Gajewska, Chojnacka (3), Bociek (2), Szymańska (1).
Dla gości najwięcej punktów zdobyły: Katarzyna Brojek – 15 i Barbara Bawoł – 14.
JERZY BUZE
sport@ tio.com.pl
