Trenuje i tęskni
Niespełna 17-letnia URSZULA JASIUL była jedną z gwiazd XVII Grand Prix Legionowa w Pływaniu. Zna szkolny basen ZSO nr 2 jak własną kieszeń, bo tu przez lata głównie trenowała, choć obecnie trenuje i uczy się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Oświęcimiu
– Jesteś zapewne zadowolona z dwóch dzisiejszych zwycięstw, z czasu uzyskanego także?
– Czas mojego zwycięstwa stylem dowolnym? Trudno to jednoznacznie oceniać. Biorąc pod uwagę, to co się w ostatnim okresie wydarzyło w mojej sportowej przygodzie mogę powiedzieć, że jest lepiej niż było, ale... mogło być jeszcze lepiej. Na treningach miałam już lepsze czasy niż mój dzisiejszy wynik.
– A co się w ostatnim wspomnianym przez ciebie okresie wydarzyło: jakaś kontuzja?
– Nie, nie o kontuzje chodzi. W ostatnim okresie przeniosłam się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Oświęcimiu. Są tam cięższe treningi i jest to nowość dla mojego organizmu, który jeszcze się nie przyzwyczaił, inaczej reaguje. Wchodzę, jeśli chodzi o objętość treningu, na wyższy poziom. Poza tym miałam krótką przerwę świąteczną i to też wybiło mnie z codziennej pracy. Trochę „stanęłam w miejscu” w tym okresie. Po powrocie, znowu ciężka praca, więc tu na zawodach nie liczyłam jeszcze na mega wyniki, ale nie mogę też powiedzieć, że spisałam się źle.
– Ile już trwa Twoja sportowa przygoda w basenie. Nie masz dość ciągłego „młócenia” wody na treningach?
– Nie trenuję, w porównaniu z innym dziewczętami z mojego rocznika, wcale długo. W porównaniu z tymi, które trenują już po 8–10 lat, a nawet i dłużej, a ja rozpoczynam dopiero swój piąty rok przygody z pływaniem. Nie znudziłam się więc treningami. Nie mam dość i chyba nie będę miała nigdy dość tych żmudnych, jednostajnych treningów w basenie, tego jak pan to określił codziennego „młócenia” wody”.
– Masz jakieś sportowe marzenie?
– Marzeń, nawet tych sportowych, chyba się nie zdradza. Powiem więc tylko, że mierzę w jakiś sportowy sukces i aby go osiągnąć nie zamierzam się poddawać. Przynajmniej tak szybko.
– Czy sportowym sukcesem dla Ciebie byłby np. medal w dorosłych mistrzostwach kraju?
– Jeszcze o tym nie myślę. Sukcesem sportowym jest dla mnie na każdych kolejnych zawodach życiówka. Także brak kontuzji, możliwość udania się na kolejny trening. W takich kategoriach patrzę na razie na swoje sportowe sukcesy.
– Czy pływanie pochłania całe Twoje życie? Czy jest jeszcze coś oprócz niego?
– Pływam i… uczę się. Jestem w pierwszej klasie liceum, za dwa lata matura. To mnie pochłania i absorbuje: basen i szkoła. Może nawet w odwrotnej kolejności, bo nie wyobrażam sobie, abym miała nie zdać matury. To podstawa, bo przecież kariera zawodnicza nie trwa wiecznie.
– Nie tęsknisz w Oświęcimiu za domem, za rodziną?
– Z pewnością tak, tęsknie, bo samodzielny pobyt w SMS to dla nowe przeżycie i doświadczenie. Wymaga to swego rodzaju poświęcenia z mojej strony, ale takiego dokonałem wyboru. Muszę więc sobie teraz na codzień radzić samodzielnie bez mamy i taty,
– Jesteś pierwszym pływakiem w rodzinie?
– Chyba tak, na takim poziomie próby profesjonalnego uprawiania pływania, chyba tak. Tata zawsze lubił sport, lubił pływać, rekreacyjnie uczęszcza na basen. Może na studiach coś tam próbował trenować, ale tak naprawdę, na serio to chyba nie. Mama też miała styczność ze sportem, raczej z bieganiem, lekkoatletyką niż z pływaniem. Wychodzi więc na to, że ja jako pierwsza na poważniej próbuję się zając sportem.
– Czego się pływakom życzy?
Nie wiem? Może popękania skóry? Popękanych czepków? A tak poważniej to chyba sporej doży wytrwałości i zdrowia.
– Tego Ci więc Urszulo w imieniu legionowskich sympatyków pływania życzę. Wierzę, że za kilka lat Ula Misul zostanie np. medalistą mistrzostw kraju.
Rozmawiał: Jerzy Buze


