Trzynaście! Na deser puchar!
Brawo, brawo i jeszcze raz brawo dla piłkarzy ręcznych KPR Borodino Legionowo! W niedzielę, w trzynastym meczu pierwszoligowym podopieczni trenerów Roberta Lisa i Marcina Smolarczyka odnieśli trzynaste zwycięstwo, pokonując Kar–Do Spójnię Gdynia 36–26 (16–13) i na półmetku rozgrywek mają pięć punktów przewagi nad drugim w tabeli zespołem Polskiego Cukru Pomezanii Malbork. Trzy dni wcześnie w 1/8 Pucharu Polski rozprawili się z superligowym Śląskiem Wrocław 36–22 (16–14) i są w czołowej ósemce klubów, które zostały w rozgrywkach PP!
Zanim nasi szczypiorniści skompletowali sto procent zwycięstw ligowych (trzynaście na trzynaście!), w środę, w 1/8 Pucharu Polski spotkali się z zespołem Śląska Wrocław. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska to uznana, klubowa, handballowa firma w kraju (m.in. 15-krotny mistrz Polski), która lata świetności ma już jednak za sobą. Teraz wrocławianie próbują odbudować lata swoją markę.
Tegoroczny beniaminek superligowy przyjechał do Legionowa podbudowany remisem z Górnikiem Zabrze (30–30), bo nie da się ukryć, że dla drużyny trenera Piotra Przybeckiego każdy zdobyty punkt w superlidze jest punktem na wagę złota, czyli utrzymania się w elicie, co jest zasadniczym celem tego zespołu.
Nie chcę deprecjonować pucharowego zwycięstw naszych piłkarzy, bo przecież odprawili wyżej notowanych rywali z pokaźnym bagażem 14 bramek! To naprawdę sporo, mimo że Śląsk przeżywający ostatnio spore problemy kadrowe pojawił się w Arenie Legionowo w mocno okrojonym składzie m.in. bez Miszki, Garbacza, Jarowicza, Białaszka i Radojevicia. Wrocławianie próbowali walczyć. Do przerwy utrzymywali nawet kontakt z naszym, rozpędzonym zespołem, ale potem po prostu – „polegli”. Na dobrą sprawę, gdyby nie dobra postawa w ich bramce słoweńskiego, 26-letniego golkipera, Aljosy Cudica, porażka wrocławian mogła być jeszcze bardziej dotkliwa.
KPR Borodino – Śląsk Wrocław 36–22 (16–14). KPR: Krokora, Ner – Bulej, Prątnicki (5), Suliński (1), Kasprzak (8), Wuszter (1), Gawęcki (10), Titow (1), Brinovec (2), Wolski, Ciok (7), Dzieniszewski (1). Dla gości najwięcej bramek: 7 – Maciej Ścigaj, 4 – Rafał Krupa.
Niedzielne, ligowe już spotkanie, legionowianie rozpoczęli identycznie, jak to pucharowe ze Śląskiem: od swej pokazowej, „fruwającej” akcji, po której Michał Prątnicki zdobył pierwszego gola. Potem nasi piłkarze szybko powiększyli przewagę nawet do 7–8 bramek, ale goście z Gdyni swą grą udowodnili, że ich czołowa lokata w lidze nie jest dziełem przypadku. Team trenera Marcina Markuszewskiego sporo już potrafi, gra bez kompleksów, w urozmaicony sposób potrafi atakować.
Do przerwy były więc tylko trzy bramki przewagi dla gospodarzy, ale potem nasi „odjeżdżali” rywalom. Agresywna, twarda gra w obronie naszego zespołu zaczęła procentować. Przeciwnikom, choć starali się grać do końca, zaczęło brakować „tchu” i „pary”. Skończyło się na 10–ciu bramkach przewagi. Potem były brawa publiczności za wspaniałą jesień legionowskich szczypiornistów i słodkości od klubu dla coraz liczniejszych fanów szczypiorniaka w legionowskim wydaniu. Są powody do uśmiechu i dumy: komplet zwycięstw robi wrażenie, a na deser ta pucharowa ósemka!
KPR Borodino – Kar–Do Spójnia Gdynia 36–26 (16–13). KPR: Krokera, Ner – Dzieniszewski (2), Titow (5), Kasprzak (11), Prątnicki (5), Gawęcki (5), Wolski, Ciok (3), Brinovec (1), Wuszter (3), Suliński (1), Bulej. Dla gości najwięcej bramek zdobyli: 8 – Rafał Rychlewski, 6 Łukasz Szlinger, 5 – Mateusz Wróbel.
JERZY BUZE
Sport @tio.com.pl


