Czytanie z ust

zdjecie s01 z11 grudnia br. na oficjalnej stronie klubowej SK bank Legionovia ukazała się króciutka informacja: „Zarząd klubu oświadcza, że za porozumieniem stron została rozwiązana umowa z atakującą klubu Magdaleną Piątek. Jednocześnie zarząd klubu chciałby podziękować Pani Magdalenie Piątek za współpracę i życzyć jej sukcesów w dalszej karierze.“

Pozwoliłem sobie, z dziennikarskiego obowiązku, odnieść się do tej informacji na portalu społecznościowym takim oto wpisem: „Lakoniczność <<rozstania>> z kapitan zespołu – poraża. Zarząd zazwyczaj „gadatliwy” przed sezonem, nabrał tym razem wody w usta, sugerując dżentelmeński rozwód. Daje tym samym pożywkę dla plotek. A tych krąży już sporo, w zasadzie od momentu, kiedy p. Magda nie pojechała na ostatni mecz do Sopotu. Na mój gust coś zgrzyta w SK bank Legionovia, nie tak buduje się markę drużyny, trenerski autorytet. Nie twierdzę przy tym, że wina leży tylko po jednej stronie.“
Oczywiście z tą lakonicznością klubowego komunikatu przesadziłem, bo jak zwykle prawdomówny wiceprezes klubu M. Bąk nie wytrzymał, dał głos na jednym z siatkarskich portali, próbując uchylić rąbka tajemnicy. Pan Marek argumentował rozstanie w taki mniej więcej sposób: „Magda po odejściu trenera M. Kosmola zareagowała bardzo emocjonalnie. Nie mogła pogodzić się z tą decyzją, nie chciała dać szansy nowemu sztabowi. Nie umiała odnaleźć się w nowej sytuacji.“

Wiceprezes, jak na dżentelmena przystało, podał do publicznej wiadomości tylko to, co – jego zdaniem – powinno ujrzeć światło dzienne. Kibice jednak wiedzą swoje. Poszło podobno o słowa zawodniczki i formę ich wypowiedzenia pod adresem nowego szkoleniowca. Napiszę wprost – padły słowa określane eufemistycznie – „przecinkami“. Nie pochwalam, ale kto z nas nie przeklina. Z pewnością nie czyni tego w emocjach nie tylko pani Madzia. Nie trzeba być specjalistą od czytania z warg, aby zrozumieć co mruczą pod nosem zawodniczki, zawodnicy, trenerzy po zagraniach wytrącających ich z równowagi. Ba, wystarczy się przejść ulicą, koło pierwszej lepszej szkoły... „Mięsem“ rzuca kto może i jest to w sumie smutne.

Część kibiców jest też zdania, że w legionowskim klubie rozpoczęło się może nie tyle „polowanie na czarowanie“, co szukanie winnych takich sobie wyników zespołu. Poleciał trener, za nim poleciała kapitan zespołu... Zarząd działa. Mnie w kontekście rozstania z M. Piątek interesuje coś innego. Po pierwsze: dlaczego konfliktu na linii szkoleniowiec – kapitan nie udało się zażegnać, znaleźć kompromisowego rozwiązania, zgasić „pożaru“ w rodzinnym gronie drużyny? Przecież jeszcze wczoraj, starsza o rok od nowego szkoleniowca kapitan, była taką dobrą „mamuśką“ dla wszystkich. Po drugie: jak odejście drugiej atakującej wpłynie na dyspozycję Malwiny Smarzek, młodziutkiej zawodniczki, która ma obowiązki nie tylko w klubie, ale i drużynach reprezentacyjnych? Przecież ona dopiero co wyleczyła kontuzję.

Moim więc skromnym zdaniem w tych ostatnich personalnych zawirowaniach w klubie, komuś najwyraźniej zabrakło wyobraźni, przekonania, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.

Jerzy Buze