Beniaminek nie postraszył

zdjecie s01 zNiespodzianki nie było, bo… być nie mogło. W sobotnim spotkaniu legionowski lider odniósł swoje jubileuszowe, dziesiąte zwycięstwo w rozgrywkach. Pierwszoligowy beniaminek z Brodnicy ani przez moment nie stanowił zagrożenia dla zespołu trenerów Roberta Lisa i Marcina Smolarczyka

Takie spotkania ocenia się czasami meczami z serii tych, które muszą się odbyć. Zdecydowany faworyt, by nie napisać zwycięzca, choć to tylko sport, jest znany przed pierwszymi gwiazdkami sędziów. Pewne emocje mogą tylko budzić rozmiary zwycięstwa i pytanie, jak spotkanie potraktują faworyci.
W sobotę w Arenie Legionowo faworyci rozpoczęli mecz efektowną bramką z powietrza. Potem wypracowali sobie kilka bramek przewagi i w miarę spokojnie, z jednym wyjątkiem, kontrolowali wydarzenia na boisku. Ten wyjątek, to pięciominutowy (między 20. a 25. minutą) okres gry gości w pierwszej połowie spotkania. Brodniczanie zdobyli wtedy kilka bramek z rzędu, udowodnili, że też potrafią grać ładnie, składnie i skutecznie.
Problemem faworyta w takich spotkaniach jest z reguły utrzymanie należytej koncentracji przez 60 minut. Legionowianie starali się nie lekceważyć przeciwników, ale były w ich grze wyraźne okresy nonszalancji, grania „na pół gwizdka”. Podobnie jak w pierwszej, tak i w drugiej, trochę popuścili i wtedy rywale ochoczo niwelowali przewagę. Na szczęście dość skuteczny finisz gospodarzy sprawiał, że wynik jest taki a nie inny – na miarę różnicy potencjału i umiejętności, dzielących na dzień dzisiejszy oba zespoły.
KPR Borodino Legionowo – MKS Henri Lloyd Brodnica 38–21 (21–11). KPR: Krekora, Ner – Suliński (2), Titow (8), Kasprzak (5), Prątnicki (7), Gawęcki (2), Ciok (4), Bulej (1), Wuszter, Dzieniszewski (4), Brinovec (3), Wolski (2).

W pucharze też zwycięstwo
Trzy dni wcześniej legionowscy szczypiorniści odnieśli kolejne zwycięstwo w rozgrywkach Pucharu Polski, pokonując AZS AWF Biała Podlaska 30–20. W 1/8 rozgrywek PP los zetknął nasz drużynę z tegorocznym beniaminkiem superligi, drużyną WKS Śląska Wrocław. To uznana marka w krajowym, klubowym handballu, 15-krotny mistrz kraju. Tyle że ostatni swój tytuł wrocławianie zdobyli w roku 1997 roku, a w tym sezonie przyjdzie Śląskowi twardo walczyć o utrzymanie się w gronie elity. Dodam może jeszcze tylko, że niezaprzeczalną gwiazdą nr 1 Śląska Wrocław jest jej aktualny trener Piotr Przybecki. To były reprezentant kraju, który swoje największe sportowe sukcesy święcił na parkietach Bundesligi zdobywając z THW Kiel nie tylko mistrzostwo Niemiec, ale i klubowy Puchar Europy. Do dzisiaj pan Piotr jest rekordzistą wśród Polaków w zdobyciu bramek w Budenslidze. Strzelił ich bagatelka – 1406! Mecze w 1/8 Pucharu Polski zaplanowano na 10 grudnia br.

Jerzy Buze
sport@tio.com.pl

 

tabela s01