Ponownie „w plecy”. Po porażce w Wałbrzychu podopieczni Roberta Pewnika nie sprostali w sobotę u siebie Wiśle Puławy, przegrali 3–4 (0–2). Smutny jest finisz piłkarskiej jesieni dla legionowskich fanów. Ósma porażka i strefa spadkowa coraz bliżej, a tu jeszcze trzeba rozegrać awansem dwa mecze wiosennne
Goście z Puław po fatalnym początku próbują się wygrzebać ze strefy spadkowej. W październiku br. zmienili trenera i pod kierunkiem Ukrainca, Bohdana Blawackiego mozolnie odrabiają straty. Choć ten szkoleniowiec w Legionowie trochę eksperymentował ze składem, było to posunięcie udane. Roszady Roberta Pevnika była znacznie mniej udane.
Oto przebieg spotkania:
0–1 (6’). Dawid Pożak najpierw w swojej akcji lewą stroną przetestował dyspozycję Konrada Wieczorka, a w drugiej już go z łatwością ograł i celnym strzałem dał gościom prowadzenie.
0–2 (40’). Kolejna w tym meczu nieporadność legionowskiej defensywy. Co prawda pierwszy strzał Bułgara Cwetana Filipowa legionowski bramkarz Paweł Waśków zdołał obronić, ale poprawka Jarosława Niezgody była już skuteczna.
1–2 (63’). Rzut wolny pośredni z kilku metrów Krótkie podanie i bomba Sebastiana Janusińskiego trafia do bramki.
1–3 (64’). Natychmiastowa riposta gości. Gol ukraińskiego pomocnika Wisły, Włodymira Fedoriwa po szybkiej akcji prawą stroną.
1–4 (73’). Akcję rezerwowego P. Charzewskiego finalizuje Tomasz Sedlewski i jest w zasadzie „po meczu”.
2–4 (86’). Legionvia stara się grać do końca. Piękny strzał z dystansu Pawła Broniszewskiego.
3–4 (90 + 3). Efektowna główka Szymona Lewickiego. Ponad dwumetrowy ukraiński bramkarz Wisły, Nazar Penkowec odprowadza tylko futbolówkę wzrokiem. Chwilę potem dobrze prowadzący to spotkanie sędzia Tomasz Marciniak (z Płocka, młodszy brat eksportowego Szymona) kończy zawody, a garstka zziębniętych legionowskich kibiców pospiesznie, w kiepskich nastrojach opuszcza stadion.
Kilka zdań podsumowania. Wygrał tego dnia zespół lepszy: sprawniej operujący piłką, szybszy, dobrze wychodzący na pozycje. Hokejowy wynik w zasadzie nie oddaje obrazu tego spotkania. Dwa ostatnie gole to takie z tych na „otarcie łez” zasługa indywidualnych umiejętności strzelców, bo Legionovia jako team – przykro to pisać – prezentuje się ostatnio cieniutko.
Przed przerwą zimową jeszcze dwa spotkania awansem z wiosny. Już w sobotę Legianovia zagra u siebie z MKS Kluczbork (w pierwszym spotkaniu porażka O–2), a tydzień później wyjazd do Sosnowca (w Legionowie było 1–0).
Oto skład Legionovii ze spotkania z Wisłą Puławy: Waśków – Wieczorek (52’ Janusiński), Dankowski, Goropevśek (46’ Kominiak), Kołodziejski, Czapa (46’ Kovjenic), Broniszewski, Stromecki (66’ Ziąbski), Maciejewski, Odunka, Lewicki.
Jerzy Buze
sport@tio.com.pl
