Nadal bez porażki
Dwa kolejne mecze – dwie kolejne wygrane. Pierwszoligowy, legionowski lider kontynuuje passę zwycięstw. W ubiegłym tygodniu drużyna trenerskiego duetu Robert Lis– Marcin Smolarczyk najpierw pokonała w zaległym spotkaniu studentów z Białej Podlaskiej (31–22), aby trzy dni później wygrać w Lesznie z miejscowym Astromalem jeszcze wyżej (38–23). Z kompletem siedmiu zwycięstw KPR Legionowo nadal lideruje w grupie ”A” pierwszej ligi
Środowe zwycięstwo w Arenie Legionowo z AZS AWF Biała Podlaska ani przez moment nie było zagrożone, nie podlegało dyskusji. Ambitni goście bardzo się starali walczyć, „napsuć” trochę krwi liderowi, ale widać było gołym okiem, kto jest kto w tym meczu. Jedynym problemem legionowian w tym spotkaniu była ich należyta koncentracja przez całe 60 minut meczu. Poradzili sobie z tym jako tako, specjalnie się nie wysilając i pamiętając, że przed nimi za trzy dni wyjazd do Leszna, gdzie przeciwnik będzie bardziej wymagający.
Ostatecznie studenci z „Białej” wyszli z potyczki z liderem z honorem, przegrywając różnicą tylko dziewięciu bramek, co podopiecznym trenera Sławomira Bodasińskiego nie powinno przynosić ujmy.
KPR Legionowo – AZS AWF Biała Podlaska 31–22 (16–10). KPR: Krekora, Ner – Dzieniszewski (3), Titow (4), Kasprzak (6), Prątnicki (4), Wolski (1), Bulej (3), Gawęcki (4), Brinovec (4), Suliński, Ciok (2), Wuszter, Bekisz. Dla gości najwięcej bramek zdobyli: 6 – Rusin, 5 – Stefaniec.
Wyjazdu legionowskiej drużyny do starego (jego rodowód sięga końca XIV wieku), wielkopolskiego grodu – przyznam samokrytycznie – ja, prasowy referent KPR na tych łamach, trochę się obawiałem.. Co prawda mój niepokój wypływał z przekornej opozycji do, jak zawsze nastawionego optymistycznie, prezesa klubu Arkadiusza Kardyki, ale Prezes miał rację. Sympatycy legionowian tylko w pierwszej części meczu mogli drżeć o wynik sobotniego spotkania.
A wynik po pierwszych 30. minutach był niski, oscylował wokół remisu i w zasadzie goście rzutem na taśmę zapewnili sobie jednobramkową przewagę. Mała ilość strzelonych bramek wynikała z dobrej (i bardzo dobrej gry) obu zespołów w defensywie. W tym elemencie gry ambitny zespół trenera Ryszarda Kmiecika wcale nie ustępował liderowi.
Po przerwie sytuacja na parkiecie zaczęła się diametralnie zmieniać. Gospodarzom jakby zabrakło tchu i legionowianie zaczęli im systematycznie „odjeżdżać” z wynikiem. – Nie wiem dlaczego zaczęliśmy grać „chodzonego”, co doświadczeni rywale wykorzystali bez większego trudu – zastanawiał się po meczu leszczyński szkoleniowiec. Fakt, legionowianie w drugich 30. minutach zdobyli 26 goli (!), co daje rewelacyjną średnią na minutę. Nie wdając się w dywagacje co było przyczyną takiej a nie innej gry naszej drużyny, mogę z czystym sumieniem zakomunikować – legionowski lider w Lesznie pokazał swoją moc i klasę.
Real Astromal Leszno – KPR Legionowo 23–38 (11–12). Dla legionowian bramki w Lesznie zdobywali: 10 – Paweł Gawęcki, 9 – Michał Prątnicki, 8 – Witek Titow, 6 – Kamil Ciok, 2 – Tomasz Kasprzak oraz po 1 – Damian Suliński, Łukasz Wolski i Tomasz Bulej.
Dla gospodarzy najwięcej bramek, bo 6, zdobył czołowy strzelec I ligi – Maciej Wierecki.
Najbliższym rywalem legionowian, ale dopiero 8 listopoda będzie zespół Wolsztyniak Wolsztyn. W Arenie Legionowo zapowiada się, jak wynika z aktualnej tabelki, ciekawy pojedynek.
JERZY BUZE
sport@tio.com.pl


