Pierwsze koty za płoty
O porażce siatkarek SK bank Legionovii w inauguracyjnym spotkaniu w Orlen Lidze informujemy na str. 22 naszego tygodnika. Poniżej wypowiedzi po spotkaniu z Muszynianką siatkarskich fachowców
DOROTA ŚWIENIEWICZ (była, 325-krotna reprezentantka Polski, dwukrotna Mistrzyni Europy z roku 2003 i 2005 roku): – Mecz mi się podobał. W trakcie spotkania byłam pewna, że Legionovia doprowadzi do tie-breaka. Legionowianki mają bardzo fajny zespół w tym sezonie. Młody, perspektywiczny, z kilkoma reprezentantkami kraju. Szkoda, że gospodynie nie mogły zagrać w pełnym składzie, bo wiem, że bodaj trzy z nich są kontuzjowane. Mam nadzieję, że w krótkim czasie rekonwalescentki dołączą do zespołu. Cóż, pierwszy mecz, pierwsze koty za płoty...Trzymam kciuki za miejscowe dziewczyny. Muszynianka? Też w dużym stopniu nowa. Widziałam ten zespół dwa tygodnie temu na superpucharze Polski i wtedy zaprezentował się zdecydowanie lepiej. Ten pierwszy, oficjalny mecz w tym sezonie, bez względu na doświadczenie drużyny, odciska na niej piętno. Trema, dreszczyk emocji zrobiły dziś swoje, powiązały Muszyniankom trochę nogi.
BOGDAN SERWIŃSKI (trener Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna): – Rzeczywiście, to spotkanie w Legionowie rozpoczęło się dla nas fatalnie, ale najważniejsze, że się dobrze zakończyło. Pierwsze mecze są zawsze trudne, stresujące zawodniczki bez wyraźnego faworyta. Nie zaprezentowaliśmy dzisiaj jakiegoś wysokiego poziomu. Dla mnie najważniejsze, że mój zespół po pierwszym przegranym secie podniósł się z przysłowiowych kolan, wygrał mecz i za to chwalę swoje dziewczyny. Faktycznie, dobrze prezentowaliśmy się w końcówkach dwóch ostatnich setów. Na pewne usprawiedliwienie gry swojego zespołu mogę tylko dodać, że nie mogłem dzisiaj korzystać w pełni ze swojej ławki rezerwowych, bo nie wszystkie dziewczyny są jeszcze w pełni gotowe do gry. A potencjał w tym kwadraciku dla rezerwowych ma naprawdę spory. Szczególnie mam tu na myśli Natalię Kurnikowską, która mam nadzieję, już wkrótce pokaże na co ją stać. Katie Carter i Danica Radenković? To nasze nowe, bardzo dobre nabytki potrzebują jeszcze trochę czasu, aby lepiej poznać zespół, atmosferę polskich hal, ale już uważam, że to bardzo dobre transfery. Ivana Plchotowa? Traktujemy ją już jako naszą siatkarkę, która od lat jest w polskiej lidze i jej klasa nie podlega chyba dyskusji.
IVANA PLCHOTOVA (środkowa Muszynianki): – Zagrałam dobry mecz? Dziękuje, za dobre słowa. Te piłki, które dostawałam na pojedynczy blok kończyłam. Legionovia zaprezentowała się dziś bardzo dobrze. Dziewczyny były chętne do gry, starały się w obronie, niosła je publiczność. Poza tym lepiej znały tę hala, która jest dość specyficzna. One potrafiły to wykorzystać przy swojej zagrywce. My zwłaszcza w pierwszym secie miałyśmy problem z zagrywką i przyjęciem. Generalnie w Legionowie trudno się gra i nie jest łatwo wygrać. Tym bardziej cieszymy się, że nam udało się to zrobić i to za trzy punkty.
MACIEJ KOSMOL (trener SK bank Legionovia): – Dobry mecz Legionovii, dzięki m.in. atmosferze zgotowanej w hali przez kibiców. Doping zdeprymował zapewne Muszyniankę w pierwszym secie, bo ten zespół potrafi przecież lepiej grać. Potem nasze rywalki zaczęły grać swoją bardzo doświadczoną i ułożoną siatkówkę. My nie graliśmy źle. Szkoda, że nie udało nam się wygrać czwartego seta, w którym przecież prowadziliśmy kilkoma punktami i w efekcie doprowadzić do tie-breaku. Dlaczego? Może trochę przestraszyliśmy się tej możliwości? Mam nadzieję, że już w najbliższych spotkaniach, w najbliższy czwartek, potrafimy z tej lekcji wyciągnąć wnioski. Chodzi przede wszystkim o poprawę przyjęcia w newralgicznych momentach setów, o mniej nerwową a bardziej chłodną grę. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w tym ustawieniu, w niepełnym składzie zagraliśmy swoje pierwsze oficjalne spotkanie. Zespół musi dalej pracować nad zgraniem, nad dokładnością w grze.
Zanotował: (jb)


