Miłą niespodziankę sprawili swoim fanom drugoligowi piłkarze Legionovii. W dziesiątej kolejce rozgrywek podopieczni trenera Roberta Pevnika pokonali w Częstochowie miejscowy Raków 3–1 (1–0). Dwie bramki w tym spotkaniu zdobył dla legionowian pomocnik Sebastian Janusiński, a jedną słoweński stoper Miha Goropevśek. Brawo!
Jerzy Buze
sport@tio.com.pl
Gospodarze, przeżywający pewne kłopoty kadrowe, bardzo chcieli się zrehabilitować przed swoimi kibicami za porażkę w Mielcu (0–1). Same chęci to jednak za mało. Nie pomogła też mobilizacja zespołu przez znanego doskonale kibicom byłego reprezentacyjnego piłkarza, a od 2010 roku szkoleniowca Rakowa, Jerzego Brzęczka. Legionovia była tego dnia zespołem lepszym i wygrała zasłużenie.
Tylko w pierwszej części sobotniego spotkania Raków „postraszył” gości. Tradycyjnie już dobra, zdecydowana i zdyscyplinowana postawa legionowian w defensywie była skutecznym lekarstwem na próby Rakowa. Z czasem nasz zespół zaczął przejmować inicjatywę i, co najważniejsze, potrafił zdobywać gole.
Pierwszy padł w 27. minucie meczu. Z filmiku, zrobionego przez rakowską telewizję i udostępnionego na oficjalnej stronie częstochowskiego klubu wynika, że w pierwszej fazie tej bramkowej akcji legionowianie mieli trochę szczęścia, wygrywając typową „przebijankę” (wybijankę) pod polem karnym Rakowa. Po niej to właśnie piłka trafiła do Szymona Lewickiego, który idealnie obsłużył wbiegającego w pole karne Sebastiana Janusińskiego. „Seba”, który pełnił tego dnia obowiązki kapitana Legionovii, pewnym strzałem „napoczął” gospodarzy.
Wkrótce po przerwie (49. min.) wynik na 2–0 podwyższył obrońca Miha Goropevśek. Słoweniec idealnie wyskoczył do bitego lewą nogą dośrodkowania Marcina Stromeckiego z rzutu rożnego i strzałem głową nie dał szans bramkarzowi Rakowa – Przemysławowi Wróblowi. Raków nie składał broni, starał się odwrócić niekorzystny przebieg meczu, ale legionowianie umiejętnie kontrolowali wydarzenia na boisku. Szukali też swoich kolejnych szans kontrując gospodarzy.
W 81. minucie Raków zdobył kontaktową bramkę. 37–letni pomocnik Dariusz Pawlusiński, znany z boisk ekstraklasy (Wodzisław, Bełchatów, Cracovia) wykonywał rzut wolny. Jego dośrodkowanie (taki ni to strzał, ni to centra), skozłowało jeszcze przed legionowskim bramkarzem Mikołajem Smyłkiem i wpadło do siatki. Legionovia niemal natychmiast odpowiedziała trzecią bramką. Lazar Palić ładnym podaniem uruchomił na lewej stronie S. Janusińskiego. Ten popędził na bramkę gospodarzy, w ich polu karnym „nawinął” jeszcze jednego z obrońców na prawą nogę i przytomnie strzelił obok prawej nogi bramkarza. 3–1 dla gości i było i już po meczu. Rozgrywający piąty sezon w legionowskich barwach „Seba” strzelił swojego drugiego gola w tym meczu i jak na kapitana drużyny przystało miał swój niebagatelny udział w tym trochę niespodziewanym, ale zasłużonym zwycięstwie.
Czy w najbliższym spotkaniu, tym razem na swoim boisku z Rozwojem Katowice, legionowianie pójdą za „ciosem”, zrewanżują się gościom za pucharową porażkę?
Oto skład Legionovii ze spotkania z Rakowem: Smyłek – Wieczorek, Dankowski, Goropevśek, Kołodziejski, Czapa (78’ Kominiak), Stromecki, Pavić, Ziąbski (68’ Odunka), Janusiński (90’ Maciejewski), Lewicki (76’ Zaniewski).
(jb)
