Potrzebne zwycięstwo
Legionowscy fani drugoligowej piłki kopanej, od pięciu kolejek (dokładnie do 16 sierpnia br.), czekali na trzecie zwycięstwo swoich ulubieńców w rozgrywkach sezonu 2014/2015. W ostatnią sobotę wreszcie się doczekali. Podopieczni słoweńskiego szkoleniowca Roberta Pevnika na swoim boisku pokonali 3–0 (1–0) Limanovię Limanowa, zdobywając gole po strzałach: Kamila Dankowskiego (11’), Sebastiana Czapy (62’) i Rafała Maciejewskiego (90+4’)
Ta wygrana była legionowianom bardzo potrzebna, bo liga przekroczyła właśnie półmetek rundy jesiennej, a nasz zespół zaczynał odczuwać punktowy deficyt, oscylował w dolne rejony tabeli. Teraz wygląda to już jako tako (trzy razy trzy: trzy zwycięstwa, trzy remisy, trzy porażki), choć „szału” nadal nie ma.
Legionovia wygrała z zespołem, który w poprzednim sezonie spadł do III ligi (dziesiąta lokata) i w rozgrywkach drugoligowych nie powinien uczestniczyć. Jak to jednak w naszym kraju bywa, znalazło się tzw. obejście lub jak kto woli – wejście awaryjne. Klub z Beskidu Wyspowego przejął aktywa (a raczej pasywa) pierwszoligowego spadkowicza (Kolejarza Stróże) i nadal rywalizuje w II Lidze. Póki co z dość miernym skutkiem, a występ „górali” w Legionowie potwierdził, że przed nowym, znanym z występów w ekstraklasie szkoleniowcem (Ryszard Wieczorek) sporo pracy. Limanovia to zdecydowanie najsłabszy obecnie team, który gościł w tym sezonie na legionowskiej „Maracanie”.
Choćby z tego względu sobotni mecz z pewnością nie należał do porywających widowisk. Po rozpoznawczym kwadrancie gołym okiem widać who is who w tym meczu. Kiedy w 11. minucie Kamil Dankowski celnym strzałem zamknął dobre dośrodkowanie Karola Ziąbskiego i Legionovia zaczęła przeważać, a piłkarska nieporadność gości rosła z każdą minutą, niewiadomą było już tylko w jakich rozmiarach gospodarze odniosą to swoje dość długo oczekiwane, trzecie zwycięstwo w II lidze.
Skończyło się na trzech bramkach (w tym trzeci gol R. Maciejewskiego w doliczonym czasie gry po ładnej akcji innego rezerwowego, czyli Sebastiana Janusińskiego) i prawdę powiedziawszy był to najniższy wymiar kary dla bezbarwnego zespołu gości. Zmarnował dobrą okazję, ciut gorszy niż w poprzednich spotkaniach, Samuelson Odunka, miał swoje trzy szanse Szymon Lewicki, ale dwukrotnie przegrał pojedynek z bramkarzem Waldemarem Sotnickim, a raz trafił w słupek jego bramki. Wierzę jednak, że „Lewy” wreszcie się odblokuje, przypomni sobie czasy, kiedy zdobywał koronę strzelców i zamknie buzie kilku swoim pożal się Boże „sympatykom”. Legionovia musiała grać w tym meczu w nieco przemeblowanym składzie i zwłaszcza w pomocy, po nieobecność odpoczywającego za kartki Ł.Kominiaka, te zmiany trochę zakłóciły rytm gry naszego zespołu, tym bardziej że w sobotę Lazar Pavić – ujmę to tak – nie był sobą. Zwycięzców nie należy jednak zbyt surowo sądzić, najważniejsze są trzy dopisane punkt. Dodam więc może jeszcze tylko, że na mój gust dobre spotkanie rozgrywali Michał Kołodziejski, Miha Goropevśek, Karol Ziąbski, i strzelec drugiej bramki dla Legionovii, Sebastian Czapa.
Teraz przed Legionovią trudny wyjazdowy mecz z Rakowem Częstochowa. Osobiście, nawet remis przyjmę z zadowoleniem.
Oto skład Legionovii ze spotkania z Limanovią: Smyłek – Wieczorek, Dankowski, Goropevśek, Kołodziejski, Odunka (65’ Janusiński), Stromecki, Pavić, Ziąbski (73’Wolski)), Czapa (81’ Tlaga), Tlaga, Lewicki (88’ Maciejewski).
Jerzy Buze
sport@tio.com.pl


