Zaczynamy przedstawianie nowych siatkarek SK bank Legionovia. Na początek krótka rozmowa z nową środkową zespołu, KATARZYNĄ POŁEĆ
Podobno przygodę ze sportem zaczynała Pani od lekkoatletyki?
To prawda. Od 8. do 16. roku życia trenowałam la. W zasadzie wszystko: biegałam, także przez płotki, skakałem wzwyż i w dal. Taka ogólnorozwojówka, młodzieżowy wielobój. Przerwałam, bo pojawiły się problemy ze zdrowiem...
A jak zaczęła się przygoda z siatkówką?
Koleżanka zaprosiła mnie na swój trening żeńskiego zespołu Czarnych Słupsk. Początkowo ta nowa dyscyplina mnie nie pociągała, ale... Trener czarnych, Marek Majewski miał siłę przekonywania. Mówił m.in., że pod siatką potrzebne są wysokie dziewczyny, a mnie do 190 cm brakowało w wieku 16 lat zaledwie 2-3 centymetrów. I tak się to właśnie zaczęło...
Czarni Słupsk, potem Eliteski Kraków, Pałac Bydgoszcz i od tego sezonu Legionovia. Dlaczego właśnie wybrała pani Legionowo?
Po Czarnych Słupsk grałam w Armaturze Kraków, który to zespół zmienił potem nazwę na Eliteski. Dlaczego Legionowo? Uznałem, że ten klub będzie w tym okresie mojego siatkarskiego rozwoju najlepszym dla mnie miejscem. Chcę dużo grać, doskonalić swe umiejętności.
Są one już spore. W ubiegłym roku zadebiutowała pani podczas Pucharu Jelcyna w reprezentacji kraju. W tym sezonie dość regularnie trener Piotr Makowski powoływał panią do drużyny narodowej na spotkania Ligi Europejskiej. Jak na nową środkową w reprezentacji zbiera pani przyzwoite recenzje.
Miło to usłyszeć, ale ja dopiero się uczę, zbieram doświadczenia, a tych występów w reprezentacji było dopiero kilkanaście.
Co u środkowej, oprócz rzecz jasna słusznego wzrostu, jest najważniejsze?
Szybkość, wytrzymałość, bo na tej pozycji trzeba się dużo pod siatką naskakać i nabiegać.
Nie czuje pani tego lata przesytu siatkówką, nie jest pani zmęczona?
Nie, dlaczego? Rzeczywiście, gdy inne dziewczyny odpoczywają, my stale gramy, ale siatkówka sprawia mi radość. Lubię grać i trenować, podnosić umiejętności, zwłaszcza teraz, gdy dostąpiłam zaszczytu gry w reprezentacji. Każdy zawodowy sportowiec chyba o tym marzy. Czasu na odpoczynek tego lata rzeczywiście niewiele, ale jakoś daję radę. Właśnie teraz, przed meczami World Grand Prix, mam kilka dni wolnego i odpoczywam w rodzinnej Ustce. Regeneruję siły podczas rodzinnych spotkań, chętnie wolny czas spędzam też ze znajomymi. Jednak już w piętek wieczorem muszę się zameldować na konsultacjach kadry w… Legionowie. O tym, czy polecę na turniej w Peru zadecyduje trener Piotr Makowski.
Zna pani dziewczyny z nowego klubowego zespołu, z Legionovii?
Znam te nowe, jak ja, ze zgrupowań i meczy kadry narodowej. Są ambitne, trenują, poza tym są miłe, więc problemów z moją aklimatyzacją w nowym klubie nie powinno być żadnych. Poza tym z Bydgoszczy do Legionowa trafiam z moją przyjaciółką, też Kasią, Wysocką. To imię zobowiązuje, więc… jesteśmy dobrej myśli.
Rozmawiał: Jerzy Buze
