Dziękujemy Trenerze!
Zwycięstwem 2–1 (1–1) nad lubelskim Motorem zakończyli sezon 2013/2014 piłkarze legionowskiego beniaminka. Sezon udany, zwieńczony sportowym sukcesem, bo za taki trzeba niewątpliwie uznać utrzymanie Legionovii w nowej, zreformowanej („odchudzonej” o połowę) II lidze centralnej w najbliższych rozgrywkach
Niedzielny mecz, był spotkaniem „o pietruszkę”, bo los obu drużyn był już przesądzony. Nie ulega jednak wątpliwości, że nasi futboliści mimo personalnego osłabienia (kontuzje A. Czerkasa i M. Stańczyka) bardzo chcieli zwycięstwem pożegnać się z legionowską publicznością. Wygrać dla swych sympatyków i swego Trenera, Marka Papszuna, pod którego kierunkiem rozgrywali ostatnie spotkanie.
Najlepszy zespół piłkarskiej wiosny (33 zdobyte punkty!) swój ostatni cel zrealizował, choć ambitny Motor pierwszy strzelił bramkę. Patryk Koziara, dość szczęśliwie, ale jednak, pokonał w 28. minucie Marcina Marcinkowskiego. Legionowianie jeszcze przed przerwą wyrównali za sprawę Sebastiana Janusińskiego (36’). W drugiej połowie nasi przeważali i dopięli swego. Kamil Tlaga na 8 minut przed końcem spotkania zdobył zwycięskiego gola.
W takim składzie Legionovia zagrała przeciwko Motorowi Lublin: Marcinkowski – Goliński, Lendzion, Dankowski, Pielak (46’ Kołodziejski), Janusiński (46’ Ryndak), Tomczyk, Romańczuk, Tlaga, Calderon, Maciejewski (67’ Wolski).
Pożegnalny, ostatni mecz sezonu 2013/2014 był dla legionowskich kibiców w zasadzie wizualnym dodatkiem do dominującej w ostatnich dniach dyskusji na temat nie przedłużenia przez zarząd klubu umowy o dalszej współpracy z trenerem Markiem Papszunem. „Podziękowanie” szkoleniowcowi, człowiekowi sukcesu, spotkało się z dość jednoznaczną oceną większości kibiców, dla których animozje na linii prezes Ziąbski – trener Papszun były od pewnego czasu tajemnicą poliszynela. Zbliżenie stanowisk nie nastąpiło i kwestią czasu było, kiedy wyleci„słabszy” w tym sporze, czyli trener.
Zarząd klubu, stowarzyszenia kierowanego zgodnie ze swoim statutem ma oczywiście prawo do swoich decyzji personalnych, nawet kontrowersyjnych. Z tego też względu nie reaguje miasto, bo...
Oczywiście miasto jako główny sponsor najstarszego legionowskiego klubu, jego władze, mają pewne narzędzia nacisku, delikatnej perswazji na niektóre miejskie stowarzyszenia, szefów tych stowarzyszeń. W tym przypadku takiej reakcji nie ma. Nic więc dziwnego, że piłkarze (napisami na swoich koszulkach) pytali retorycznie – Quo vadis Legionoovio? Najwierniejsi kibice oklaskami na stojąco, choć nie tylko brawami podziękowali Trenerowi Markowi Papszunnowi i jego dwójce najbliższych współpracowników: trenerowi Maciejowi Sikorskiemu i kierownikowi drużyny Pawłowi Szemantowi za to, co zrobił dla Legionovii. Niżej podpisany także dopisuje się do tych podziękowań. Dziękujemy Trenerze!


