Witalij Titov

MID 1533 zDziś w naszym cyklu przedstawiania nowych zawodników legionowskiego beniaminka superligi zespołu KPR Legionowo, rozmowa z białoruskim rozgrywającym  WITALIJEM  TITOVEM

- Co sprawiło, że Witalij Titov uznana firma na rynkach krajowego handballu, zmienił Piotrków na Legionowo?
- Przede wszystkim zaważyły względy rodzinne. Mieszkam w Płocku, tam mam żonę (Olgę) sześcioletnią córeczkę (Natalię),a z Legionowa znacznie bliżej do Płocka niż z Piotrkowa. Te sprawy są dla mnie ważne, bo nie ma co ukrywać, że coraz bliżej mi do końca sportowej przygody. Po drugie w Legionowie są dobre warunki do treningów, tworzony jest nowy, ciekawy zespół, znam dobrze trenera Cieślikowskiego.
- Ma pan podwójne obywatelstwo białoruskie i polskie. Gdzie i kiedy rozpoczynał pan swoją przygodę ze szczypiorniakiem?
- W moim rodzinnym mieście na południowym wschodzie Białorusi przy granicy z Rosją, w mieście Gomel (Homel), w klubie o nazwie Uniwersytet Gomel. Zaczynałem treningi chyba w wieku 12 lat.
- Szmat czasu. Pana przygoda z piłką ręczną trwa już ponad 20 lat. W naszym kraju sympatycy handballu kojarzą Titova przede wszystkim z grą w Wiśle Płock. Z tym zespołem, w latach 2004 - 2006 zdobywał pan trzykrotnie tytuł mistrza kraju, rzucał sporo bramek.
- To prawda, tak było, kibice kojarzą mnie przede wszystkim z występów w płockim zespole, z czasów sukcesów tej drużyny. Potem wyjechałem do Słowenii, mam w swoim sportowym cv także tytuł wicemistrza tego kraju, zdobyłem też ze swoją klubową drużyną Puchar Słowenii.
- Potem był wyjazd na Cypr. To raczej chyba wyjazd rekreacyjno-sportowy, bo Cypr z dobrej piłki ręcznej raczej nie słynie?
- To prawda. Cypryjska  eskapada turystyczno- rekreacyjna to dobre określenia. Działacze klubu z Nikozji uznali, że  ściągając 2-3 zawodników z zagranicy stworzą klub, który powalczy w europejskich pucharach.
- Wrócił pan więc do Polski i wylądował w Piotrkowie?
- Nie od razu, miałem półroczny rozbrat ze szczypiorniakiem. Ciągnęło mnie jednak na parkiet i kiedy pojawiła się oferta z Piotrkowianina zdecydowałem się na powrót do sportu. W grudniu zeszłego roku wznowiłem treningi i całą drugą rundę zagrałem w Piotrkowie, starając się nadrobić cypryjskie zaległości. Teraz jak wiadomo będę grał w Legionowie.
- Czy Witek Titov, jak mówiono na pana w Piotrkowie, nie trafia do Legionowa przypadkiem, aby odcinać kupony od dawnej sławy? Co pan może obecnie wnieść do zespołu, oprócz z pewnością dużego doświadczenia. Słynna lewa ręka Titova dalej jest w stanie rzucać po kilka bramek w meczu?
- Niech pan nie robi ze mnie piłkarskiego emeryta. O żadnym odcinaniu kuponów nie może być mowy. 33 lata to nie jest najgorszy wiek dla sportowca. Procentuje doświadczenie, rzucać bramki jeszcze, jak sądzę, potrafię. Zawsze to lubiłem, ale i w defensywie też sobie radzę. Moje słuszne parametry, blisko 2 metry wzrostu i lekko ponad setka wagi robią swoje. A że szybkość może rzeczywiście już nie ta, to zrozumiałe. Myślę jednak, że przydam się legionowskiej drużynie.
- Co Witek Titov lubi, poza rzecz jasna pasją do szczypiorniaka?
- O, wiele rzeczy: dobre kino, internet, zwiedzanie, wycieczki w gronie rodzinnym.
-  Z zawodu jest pan...?
- Ukończyłem studia uniwersyteckie, na kierunku wychowanie fizyczne, o specjalności piłka ręczna. Może więc kiedyś poświęcę się pracy trenerskiej? Zobaczymy...
- Mieszka pan z rodziną w Płocku. To będzie pana miejsce na ziemi na stałe?
- Wszystko na to wskazuje. Zakupiliśmy działkę w Płocku, będziemy się tam budować. Wszystko więc wskazuje na to, że zakotwiczymy na Mazowszu na dłużej.

Rozmawiał :Jerzy Buze

 

Zdjęcie: Witalij Titow na pierwszym treningu KPR Legionowo dobrze sobie radził także w grze w piłkę... nożną

Fot.dkBE