WSZĘDZIE TRZEBA SIĘ DOGADAĆ

EWA GÓRSKA. CENTRUM JĘZYKÓW HILL'S

Szkoła językowa "Centrum Języków HILL'S" to pomysł, a właściwie jeden z pomysłów na życie młodej mamy i mężatki, która nie miała ochoty dojeżdżać do pracy, a tym bardziej mieszkać w Warszawie. Pragnęła dla dziecka, męża i siebie kontaktów z przyrodą oraz świeżego powietrza. Języki obce to jeden z żywiołów Ewy Górskiej, a jednocześnie gorąca potrzeba społeczna, a więc  i rynkowa. Świat coraz bardziej otwiera się przed nami i coraz więcej ludzi starszych i młodszych staje się klientami szkoły języków

Ewa Górska mieszka w Legionowie od 1993 roku. Przedtem wraz z rodzicami była warszawianką. Przyszedł czas, że rodzice rozpoczęli budowę domu w Legionowie. Dom okazał się jednak przeznaczony nie na przystań państwa Górskich, ale właśnie gniazdo Ewy i jej męża, Pawła Walencika, lekarza anestezjologa. Rodzice Ewy, którzy budowę rozpoczęli, postanowili przenieść się jeszcze dalej od Warszawy, aż w góry, skąd pochodzi ojciec Ewy,Stanisław Górski.

Własna szkoła  zaraz po studiach

Dlaczego właśnie szkoła języków?  Zaczęło się od studiów na filologii orientalnej,  a ściśle mówiąc na afrykanistyce. Równolegle Ewa Górska studiowała także etnografię. Afrykanistyka, to jednak niezwykle wymagająca pasja. Aby uczyć się języków afrykańskich trzeba było znać dobrze inne, zwłaszcza europejskie języki, ponieważ po polsku w tamtych latach prawie w ogóle nie wydawano podręczników afrykanistycznych. W ten sposób Ewa Górska stała się właściwie językowym kombajnem o rzadko spotykanych kompetencjach. Nie ulega wątpliwości, że w tym kierunku musiała mieć bardzo szczególne predyspozycje. Obecnie szefowa szkoły językowej HILL'S, zajmuje się jednak głównie językiem angielskim i z tego zakresu kończyła specjalne studia podyplomowe.


Najważniejsze wydarzenia w życiu Ewy miały miejsce niemal w tym samym czasie: wyjście za mąż urodzenie pierwszego dziecka, ukończenie studiów, przeprowadzka do Legionowa. Niemal wszystko w jednym roku. Jedynie urodzenie dziecka nastąpiło, jak Pan Bóg przykazał, w terminie nieco późniejszym, wymaganym przez naturę.
Po przeprowadzce Ewy  i Pawła do Legionowa potrzebne było dla Ewy blisko położone, ale ciekawe i zgodne z kwalifikacjami miejsce pracy. Nietrudno było je wytypować - szkoła języków. Paweł Walencik, mąż Ewy, lekarz anestezjolog, nie miał wyboru. Musiał wybrać pracę, w której może mieć rzeczywisty kontakt ze swoją specjalnością, a więc dojeżdża do szpitala w Warszawie.

Anglicy  czy Polacy

Ewa Górska ruszyła z organizacją szkoły. Szybko okazało się, że ludzie chcą się uczyć języków. Początkowo nawet szkoła ściągnęła angielskich lektorów do nauki tego języka. Na starcie było to dużym atutem szkoły Górskiej. Jak wspomina właścicielka szkoły, miało to swoje dobre i złe strony. Tacy prawdziwi Anglicy gwarantowali autentyczność wymowy i bardzo dobry poziom przekazywanej wiedzy dając bardzo wiele osobom zaawansowanym, ale nie znając polskiego, byli mniej skuteczni dla początkujących uczniów, z którymi przecież trzeba się było jakoś dogadać i to właśnie wtedy, kiedy nie znali oni jeszcze angielskiego. Przedsięwzięcie było poza tym bardzo trudne dla szkoły, która musiała lektorów ściągnąć, załatwić mieszkania, zezwolenie na pracę i opiekować się nimi w obcym, jakby nie było kraju i środowisku. Niektórzy, jak wspomina Ewa Górska, mieszkali w Legionowie i bardzo szybko zaprzyjaźnili się  z uczniami i znajomymi rodzinami, ale większość jednak mieszkała w Warszawie.
Po czterech latach szkoła zaczęła wprowadzać jednak polskich nauczycieli, którzy wiedzą lepiej jakie zagadnienia sprawiają najwięcej trudności Polakom i bardziej nadają się do nauki osób początkujących. Cały czas jednak wielką wagę przykłada się  w szkole do tego, aby byli to najlepsi nauczyciele. "Wyznacznikiem, tego, że uczymy dobrze, jest fakt, że nasi dawni uczniowie przysyłają do nas swoje dzieci i polecają naszą szkołę innym" - podsumowuje Ewa Górska.

Jak działa  szkoła

Najwięcej uczniów szkoła pozyskuje wśród dzieci, których rodzice dbają o dobrą edukację dla swoich pociech. Wiele młodzieży kontynuuje naukę przez lata lub powraca do szkoły. Ciekawe, że całkiem niemałą grupą uczniów są dorośli, którzy bardzo często naukę zaczynają od zera.
Zajęcia dla pracujących zaczynają się nawet wcześnie rano. Niektóre kursy odbywają się także wieczorem po 19.00, aby pracujący mogli uczestniczyć w lekcjach.  W międzyczasie odbywają sie zajęcia dla dzieci i młodzieży. Tak więc szkoła jest otwarta od wczesnych godzin rannych do dziesiątej wieczorem. Praca trwa non stop. Nauczyciele są zatrudniani na zlecenia albo prowadzą własną działalność gospodarczą. Obowiązuje zasada, że płaci się za przepracowane godziny.
Nauka prowadzona jest także w firmach, które zwracają się o zorganizowanie kursów.
Liczba uczniów w różnych latach waha się od 90 do 180 osób. Aby zajęcia były efektywne, w grupie uczy się nie więcej niż ośmiu uczestników zajęć.

Nie jedyna pasja

Ewa Górska ma hobby, którego trudno byłoby się spodziewać po szczupłej i delikatnej kobiecie lubiącej się uczyć. Jest to żeglarstwo i to nie byle jakie. Wraz z mężem, Pawłem Walencikiem, pływają wyczynowo na katamaranie olimpijskim Tornado. Jest jedyną kobietą w Polsce ścigającą się na tego typu żaglówce. O Tornado wiadomo, że rozwija bardzo duże prędkości i nie wybacza błędów. Jest to klasa niezwykle wymagająca, także pod względem sprawności fizycznej i kondycji. Górska i Walencik mają  konkretne osiągnięcia sportowe. Są m.in. wicemistrzami Polski w klasie Tornado  z 2004 r., brązowymi medalistami regat Pucharu Świata  w 2004, brązowymi medalistami etapowych regat  "Katamaran Amber Cup" z 2003 r.
Jakby tego było mało, od 1999 roku, bazując na doświadczeniu wyniesionym  z ponadtrzyletniej pracy  w amerykańskiej agencji public relations, prowadzi jeszcze agencję public relations, która specjalizuje się w organizacji i obsłudze medialnej imprez sportowych, głównie dużych ogólnopolskich wydarzeń o randze międzynarodowej w dziedzinie żeglarstwa i armwrestlingu.
A ponadto, jak przystało na filologa, sama uczy się innych języków - hiszpańskiego i rosyjskiego, zgodnie  z maksymą  "uczcie się języków, bo nigdy nie wiadomo, który trzeba będzie pokazać".

Andrzej Raciński

Centrum Języków HILL'S
ul. Reymonta 11
Legionowo
tel. 022 774 40 10
www.hills.com.pl