EUGENIUSZ PACEWICZ. ZAKŁAD USŁUG KOMUNALNO-SOCJALNYCH
Legionowska firma ZUK-S, która jako jedna z kilku dba aby Legionowo nie upodobniło się do Neapolu zaczęła od wysłużonego Stara 200 a dziś obsługuje 2500 samych tylko gospodarstw domowych i wiele firm oraz budów.
Eugeniusz Pacewicz, pochodzi z Lęborka, które to miasto, jak podkreśla szef Zakładu Usług Komunalno-Socjalnych, szczyci się odległą historią. Przybył do Legionowa za głosem serca żeniąc się z rodowitą legionowianką. Do Legionowa Pacewiczowie przeprowadzili się jeszcze w 1973 roku. Prowadzili tu gospodarstwo ogrodnicze, odziedziczone po dziadkach, które jak przyznaje Eugeniusz Pacewicz było na głowie żony Stanisławy. Sam Pacewicz niezależnie od wspierania żony w przedsiębiorstwie ogrodniczym pracował w MPO jako mechanik samochodowy, później jako kierowca i kontroler techniczny.
Na początek jeden „hakowiec”
Kiedy doszło do komunalizacji działalności MPO i likwidacji niektórych wysypisk miasto ogłosiło przetarg na obsługę oczyszczania. Wygrała jedna z firm prywatnych w której zatrudnił się jako kierowca. Firma po dwóch latach odsprzedała wywóz śmieci innemu podmiotowi gospodarczemu do którego z powodu oferowanych warunków Eugeniusz Pacewicz nie zdecydował się przejść. Postanowił więc się usamodzielnić. Kupił jeden stary samochód i jako wytrawny doświadczony mechanik pojazdów przeznaczonych do prac komunalnych, odremontował. Był to tak zwany „hakowiec” na bazie Stara 200. Reanimacja staruszka z pomocą kolegów w pełni się udała. 1 marca 1995 zarejestrował własną działalność, która okazała się na tyle potrzebna, że trwa do dzisiaj. Były nawet okresy, kiedy w firmie Eugeniusza Pacewicza pracowało aż 14 samochodów. Później trasy i obsługa klientów zostały zoptymalizowane w związku z czym mógł zmniejszyć ilość samochodów.
Nawet Mercedes wozi śmieci
Koszty stałe wynikające z utrzymania sprawnego, zarejestrowanego auta są istotne dla wyniku ekonomicznego firmy. O zwolnieniu przedsiębiorstwa z części choćby kosztów podatku od środków transportu miasto nawet nie chce słyszeć. Zmusza to firmę do maksymalnego obłożenia pracą jak najmniejszej ilości samochodów, co z kolei zmniejsza potencjał firmy hamując jej rozwój nie tylko pod względem zdolności transportowych ale także maszyn i urządzeń które mogłyby unowocześnić procesy segregowania i przygotowania surowców wtórnych do recyklingu. Eugeniusz Pacewicz i tak sporo musiał zainwestować w sprzęt specjalistyczny aby móc niezawodnie a przede wszystkim terminowo odbierać śmieci i dostarczać posegregowane surowce odbiorcom. W firmie jeżdżą trzy Mercedesy – odbierające śmieci oraz potężna śmieciarka MAN, cztery Mercedesy do przewozu kontenerów, DAF do transportu na wysypisko i dwa Busy do odbioru surowców wtórnych.
Stereotyp pozostał
O jakości firmy decyduje czynnik ludzki. Jak mówi właściciel firmy, ludzi do pracy stale mu brakuje. Przeważnie jeśli ktoś się decyduje, to często tylko po to, żeby pozorować pracę. W zasadzie na co dzień polegać może tylko na rodzinie i starych wypróbowanych pracownikach zatrudnionych jeszcze przed laty, z małymi tylko wyjątkami. Praca jest na tyle ciężka, że nie każdy gotów jest się jej podjąć. Trzeba mieć dobre zdrowie i być tak zwanym twardzielem. Działać trzeba w każdych warunkach pogodowych. Latem w niemałym zapyleniu. Sama robota jest żmudna. Poza tym odstrasza kandydatów negatywny stereotyp „śmieciarza” pomimo, że dzisiaj na całym świecie dobrze zorganizowane firmy z tej branży mają już swój prestiż. Często są oczkiem w głowie burmistrzów i samorządów. Nikt nie chce syndromu Neapolu.
Firma wokół rodziny
Firma ZUK-S w zasadzie ma charakter rodzinny. Jej trzon stanowią: córka, Joanna Pacewicz, będąca księgową i ekonomicznym mózgiem firmy. Na placu wspiera założyciela firmy zięć Sławomir Kontraktowicz, technik mechanik wspomagający teścia organizacyjnie. Niezwykle ceniony jest Stanisław Siennicki, mechanik i człowiek orkiestra na którego zawsze można liczyć. Wysoko oceniany jest także Paweł Kubalski, kierowca i bardzo dobry fachowiec. Jedyny nowo zatrudniony pracownik z którego szef jest zadowolony to Krzysztof Marcinkiewicz ale na takiego człowieka – jak mówi szef - firma musiała czekać kilka lat.
W Polsce, pomimo systemu dopłat unijnych, zachęt finansowych i deklaracji nie jest łatwo w tej branży choćby wyjść na zero. Przesyłane fundusze giną na szczeblach pośredniczących i nadzorujących. Trwa nawet handel fikcyjnym recyklingiem a raczej papierami potwierdzającymi ilości śmieci jakie powtórnie wykorzystano. Dziwnie się one rozmnażają. Tymczasem przedsiębiorcy z tej branży zajmujący się rzeczywistą pracą na rzecz środowiska i mający ze śmieciami naprawdę do czynienia, tych środków nie widzą i nie inwestują tyle ile powinni aby dogonić świat.
Segregacja nie na siłę
ZUK-S obecnie obsługuje około 2.500 klientów, którymi są same tylko gospodarstwa domowe, nie licząc firm, sklepów, budów, których ilość się waha. Stale występuje problem segregowania odpadów do czego klienci nie tylko w Legionowie nie są przyzwyczajeni. Dla uproszczenia chętni otrzymali możliwość segregowania do jednego pojemnika wszystkich opakowań: szklanych i plastikowych, które firma sama następnie rozdziela. Do innego gromadzą papier i tekstylia. Worki na odpady kuchenne są wykonane z najnowszych materiałów biodegradowalnych, które rozkładają się w okresie trzech miesięcy w kompostowniach. W obecnym czasie taka organizacja zbiórki śmieci jak twierdzi właściciel firmy jest optymalna zwłaszcza, że nie wszyscy jeszcze klienci wyrazili zainteresowanie jakąkolwiek formą segregacji.
Segregowanie w gospodarstwach domowych nigdy zresztą nie będzie idealne i zgodne z wymogami jakie odbiorcy surowców wtórnych stawiają firmie. Skąd zresztą ludzie mieliby wiedzieć, ze to jest polipropylen a inna butelka polietylen. W tej sytuacji i tak segregowanie i odpowiedzialność musi wziąć na siebie firma.
Segregowanie to niewidoczna dla klientów i bardzo ciężka robota, która musi być wykonana pomiędzy odebraniem śmieci od klienta a dostarczeniem do powtórnego wykorzystania. Odbywa się to na dużym terenie o charakterze przemysłowym jaki firma wykupiła od miasta nieopodal Starostwa Powiatowego na ulicy Szarych Szeregów 6.
Firma wprowadziła dla ludności darmową usługę odbioru przywiezionych i posegregowanych surowców wtórnych.
Śmieci wiele mówią
Największy problem, to zanieczyszczenie a nawet wymieszanie opakowań lub papieru z odpadami organicznymi. Puki co, często na taśmę do segregacji trafiają ciągle jeszcze odpady wymagające sporej pracy firmy. Wystarczy bowiem że na opakowaniach plastikowych odbiorca zauważy choćby jedną butelkę z niewłaściwą naklejką, o złym składzie chemicznym, odrzuca całą sprasowaną belę. Wówczas stratna jest firma.
W efekcie jednak sortownię opuszczają posegregowane odpady przekazywane do dalszego przetworzenia. Jeśli spojrzeć na górę samej tylko stolarki budowlanej, widać gigantyczną robotę włożoną przez firmę. Firmie udaje się odzyskać także sporo drewna także na opał.
Wycieczka po terenie na którym pracuje ZUK-S mówi sporo o tym jak się ostatnio ludziom żyje i o gospodarce powiatu. Wiele odpadów stanowi całkiem niemałą jeszcze wartość użytkową i materialną. Widać boom budowlany. Wiele pracy ma ZUK-S obsługując budowy. Może odebrać wszelkie odpady i zaoferować na przykład... okna do ponownego wstawienia. Mało kto jednak dzisiaj z takich możliwości korzysta.
Andrzej Raciński
Zakład Usług Komunalno-Socjalnych
Eugeniusz Pacewicz
ul. Myśliwska 15, 05-120 Legionowo,
tel/fax (022) 784 58 38,
kom. 602 890 332
Foto: w marcu 1995, Eugeniusz Pacewicz zarejestrował własną działalność, która okazała się na tyle potrzebna, że trwa do dzisiaj
