Zaczęło sie od tego, że Mirosław i Alicja Stachurscy, rodzice Karola Stachurskiego, przybyli do Legionowa z Radomia, gdzie prowadzili także własną cukiernię. Pierwszym krokiem było zakupienie istniejącego już zakładu cukierniczego Świątkowskiego, który przeniósł się na Reymonta. Szybko rozpoczęli produkcję wypieków według swoich receptur w istniejących pomieszczeniach
Już wtedy jednak wiadomo było, że przejęty zakład nie wystarczy jak na aspiracje i plany rodziny Stachurskich. Kiedy zapadła decyzja o budowie dużego budynku w którym miał sie pomieścić odpowiednio obszerny zakład z nowymi urządzeniami i wydajniejszym piecem nikt w rodzinie nie wierzył w powodzenie ambitnego planu Mirosława Stachurskiego z wyjątkiem jego samego. Trzeba pamiętać, że były to czasy kiedy nawet zakup zwykłego worka cementu graniczył z cudem a i atmosfera wokół tak zwanej "prywatnej inicjatywy" była mocno niesprzyjająca.
Z nutą goryczy
Potrzebny był jednak obszerny budynek a nad zakładem mieszkanie które mogłoby pomieścić Mirosława i Alicję Stachurskich i dzieci. Mimo wszystkich trudności zakład budowany od podstaw wyrósł tuż obok starych zabudowań. Jak wspominają obecni właściciele "Pracowni Cukierniczej Stachurscy", Beata i Karol ciężka praca i stresy przy budowie, były prawdopodobnie przyczyną przedwczesnej śmierci ojca i założyciela cukierni. Zmarł 2 październiku 1999 roku w wieku 46 lat. Była to lokomotywa firmy i wszyscy przeżyli szok.
Życie jednak musiało toczyć się dalej. Cukiernię na swoje barki przejęła Alicja Stachurska wspomagana przez syna Karola, który jako jedyny z trójki rodzeństwa był chętny do objęcia sukcesji po ojcu. Pozostałe dzieci Mirosława wybrały inną drogę. Oboje wyjechali do Wielkiej Brytanii. Marcin jako steward lata w lotnictwie pasażerskim a siostra Aneta prowadzi własną firmę internetową.
Weszło nowe pokolenie
Następca założyciela cukierni, Karol Stachurski wypatrzył sobie żonę, Beatę na miejscu, w Legionowie ale za to Beata pochodzi aż z nadmorskiej Rumii. Beata Stachurska przyjechała do Legionowa na wakacyjne zaproszenie koleżanki, żeby trochę pojeździć konno i... już tu została. W ten sposób Karol nie musiał fatygować się aż nad morze, by ściągnąć sobie prawdziwą Pomorzankę do legionowskiej cukierni.

Dzisiaj to już nie tylko żona ale współwłaścicielka zakładu, prawa ręka w firmie i matka dwóch młodych Stachurskich, czteroletniego Konrada i dwuletniego Huberta.
Prowadzenie firmy cukierniczej, która nie tylko sprzedaje ale i produkuje własne wyroby wymaga od wszystkich dużego wkładu regularnej pracy. Dość powiedzieć, że Karol Stachurski wstać musi zawsze o godz. 4.00, żeby przygotować front robót. Do niedawna mama Karola, Alicja Stachurska pilnowała zakładu wraz z synem. Dzisiaj wspomaga rodzinę bardziej zajmując się domem i wychowaniem Konrada i Huberta. Jak twierdzi Beata Stachurska bez tej pomocy na pewno nie daliby sobie rady.
Już od 6.00 rozwożą świeże ciastka do sklepów i własnych punktów sprzedaży. Beata jest na nogach od 5.00, żeby o 6.00 otworzyć sklep na Piłsudskiego, zanim przyjdzie ekspedientka. Własnych punktów sprzedaży prowadzą aż trzy: na Kopernika 3A, na Wyszyńskiego 19B oraz ostatnio otwarty sklep na Piłsudskiego 1. Oprócz tego wyroby z "Pracowni Cukierniczej B.K. Stachurscy" sprzedawane są w wielu innych sklepach.
Zespół jak rodzina
Firma zatrudnia 10 osób łącznie z właścicielami. Niektórzy spędzili tu naprawdę kawał życia zawodowego. Nestorem wśród załogi jest cukiernik Lech Michalczewski zajmujący się wypiekami, który pracuje tutaj już prawie trzydzieści lat. Jak twierdzi Beata Stachurska - to człowiek, który o tej robocie wie wszystko. Nieco później dołączyła jego żona Honorata. Szefem produkcji jest nowo zatrudniony cukiernik, Piotr Przybysz, specjalista od ciast deserowych, który bardzo rozszerzył asortyment cukierni. Sklepami kieruje Monika Wysocka. Samych ekspedientek firma zatrudnia aż cztery. Stachurscy szukają jeszcze jednego cukiernika ale nie jest łatwo znaleźć kogoś pasującego do zgranego i odpowiedzialnego zespołu.
W firmie panuje rodzinna atmosfera a pracownicy przywiązują się do firmy, która stara się ich nie zawieść.
Cukiernicze osobliwości
Przy tak doświadczonych ludziach pracownia może wykonać najbardziej nawet wyszukane zamówienia. Torty mają różne kształty. Zdarzają się nawet lokomotywy lub samochody. Ostatnio na jedną ze studniówek wykonali wielopiętrowy tort o wadze 60 kilogramów przewidziany na sześćset osób - ledwo wszedł do samochodu - wspomina Beata Stachurska. Najnowsze zamówienie to tort pięciopiętrowy ozdobiony żywymi różami.
Firma Stachurskich bazuje na tradycyjnych, starych recepturach i jak twierdzi właściciel, korzysta wyłącznie z naturalnych produktów.
Tekst i zdjęcia Andrzej Raciński
Babka a la Stachurscy
Z okazji świąt, szef firmy Karol Stachurski proponuje czytelnikom "To i owo" samodzielne wykonanie babki piaskowej według starego, szlachetnego przepisu:
Wymieszać i utrzeć przez około 3 minuty 0,50 kg margaryny i 0,30 kg cukru jednocześnie dodając 8 świeżych jajek. Dodać 1 torebkę tradycyjnego proszku do pieczenia oraz 0,45 kilograma mąki i koniecznie 0,22 kilograma mąki ziemniaczanej. Do smaku dodać cukier waniliowy.
Wszystko dokładnie wymieszać ręką. Foremkę wysmarować margaryną i obsypać mąką. Piec powinien mieć temperaturę 180 stopni. Pieczemy babkę przez 40 minut.
Smacznych i wesołych Świat
Karol Stachurski

