Jan Domosławski właściciel i szef firmy "Translud" rozpoczął działalność przewozową w 1993 roku od zainwestowania w dwa autobusy. Pomysłu dostarczyło życie. Po prostu sam często przemieszczał się z Legionowa do Warszawy i z powrotem. W tamtych latach, jak wielu z nas pamięta, dojazdy były wręcz mordęgą
Wcześniej właściciel Transludu" prowadził bary szybkiej obsługi na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Z jeszcze wcześniejszych lat miał jednak doświadczenie także z pracy w transporcie. Jak stwierdził obecny właściciel "Transludu" starał sie pracować zawsze tam, gdzie można było nieźle zarobić. Dlatego wyjeżdżał na kontrakty do Iraku a ponieważ udało mu się trochę pieniędzy odłożyć, kiedy tylko było to możliwe przeszedł na swoje. Jeszcze prowadząc bary szybkiej obsługi wyliczył, że jest i będzie rynek na przewozy pasażerskie. Zaczął ostrożnie, od dwóch autobusów testując rynek i zbierając doświadczenie przewoźnika. Wyczucie biznesowe Domosławskiego nie zawiodło. Okazało się, że warto w tę branżę zainwestować.
Transport się cywilizował
W tych czasach wszystko zresztą było w powijakach. O żadnych rozkładach jazdy nie było mowy. - Autobusy odjeżdżały wtedy, kiedy się pasażerowie zebrali mówi Jan Domosławski - Taka była na ogół tradycja kultywowana przez poprzednich przewoźników za wyjątkiem firmy "DJ Cars", która trzymała rozkład. Firma ta niestety zbankrutowała, chociaż nie powinna - twierdzi Domosławski, wspominając również, że kiedy zaproponował ułożenie wspólnego rozkładu jazdy właściciele "DJ Cars" jednak odmówili. "Translud" chcąc ucywilizować swoją działalność musiał dokupić autobusy. Po roku było ich już sześć. Jeździły trzymając się rozkładu. Konkurencyjni przewoźnicy nadal jeździli po staremu i byli niezadowoleni z nowego stylu "Transludu". Jan Domosławski wspomina, że nawet blokowali pętlę w Legionowie. Po pół roku jednak część przeszła na stronę Domosławskiego i przekonali się do regularności.
Najważniejsza jest matematyka
Jak twierdzi Jan Domosławski prowadzenie firmy przewozowej nie jest łatwe. Wysokie koszty pracy, drożejące paliwo, konieczność stałego odnawiania taboru pochłania gros zysków. Jak mówi szef Transludu - najważniejsza jest matematyka a ściślej ekonomia. Trzeba przede wszystkim dobrze liczyć. Autobus, który nadaje sie na linię kosztuje od pół miliona złotych wzwyż. Niech pan to spróbuje uzbierać po 3 po 4 złote... W najlepszym przypadku musi jeździć pięć lat, żeby się spłacić. Po pięciu latach jednak autobus nadaje się już tylko do remontu - mówi Domosławski

Przewoźnicy prywatni nie dostają żadnych dotacji ani pomocy. Poradzić sobie muszą sami. W 2006 roku ustawowo zniesiono istniejący wcześniej obowiązek płacenia za przystanki, podjazdy i inną infrastrukturę. Gdyby nie to, bilety musiałyby mieć kosmiczne ceny.
Firma pracuje głównie na autobusach najlepszych marek będących po niewielkim przebiegu. Jan Domosławski z przykrością stwierdza, że używane wozy, które kupuje, są w eksploatacji tańsze i bardziej opłacalne niż nowe polskie, które kupił na próbę.
Zmorą przewoźników i poważną pozycją w kosztach jest niszczenie autobusów przez samych pasażerów. Dopóki to zjawisko będzie się utrzymywać w dzisiejszych rozmiarach, trudno mówić o spadku cen za usługi w transporcie osobowym.
Na miarę czasów
"Translud" to nie tylko autobusy. Jako jedyna obecnie firma przewozowa w regionie wprowadzili system kart magnetycznych oraz czytników w autobusach. To wygoda dla firmy ale przede wszystkim dla pasażerów. System identyfikuje posiadacza karty. Nie trzeba szukać nerwowo drobnych po kieszeniach. Płaci się raz na miesiąc a przy osiągniętej regularności linii bilety miesięczne dają poczucie pewności i wygody. Jan Domosławski uważa, że wszyscy legionowscy przewoźnicy powinni współpracować dla dobra pasażerów i własnego. Chodzi o takie porozumienie się, żeby wspólnie ustalać rozkład oraz koordynować kursy. Do tej pory dobrą współpracę ma z "Transludem Bis" firmą, która powstała oddzielając się od "Transluda". Szefowie obu firm często pomagają sobie i wiele spraw ustalają i współpracują, choć każda funkcjonuje odrębnie. Nie wiadomo czy o takiej dużej współpracy nie zdecyduje ZTM Warszawa, która zapowiada utworzenie spójnego systemu z prywatnymi przewoźnikami. Rozmów jeszcze nie było ale Translud nie wyklucza współpracy chociaż... diabeł tkwi w szczegółach.
Andrzej Raciński
TRANSLUD
05-123 Chotomów, ul. Strażacka 17A
tel/fax (22) 772 20 97
www. translud.pl

