SERWIS DO WSZYSTKIEGO

ADAM LITWIŃSKI. NAPRAWA  MASZYN  I ROWERÓW

Marian Litwiński, firmę założył zaraz po ustaniu działań wojennych w 1945 roku. Oczywiście i za okupacji parał się trochę mechaniką. Najczęściej naprawiał ale i składał rowery. W tamtych czasach prawie nie było żadnych usług dla ludności, bo też jeżeli ktoś miał cokolwiek, to był to wielki rarytas i rzadkość

Wszystko co przestawało działać lub rozsypywało się choćby ze starości miało nadal wielką wartość i wpadało w ręce Mariana Litwińskiego, wyjątkowo utalentowanego mechanika, który każdej rzeczy nadawał walor użyteczności.
Czy to były nożyczki, czy maszynka do mięsa a nawet taki przedmiot luksusu jak rower, zawsze warto było przedłużyć życie danego przedmiotu, bo na nowy przez lata całe żaden realista w ogóle nie liczył.

Na działce od hrabiego

Teść Mariana Litwińskiego  i dziadek Adama Litwińskiego, Tomasz Jóźwiak, był gajowym w lasach hrabiego Potockiego zamieszkując z żoną Cecylią  w "gajówce"mieszczącej się tuż przy dzisiejszej stacji kolejowej Legionowo Przystanek. Od hrabiego także kupił działkę na której teraz znajduje się między innymi zakład Litwińskich. Obok było tylko zabudowanie kolejowe i tory a poza tym jak okiem sięgnąć dookoła były lasy. Kompletna głusz. Człowiek, który mieszka na takim odludziu, docenia umiejętności praktyczne, bo sam musi sobie radzić ze wszystkim. Z niczym przecież do serwisu nie pobiegnie.


Tuż po wojnie Marian Litwiński wchodząc do rodziny Jóźwiaków (ożenił sie z Joanną Jóźwiak) bardzo szybko dał się poznać jako bezcenny nabytek -  utalentowany do mechaniki. Wówczas wprawdzie Legionowo już było ale jeszcze nie było wiadomo, że naprawy mechaniczne, to będzie fach w ręku dla co najmniej dwóch pokoleń. Bardzo szybko jednak tak właśnie się okazało. Czas przeleciał jak z bicza strzelił.
Firmę ojciec założył w maju 1945 roku - mówi Adam Litwiński - od samego początku była to naprawa rowerów. Nie było to proste, bo choćby po części musiał jeździć aż do Krakowa. Najczęściej podróżował na parowozie, bo w tym czasie na miejsce w wagonie pasażerskim nie można było liczyć.

Nowe rowery ze starych części

Trudno sobie wyobrazić, że nowych rowerów w tamtych czasach nie było w ogóle. Nowych części także nie było. Ojciec, ze starych ram, kół, widelców, kierownic składał rowery. Każda konstrukcja była czymś niemal zupełnie niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju.
Adam Litwiński od najmłodszych lat widział jak się pracuje nad rowerami. Oczywiście  w tamtych czasach Marian Litwiński robił wszystko co było potrzeba. A to maszyna do szycia się zepsuła, to znowu maszynka do mięsa komuś nie mieliła, albo wózek dziecięcy trzeba było reanimować, bo kółka poodpadały. Jak się komuś zepsuła kuchenka elektryczna, też najczęściej trafiała do warsztatu Litwińskich. Tak więc te rowery na co dzień miały wiele postaci.
Kiedy życie zaczęło się normalizować starszy Pan Litwiński zastępował nawet fabrykę rowerów dziecięcych konstruując rowerki dla powojennego wyżu demograficznego. Naturalną rzeczą było, że Adam Litwiński od najmłodszych lat pomagał ojcu. Krótko potem studiował na Wydziale Mechaniczno - Technologiczno - Lotniczym Politechniki Rzeszowskiej, by w końcu wrócić do rodzinnego zakładu w Legionowie. Jako syn tak zwanej "prywatnej inicjatywy" ze względów "ideologicznych" nie był na studiach dobrze widziany. Odwrotnie niż w rodzinnej firmie, do której ojciec przyjął go  z otwartymi ramionami.

Rodzina dzięki pasji

Tak więc Adam Litwiński pracował z ojcem ale za to mógł realizować inne marzenia. Wielką pasją młodszego Litwińskiego jest muzyka. Zaczął od śpiewania chóralnego w swojej parafii. Później trafił do akademickiego chóru przy SGGW w Warszawie. Z chórem tym zwiedził prawie całą Europę ale co najważniejsze znalazł żonę Katarzynę, z którą dzisiaj mają sześcioro dzieci. Jako chórzyści państwo Litwińscy wykonywali najbardziej ambitne i skomplikowane utwory muzyki klasycznej jak choćby "Pasję wg. św. Jana" J.S. Bacha.
Obecnie, od lat osiemdziesiątych, ciężar firmy spoczywa już na Adamie Litwińskim. Chociaż także Pan Marian jeszcze chętnie się włącza i wspomaga syna. Pan Adam Litwiński nie prowadzi jakichś specjalnych akcji reklamowych. Opinia o firmie Litwińskich jest przekazywana od kilkudziesięciu lat przez samych klientów. Firma, która trwa lat ponad sześdziesiąt specjalnie reklamy nie potrzebuje. Nowych rowerów jest teraz mnóstwo ale Adam Litwiński o brak klientów się nie martwi. Jak mówi - dzisiejsze rowery łatwo kupić ale... psują się o wiele częściej niż te dawniejsze. Dlatego pracy jak dotąd mi nie brakuje.

Andrzej Raciński
Zdjęcia Andrzej Raciński oraz archiwum rodziny Litwińskich

Naprawa  Maszyn  i Rowerów
Adam Litwiński
Tel. 774-27-05