DOBRE RZEMIOSŁO NIE ODEJDZIE

REMIGIUSZ CHABER I SYNOWIE - STOLARNIA CHABER

Rodzina Chaberów do Legionowa sprowadziła się w 1959 roku. Ojciec dzisiejszego właściciela stolarni, Pan Jan Chaber był mistrzem stolarskim o jeszcze przedwojennym rodowodzie. Remigiusz Chaber, dzisiejszy szef rodzinnego przedsiębiorstwa o nazwie „Stolarnia Chaber”uczył się zawodu jeszcze będąc dzieckiem. Przyglądał się pracy ojca i pomagał. Później terminował, pod twardą ręką przedwojennego rzemieślnika

Ojciec w 1961 roku otworzył w Legionowie firmę stolarską. Radził sobie bardzo dobrze, bo był naprawdę dobrym fachowcem - mówi szef obecnego stolarskiego klanu Chaberów, Remigiusz Chaber. - Ja początkowo kształciłem się w kierunku telekomunikacji ale...rodzice usilnie mnie namawiali na przejęcie firmy po ojcu i kontynuację jego drogi.

Życiowa decyzja

Pomyślałem, że przykro by było sprzedawać maszyny albo... oddać na złom. W każdym razie poszedłem pracować u ojca. Oczywiście zaczynałem od zamiatania zakładu. Doszedłem wówczas do stopnia czeladnika zdając egzamin, skończyłem też odpowiednią szkołę stolarską. Nie miałem żadnej taryfy ulgowej, bo ojciec chciał, żebym był dobry w zawodzie i mógł kiedyś z tego utrzymać rodzinę. Uważał, z czym także ja dzisiaj sie zgadzam, że droga do tego prowadzi tylko przez ciężką pracę. Często ojciec powoływał się na czasy, kiedy sam terminował u stolarza i robił specjalne kliny stolarskie, potrzebne przy produkcji wozów konnych. Długo ręcznie wykonywał te kliny a szef palił nimi w piecu. Wymagana była doskonałość. Tak samo i ja terminowałem. Musiałem wylać wiele potu ale był czas także na sprawy przyjemne.

Stabilizacja

Spotykaliśmy sie w gronie rówieśników na tak zwanych „prywatkach”. Poznałem wspaniałą dziewczynę - Mirosławę. Dzisiaj jest moją żoną. Wtedy działo się dużo i szybko.-wspomina -. Remigiusz Chaber - papiery czeladnicze i małżeństwo. Później jeszcze zrobiłem wieczorowe technikum budowlane. W międzyczasie przyszły na świat bliźniaki, Piotr i Paweł a mamy jeszcze syna Mariusza i córkę Ewelinę. Ma prawie osiemnaście lat i jest jeszcze uczennicą. Piotr i Paweł pracują w naszej stolarni, Mariusz też czasami pomaga a córka oczywiście musi się uczyć.
Mariusz i Ewelina szukają własnej drogi a Piotr i Paweł to trzecie pokolenie Chaberów – stolarzy.
Mówiąc o firmie rodzinnej, jaką jesteśmy, chciałbym podkreślić rolę żony. Cała rodzina i nasza firma mogła się rozwijać dzięki Mirosławie. podkreśla z naciskiem senior rodu - Bez niej nie byłoby oczywiście ani bliźniaków ani Mariusza ani Eweliny... ale nie tylko. Liczna rodzina wymagała menadżera zajmującego się wszystkim. Dzięki żonie byliśmy najedzeni, wypoczęci, w dobrych nastrojach i mogliśmy zająć się tylko pracą zawodową. Całą organizację naszego życia powierzyliśmy żonie bo ona naprawdę wie, jak tym zarządzać - mówi Remigiusz Chaber

Firma i przemiany

Synowie Piotr i Paweł zdobyli uprawnienia czeladnicze i ukończyli znane technikum meblarskie na ulicy Złotej w Warszawie. Przemiany z przełomu lat 80/90 spowodowały, że Remigiusz Chaber postanowił zmienić także swój zakład. Jako członek izby rzemiosł i innych organizacji zawodowych, także jeden z inicjatorów powstania Stowarzyszenia Stolarzy Polskich wiedział, że rzemieślnicy, którzy nie dostosują się do nowej rzeczywistości rynku będą musieli likwidować działalność. Wielkie fabryki nasyciły rynek. Wielu musiało ogłosić upadłość. Mówiło się, że rzemiosło przechodzi kryzys. Chaber jednak wiedział w czym tkwi siła rzemiosła. Dobre rzemiosło to jakość nieosiągalna w masowej produkcji, elastyczność, unikatowość i niepowtarzalność wyrobu. Temu może sprostać jedynie firma nowoczesna, wyposażona w najnowszej generacji sprzęt i mająca wysoko wykwalifikowanych pracowników.
Postanowił rozejrzeć się po świecie. Poziom stolarstwa w przedwojennej Polsce i w Niemczech był podobny. Jednak po latach komunistycznego zastoju w Polsce nie wprowadzano nowych technologii i nowoczesnych maszyn. Dlatego Remigiusz Chaber w Niemczech szukał inspiracji do rozwoju swojej rodzinnej firmy.
Po kilka razy w roku wyjeżdżałem do zakładów stolarskich w Niemczech. - mówi Remigiusz Chaber – jakość samego rzemiosła u nich i u nas była nawet podobna, ale duża była różnica w technologii. Nowoczesne procesy chemicznej obróbki drewna, lakiery, komputerowe przygotowanie elementów i oczywiście wyposażenie warsztatów tego można było pozazdrościć. Nareszcie wiedziałem czego nie wiem – komentuje Chaber swoje wyjazdy.
Remigiusz Chaber spędził wiele dni także na prestiżowych targach w Norymberdze, nie mówiąc już o krajowych wystawach sprzętu i nowych zastosowań w obróbce chemicznej.

Rzemiosło XXI wieku

Chaber zaczął inwestować w unowocześnienie swego warsztatu pracy. Obecnie już niemieccy goście „Stolarni Chaber” kręcą głowami widząc wyposażenie zakładu. Wymagało to oczywiście wyrzeczeń.
Dzisiaj nawet pyłu i wiórów w stolarni nie widać. Wszystko jest odsysane przez specjalny system wyciągów i gromadzone w silosach a później służy do produkcji energii cieplnej, niezbędnej do procesów suszenia drewna. Specjalny system spalania odpadów stolarskich pilnuje temperatury i ogrzewa firmę i dom.
Stolarnia pracuje na zamówienia wymagających klientów krajowych i zagranicznych. Realizuje nawet najbardziej wyrafinowane technicznie i estetycznie projekty. Wiele elementów wykonują cyfrowe szlifierki ale tam gdzie trzeba ingeruje wprawna ręka ludzka.
Firma specjalizuje się w obróbce drewna litego. Na placu dojrzewa kilka tysięcy desek w najwyższym gatunku. Coraz częściej do zakładu zaglądają wymagający klienci z Europy, ostatnio z Włoch.
Dobre rzemiosło będzie potrzebne zawsze, pod warunkiem dostarczania oryginalnych wyrobów odpowiedniej jakości dlatego wolę, żeby drewno pękło u mnie niż u klienta - mówi Remigiusz Chaber – pokazując leżakujące drewno, poddawane przez lata atmosferycznym torturom.

Andrzej Raciński