ANDRZEJ I TERESA BOROWIKOWIE. BOROWIK PRZETWÓRSTWO SPOŻYWCZE S.C.
Andrzej i Teresa Borowikowie swoją przygodę z biznesem rozpoczęli w 1986 roku mieszkając jeszcze w Tychach. Początkowo nic nie zapowiadało pracy na własny rachunek. Szef dzisiejszej firmy spożywczej "Borowik" pracował w Fabryce Samochodów Małolitrażowych i nie miał powodów do narzekań. Były delegacje zagraniczne i nie najgorsza jak na ówczesne warunki pensja. Właśnie na jednej z delegacji, na Węgrzech zauważył, że ludzie chętnie kupują chrupki kukurydziane, których w Polsce jeszcze nie było
Lista artykułów, których w latach osiemdziesiątych w handlu brakowało była oczywiście niezwykle długa. Polacy wyjeżdżający za granicę wyczuleni byli na porównania cen i zaopatrzenia sklepów. Był to taki narodowy sport ówczesnych lat, ale nie wszystkich inspirował do działania. Przeważnie kupowało się co nieco, i przywoziło dla siebie bądź na handel. Andrzej Borowik zainteresował się chrupkami, co nieczęsto się zdarzało pracownikom branży samochodowej. Tego, że w Polsce ludzie takie chrupki chętnie będą kupować można się było spodziewać ale… jak to się robi?
Dobra znajomość języka węgierskiego okazała się kluczem do tej tajemnicy. Borowik nawiązał kontakt z węgierskim producentem i umówili się na współpracę. Można już było myśleć o własnej wytwórni. Zaczęło się od garażu w Tychach, gdzie Andrzej Borowik ustawił własnej konstrukcji urządzenie do produkcji chrupek. Sprzęt okazał się na tyle dobry, że pracuje w firmie do dzisiaj, podobnie jak pracownicy najstarsi stażem; Anastazja Chodyna, Barbara Jędrzejewska, Anna Bobula, Krzysztof Jóźwiak.
Pionierskie czasy
W tamtych czasach łatwiej było skonstruować maszynę niż sforsować bariery legalnej organizacji przedsięwzięcia.
- Zgód, dopuszczeń i innych papierków trzeba było załatwić, co niemiara - wspomina Andrzej Borowik. - To była prawdziwa szkoła przetrwania. W końcu w 1986 roku firma ruszyła na całego. Przez lata jedynym hamulcem produkcji było zaopatrzenie w surowiec, którym jest zwykła kasza kukurydziana. Trzeba było załatwiać przydziały na gryz kukurydziany, na etykietkę. Niczego nie można było kupić normalnie.

W pewnym momencie całą tę drogę przez mękę musiałem przejść jeszcze raz, kiedy przenieśliśmy się do Legionowa. Było nam jednak nieco lżej, bo mieliśmy już doświadczenie i zniesiono część przeszkód biurokratycznych w ramach tak zwanego "zielonego światła dla rzemiosła" - mówi Andrzej Borowik. Popyt na chrupki nadal był duży. Opłacało się nawet kupować surowiec w detalu a następnie go przerabiać. Borowik wspomina anegdotyczną sytuację z okresu po stanie wojennym, kiedy przy odbiorze chrupek dał odbiorcy odpady produkcyjne dla kur. Ten złożył je na tyłach sklepu. Kiedy sklep sprzedał całą dostawę chrupek wpadła działająca wówczas tak zwana trójka robotniczo-chłopska. Takie trójki miały za zadanie ujawniać i przeciwdziałać ukrywaniu towaru "pod ladą". Widząc na zapleczu te odpady, inspekcja nakazała natychmiast wystawić je do sprzedaży. W ten sposób najbardziej poszkodowane były kury, bo ludzie wykupili nawet odpady produkcyjne.
W klubie eksportera
Obecnie firma "Borowik" zatrudnia jedenaście osób w tym pięć bezpośrednio w produkcji. Bywały jednak okresy, kiedy dla firmy pracowało nawet dwudziestu ludzi. Produkt nie jest tylko zwykłym gadżetem do chrupania. Może też być istotnym elementem diety bezglutenowej. Andrzej oraz Teresa Borowikowie dołączyli do elitarnego klubu eksporterów. Chrupki firmy sprzedają się nawet w USA i Kanadzie. Zaczęło się od tego, że w środku nocy obudził go telefon z deklaracją zamówienia. Andrzej Borowik sądził, że to jakiś żart. Dopiero po sprawdzeniu telefonicznym numeru kanadyjskiego uwierzył, że propozycja to poważny biznes a dla faceta, który dzwoni jest środek dnia.
W dzisiejszych czasach producent nie ma już problemów ze zdobyciem surowca, który jest dowożony na telefon. Rynek jednak jest coraz trudniejszy a wymagania jakościowe konsumentów coraz wyższe. Dlatego o sprzedaży decyduje jakość. Mogą ją podnosić dzięki dużemu doświadczeniu w produkcji.
Szczęśliwy akord
Tylko bliscy i przyjaciele wiedzieli, że przez dziewięć lat Andrzej Borowik walczył z ciężką chorobą. W żadnym momencie nie przestawał interesować się firmą, choć bliscy musieli na co dzień wspierać głowę firmy i rodziny. Skutecznie robiła to współwłaścicielka firmy a jednocześnie żona, Teresa Borowik. Bardzo przydało się jej ekonomiczne wykształcenie.
Pomagając ciężko choremu ojcu, egzamin na następców zdali syn Borowików - Bartłomiej z żoną Katarzyną. Jak twierdzi Andrzej Borowik gdyby nie wysiłek żony i dzieci nie dałby rady wojować na dwa fronty. Zgodził się opowiedzieć o swojej walce z chorobą, bo komuś z podobnym problemem to się może przydać jako dowód, że można wyjść nawet z tak ciężkiej opresji. Przeszedł wiele operacji, ale nigdy nie przestał myśleć o firmie i bieżących zwykłych sprawach. Nastawienie psychiczne i wiara w pokonanie choroby bardzo wspomogła wysiłek lekarzy. W końcu z tej "wojny dziewięcioletniej" wyszedł zwycięsko.
Przez lata nie rozwijał swego zamiłowania do muzyki. Nie było czasu i okazji. Zrządzenia losu są jednak nie do przewidzenia. W chorobie znalazł partnera do rozwijania swojej pasji muzycznej. Tak się złożyło, że tym muzycznym partnerem jest doktor Andrzej Kurpiński, znakomity lekarz i radny z Legionowa. Paradoksalnie przy okazji choroby Andrzeja Borowika zgadali się na tematy muzyczne. Odbyli kilka prywatnych sesji muzycznych. Dołączył do nich inny radny legionowski, płk Józef Dziedzic. W zespole śpiewa Anna Zdrożna. W ten sposób powstał unikalny zespół muzyczny ludzi, którzy mają duże dokonania w swoich zawodach i choć grają tylko dla relaksu na brak publiczności nie narzekają. Są zapraszani na wiele spotkań, zwłaszcza środowiska medycznego. Zespół specjalizuje się w piosenkach "z myszką" a fakt, że nie grają dla pieniędzy ale dla satysfakcji dodaje muzykom unikalne walory.
- Czy to w muzyce, biznesie, medycynie czy w wojsku warto jest angażować się z pasją. Wtedy przychodzą sukcesy - mówi Borowik - W biznesie jednym z moich największych powodów do satysfakcji jest fakt, że nigdy nie zalegałem z podatkami, ZUS-em, wypłatą pensji dla ludzi czy też innymi zobowiązaniami. Oprócz tego zarabiamy na godne życie. Choćby dlatego warto prowadzić własną firmę.
Andrzej Raciński
BOROWIK Przetwórstwo Spożywcze s.c.
05-120 Legionowo
ul. Lwowska 18
tel. (22) 774 07 29
fax. (22) 784 09 09
e-mail:
borowik@wp.pl
www.borowik.biz
