LIST. Obywatelu nie bój się my mamy statystyki

DSC00316 zW dniu 25 marca odbyła w Legionowie debata na temat bezpieczeństwa po zamieszkach jakie działy się pod komendą powiatową policji. Jej celem było według przedstawienia jakie widziałem w wykonaniu marnych aktorów zapewnienie nas, (za pomocą badań statystycznych) że w naszym mieście jest bezpiecznie.

Problem polega na tym że, samorządowcy zaczynając od wojewody aż do prezydenta miasta nie maja pojęcia jak wygląda faktyczny poziom bezpieczeństwa. Roman Smogorzewski wspomniał że zna to miasto od urodzenia i w tych opisach (chodzi o artykuły w gazetach) nie odnajduje naszego miasta. Mnie osobiście nic nie zadziwiło ani w artykułach, ani w komentarzach  na portalach społecznościowych. Najwidoczniej obecny prezydent żyje i obraca się w towarzystwie legionowian żyjących jak w bajce. Kolejną rzeczą jest to, że to samorządowcy wyznaczają komendantów straży miejskiej, którzy są przełożonymi funkcjonariuszy. To oni powinni reagować na nieprawidłowości, jakie dzieją się z winy pracowników służb porządkowych. Jeśli od lat pewne sprawy są zamiatane pod dywan ponieważ są niewygodne (można było to usłyszeć od mieszkańców), a zgłaszanie tego nie ma sensu i raczej przypomina scenkę z kabaretu Dudek "książeczka życzeń" lub bardziej "ucz się Jasiu" (Kochany wiesz co oni mogą mnie zrobić).
*
Kolejną sprawą jest wyręczanie policjantów w patrolowaniu miasta za pomocą monitoringu który tak wspaniale jest wychwalany przez urząd. Nie raz słyszałem od mieszkańców, że pomimo kamer na targowisku podczas sobotnich i piątkowych nocy dzieją się rzeczy straszne i ani policja, ani straż miejska nie reaguje. Dla mnie jest to wystarczający powód że poza kosztem montażu (30 tyś. zł sztuka i obsługi) do tego by dać sobie już z tym spokój i lepiej było by zdjąć te kamery oraz zmusić tym samym mundurowych do pieszych patroli. Nie tak dawno jeden z mieszkańców zamieścił w sieci kilka filmów pokazujących jak legionowska policja perfekcyjnie przestrzega przepisów. Ci młodzi głośni ludzie pod blokami to też część naszego społeczeństwa, jeszcze kilkanaście lat temu byli dziećmi w podstawówkach. Niektórzy z nas ich nie poznają, nie wiedzą kto to. Dawniej istniała sprawnie działająca poczta pantoflowa, a informacje o sąsiadach na osiedlu przechodziły błyskawicznie, także te o dzieciach. W skutek migracji wielu z nas zmieniło miejsca zamieszkania do innych dzielnic, miast i krajów. Na miejsce tych którzy się wyprowadzili przybyli nowi, niektórzy mieszkają tu przez chwile, inni zostają na dłużej. Ci nowi nie znają tego miasta, jego historii, klimatu, są anonimowi. W jakiś sposób przez brak czasu wielu z nas zatraciło kontakt z dużą ilością społeczeństwa i boją się żyć w swoim mieście. Szukają obrońcy w środkach zapewnianych przez rząd, ale to zawsze oznacza podnoszenie podatków.
*
Mam prostą radę dla dorosłych by wyłączyli telewizor i poszli zobaczyć prawdziwych ludzi poza swoim domem, a do wszystkich młodych w sieci niech znajdą w Internecie film z 2013r. promujący akcję "wyloguj się" i niech zastosują się do przekazu, jaki z niego płynie.
 Na zakończenie odniosę się prezydenta Reagana "rząd nie jest rozwiązaniem naszego problemu, rząd jest problemem". Ale te słowa wymagają dłuższej debaty.

Marcin Boreczek