BRUNO KICIŃSKI. DZIENNIKARZ I LITERAT Z PÓŁNOCNEGO MAZOWSZA

zdjecie 04 zKicin, Ojrzeń, Kraszewo to nazwy wsi leżących przy drodze krajowej nr 50 pomiędzy Płońskiem a Ciechanowem. Wszystkie trzy mają głębokie powiązania z jednym z najwybitniejszych dziennikarzy i literatów pierwszej połowy XIX wieku. Za wyjątkiem nazwy wsi, resztek parku podworskiego i nagrobka przy kościele parafialnym w Kraszewie niewiele pozostało tam śladów po człowieku, który wniósł tak spektakularne ożywienie w dziennikarstwie i wydawnictwie prasowym

Bruno hrabia Kiciński urodzony w 1794 roku w zaborze austriackim od 8. roku życia kształcił się w wiedeńskim Theresianum, gdzie nagrodę za pilność wręczył mu sam cesarz Austrii Franciszek. Następnie od 1809 roku uczył się w konwikcie księży Pijarów w Warszawie, gdzie pod wpływem filologów klasycznych tej szkoły przełożył wierszem Owidiusza.
Kiciński już w wieku młodzieńczym był niepospolitą indywidualnością. Przebywając w interesach we Lwowie w początkach 1816 roku potrafił zmobilizować wokół siebie literatów galicyjskich i wywalczyć zgodę władz austriackich na wydawanie polskiego czasopisma literackiego – „Pamiętnika Lwowskiego”. Miał wówczas 22 lata.
Kiciński był już wtedy wykształconym i utalentowanym literatem. Biegle władał łaciną, greką, francuskim, niemieckim, angielskim. Zajmował się tłumaczeniami arcydzieł obcych np. Homera, wspomnianego Owidiusza czy Byrona. W dwudziestym drugim roku życia w 1816 roku przybył do Warszawy, gdzie wstąpił do Szkoły Prawa nawiązując żywy kontakt z gronem młodzieży interesującej się literaturą, polityką i problemami społecznymi. Klub zawiązany pod auspicjami Bruno Kicińskiego stał się pierwszym w Polsce salonem liberalnego dziennikarstwa.

DZIENNIKARZ
W roku 1817 Bruno Kiciński nabywszy dom przy ulicy Gęsiej zakłada drukarnię i zaczyna raz w tygodniu wydawać „Tygodnik Warszawski” przemianowany wkrótce na „Tygodnik Polski i Zagraniczny”. „Tygodnik” dzięki swej lekkiej treści od razu przypadł do gustu warszawskim czytelnikom. Kiciński skupił tam zarówno pisarzy starszej generacji jak i znacznie liczniejszą grupę młodych. Na łamach „Tygodnika” wprowadzał rewolucję w polskim słownictwie i pisowni; wystąpił z krytyką słownictwa Staszica i zainicjował częściową zmianę pisowni polskiej. Za przełomowy okres w karierze dziennikarskiej Kicińskiego należy uznać wydawanie wraz z Teodorem Morawskim „Gazety Codziennej Narodowej i Obcej” w okresie od 1 października 1818 do 19 maja 1819 roku.
Wyróżniała się ona dużym formatem oraz przejrzystym i czytelnym łamaniem, na razie tylko w dwóch szpaltach. Nowa gazeta zaczęła ukazywać się w dużym formacie i w okazałej szacie graficznej. Wychodziła sześć razy w tygodniu. Wyodrębniono działy tematyczne „Wiadomości krajowe” i „Wiadomości zagraniczne”, na końcu numeru można było znaleźć repertuar teatru i prognozę meteorologiczną. W czasopismach wydawanych przez Kicińskiego stosowano nowinki drukarskie jak np. felietony włamane w podstawę kolumny. Pojawiły się pierwsze ilustracje i nekrologi. Największym sukcesem Kicińskiego jako wydawcy było wprowadzenie większej liczby szpalt. Kiciński i Morawski, jako wyznawcy teorii liberalnych nadali pismu otwarty kierunek na nowe prądy wolnościowe, jakie przechodziły wówczas przez Europę.
Korzystając z artykułu 16. konstytucji Królestwa Polskiego gwarantującego wolność prasy gazeta przynosiła czytelnikom szczegółowe informacje o różnych przypadkach łamania porządku konstytucyjnego przez rząd i policję. Nic dziwnego, że pismo od początku drażniło swą ideologią konserwatywne i lojalistyczne kręgi władzy Królestwa. Tym bardziej, że wiosną 1819 roku jego nakład osiągnął niespotykaną wcześniej liczbę 1600 egzemplarzy sprzedawanych w Warszawie i okolicach. Władze tylko czekały na odpowiedni moment do uderzenia w gazetę.
Okazja do wystąpienia przeciwko „Gazecie Codziennej” nastręczyła się dość prędko. Na scenie teatru warszawskiego aktorka nazwiskiem Philis popierana przez niektóre osobistości ze sfery rządowej zachowała się ubliżająco wobec widzów i została przez nich wygwizdana. Na rozkaz Wielkiego Księcia Konstantego i namiestnika Zajączka prezydent Warszawy Wojda wydał wówczas zakaz gwizdów i jakichkolwiek demonstracji w teatrze. 13 maja 1819 roku „Gazeta Codzienna” zaprotestowała przeciwko prowokacyjnemu zarządzeniu w artykule O nadużyciach policji w państwie konstytucyjnym, zwracając władzom policyjnym uwagę na konieczność utrzymania swych akcji w granicach prawa. W nocy z 19 na 20 maja 1819 roku policja miejska opieczętowała drukarnię „Gazety Codziennej Narodowej i Obcej” mieszczącej się w domu Kicińskiego przy ulicy Gęsiej; pismo zostało zawieszone i w dwa dni później 22 maja namiestnik wydał dekret o poddaniu „wszystkich gazet i pism periodycznych, bez żadnego wyjątku” cenzurze prewencyjnej. Rozporządzenie to było ewidentnie bezprawne, sprzeczne z konstytucją i dekretem Rady Stanu z 1816 roku. Nie pomogły trzykrotnie wysyłane przez Kicińskiego memoriały do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji z żądaniem wyrównania poniesionych strat i z powołaniem się na Konstytucję.
NA PRZEKÓR WIELKIEMU KSIĘCIU KONSTANTEMU
Od 2 września 1819 roku Kiciński i Morawski zaczęli wydawać już pod cenzurą czasopismo „Orzeł Biały” ukazujące się 3 razy w tygodniu. Pismo zyskało ponad 500 prenumeratorów. Na łamach „Orła” Kiciński znowu przemycał propagandę liberalną; cytowano francuskie czasopismo opozycyjne „Constitutionel”, podtrzymywano tradycje patriotyczno-narodowe, starano się przypomnieć postać Napoleona. Informowano o walkach opozycji francuskiej. Drażniło to niesłychanie władze Królestwa a szczególnie samego księcia Konstantego; młodzi redaktorzy wzywani byli nawet do Belwederu, gdzie Rosjanin udzielał im wrzaskliwych gróźb i napomnień. Za ogłoszenie „Myśli Polaka Konstytucyjnego” i aluzję pod adresem powszechnie znienawidzonego generała Aleksandra Rożnieckiego Kiciński i Morawski zostali po brutalnej awanturze u Konstantego uwięzieni na noc w pałacu Brulowskim. W stosunku do „Orła Białego” cenzura ingerowała bardzo często, o czym dowiadywała się publiczność z anonsów na łamach pisma. Ta polemika z władzami długo trwać nie mogła i „Orzeł Biały” ostatni raz ukazał się 30 września 1820 roku.
W nowej sytuacji politycznej Kiciński i Morawski woleli zamknąć redakcję niż poddać się nowym, restrykcyjnym przepisom. Obaj redaktorzy doceniając jednak znaczenie nowoczesnej prasy i jej siłę oddziaływania na opinię publiczną założyli wydawnictwo zupełnie innego rodzaju, a mianowicie tanią i przeznaczoną dla najszerszego ogółu czytelników nową gazetę informacyjną – „Kurier Warszawski”.
ZAŁOŻYCIEL „KURIERA WARSZAWSKIEGO”
1 grudnia 1820 roku ukazał się na rynku prasowym Warszawy będący zapowiedzią nowego wydawnictwa prospekt do „Kuriera Warszawskiego”. Zawierał on na sześciu szpaltach cele i układ nowego pisma informacyjnego.
Na pierwszej stronie redakcja wyjaśniała, że rozrastająca się stolica Królestwa Polskiego potrzebuje nowej gazety „opisującej zdarzenia prosto i bez żadnego postrzeżenia”. Gazeta wychodzić miała sześć razy w tygodniu za wyjątkiem sobót. Serwis informacyjny podzielono na: wiadomości warszawskie, wiadomości z województw oraz nowości zagraniczne. Ta ostatnia rubryka informować miała o głównych wydarzeniach zachodzących w innych krajach, ale w tym miejscu redakcja zastrzegła, że nie będą one komentowane.
Obok każdej wiadomości zagranicznej umieszczony miał być skrót tytułu gazety, od jakiej informacja ta pochodziła. Zamierzeniem gazety było, aby wszystkie wiadomości zagraniczne, które redakcja otrzymała ukazywały się tego samego dnia. Gazeta wychodzić miała o godzinie piątej po południu a o szóstej po południu mogła być już do odbierana we wszystkich kantorach.
„Kurier Warszawski” stał się najtańszym pismem informacyjnym Królestwa, toteż sprzedawał się dobrze. Gazeta jako pismo informacyjne, skierowane do niższych warstw społeczeństwa Warszawy spełniała przy tym ogromną rolę edukacyjną, nierzadko widziano woźniców, przekupki czy żebraków z zapałem sylabizujących jego kartki – pisał w „Historii prasy polskiej” Jerzy Łojek. „Kurier Warszawski” wychodził do września 1939 r. Przeszkody aparatu cenzury, na jakie natrafiał Bruno, zbliżyły go do kół spiskowych m.in. do Waleriana Łukasińskiego. Działalność Kicińskiego w podziemiu była jednak krótka; wpływ miały tu sprzeczności między Łukasińskim a Prądzyńskim i Bruno wycofał się z konspiracji, która zresztą wkrótce padła ofiarą represji. Swoje zachowanie Kiciński tłumaczył zawartym 30 maja 1821 roku związkiem małżeńskim z Julianną Zaborowską i likwidacją swych interesów dziennikarskich. „Kurier Warszawski” odstępuje L. Dmuszewskiemu i kupuje majątek Grochów pod Warszawą (dzisiaj dzielnica).
WŁAŚCICIEL OJRZENIA
Ostatnią nadzieją wydawniczą Bruna była „Wanda – tygodnik polski płci pięknej i literaturze poświęcony”. Jednak zaostrzająca się cenzura odbierała redakcji „Wandy” swobodę działania i pismo przestało się ukazywać w końcu 1822 roku. Bruno Kiciński próbował jeszcze wydawać „Pamiętnik Zagraniczny”, nie odniósł jednak sukcesu i wycofał się ostatecznie z działalności dziennikarskiej i publicystycznej. W roku 1826 sprzedaje Grochów i nabywa majątek Ojrzeń w województwie płockim koło Ciechanowa dzieląc swój czas pomiędzy obowiązki ziemiańskie a prace literackie. W początkach powstania listopadowego Kiciński podobno zaciągnął się jako szeregowiec do 1 pułku piechoty, ale nic nie wiadomo o jego służbie polowej. Znane są natomiast jego wystąpienia publiczne: przemawiał na uroczystości żałobnej za więźniów politycznych, ogłaszał wiersze patriotyczne i satyryczne, literacko jednak słabe. Kiciński po upadku powstania wrócił do Ojrzenia, pisał, gromadził cenny księgozbiór, pielęgnował rozległy park.
BLASKI I CIENIE ŻYCIA
Nie były to dla niego szczęśliwe lata: żona zgorzkniała i stała się chorobliwie nerwowa, córka Marianna (ur. 1827) była kaleka, syn Bronisław (ur. 1826) nieskory do pracy ani nauki, pociechą była tylko najstarsza córka Halina Paulina (ur. 1823). Bruno mimo rodzinnych problemów przygotowywał pełne wydanie swych poezji w 12 tomach. Współpracował też z czasopismem „Piśmiennictwo krajowe”, ale coraz bardziej umacniał się w nim konserwatyzm a ustępował dawny indyferentyzm religijny. Zmarł dnia 23 marca 1844 roku w swoim dworku w Ojrzeniu i pochowany został w pobliskim Kraszewie na cmentarzu przykościelnym.
Los niezbyt łaskawie obszedł się z rodziną Kicińskich: syn Bronisław, żył 22 lata i zmarł w 1848 r. przeżywszy zaledwie o 4 lata śmierć ojca, córka Paulina będąca największą pociechą Bruna zmarła w 1853 mając 30 lat. Nic nie wiemy natomiast o dalszych losach żony Julianny i córki Marianny. Prawdopodobnie po śmierci najbliższych, nie mogąc znieść pustki w domu wyjechały z Ojrzenia i ślad po nich zaginął.
    Sam Bruno zmarł w wieku 49 lat, co nie jest jak na dzisiejsze czasy wiekiem wygórowanym. Ale może trzeba liczyć czas jego życia wedle zasług, a te są bezsprzecznie wyjątkowe. Był niewątpliwie jedną z największych indywidualności swojej epoki będącej w pierwszej połowie lat dwudziestych XIX wieku na ustach całej Warszawy. Jego energia, pomysłowość, ambicja i upór sprawiły iż już w młodym wieku mając dwadzieścia kilka lat osiągnął to do czego inni dochodzą znacznie dłużej. Cała jego aktywność intelektualna skupiła się w okresie do 30. roku życia. Druga połowa jego życia stała się już tylko cieniem tej pierwszej, co symbolizuje ten zapomniany pomniczek na mazowieckiej wsi.
Wkład Kicińskiego w rozwój polskiej prasy w latach 1816 – 1823 jest ogromny; wprowadził na rynek popularne gazety „dla każdego”, zastosował nowoczesne możliwości kolportażu, płacił jako jeden z pierwszych wydawców honoraria publicystom, wprowadził reklamę. Ten wykształcony i znający europejskie dziennikarstwo pasjonat potrafił skorzystać z niezwykle dogodnych warunków ekonomicznych. Wielki wpływ na jego decyzje i poglądy miała liberalna atmosfera Królestwa po 1815 roku. Sam będąc fanatycznym liberałem świetnie się znajdował w walce przeciwko ograniczeniom wolnego słowa, wydając po zamykanych tytułach wciąż nowe czasopisma. Jego entuzjazm i praca dziennikarska przyczyniły się do wytworzenia trwałej mody w społeczeństwie polskim na czytanie prasy codziennej i specjalistycznej.
Nagrobek Bruno Kicińskiego wymaga dzisiaj pilnej rewaloryzacji. Najwyższy czas aby polskie dziennikarstwo i wydawnictwo prasowe przystąpiło do ratowania pomnika i grobu twórcy nowoczesnej polskiej prasy literackiej i politycznej.

dr Artur Bojarski

W ubiegłym roku pisaliśmy o żołnierzu AK z Rembelszczyzny, panu Tadeuszu Kuźmie. Za tydzień przypomnimy o jego losach powojennych w Wojsku Polskim.