W środę 18 lutego o godzinie 20.50 rozpędzony pociąg Kolei Mazowieckich potrącił mężczyznę na przejeździe kolejowym nieopodal stacji PKP Legionowo Przystanek. Wskutek silnego uderzenia mężczyzna poniósł śmierć na miejscu
Około godziny 21.00 służby ratownicze zostały powiadomione o potrąceniu mężczyzny na przejeździe kolejowym w ciągu ulic Parkowa–Wyszyńskiego w Legionowie. Natychmiast na miejscu zdarzenia pojawiła się policja, pogotowie ratunkowe, dwa zastępy straży pożarnej z PSP Legionowo oraz jeden z OSP Legionowo. Lekarz stwierdził zgon u poszkodowanego mężczyzny. Wtedy do czynności przystąpili policjanci, których wspierali swymi działaniami strażacy. Ze względu na późną porę straż oświetlała i zabezpieczała miejsce wypadku. Policjanci zbierali dowody. Na miejscu pojawił się także prokurator.
Przeszedł pod rogatkami
Z naszych ustaleń wynika, że ofiarą tragicznego wypadku jest 52–letni Andrzej Ł., najprawdopodobniej mieszkaniec Legionowa. Mężczyzna przechodził pod opuszczonymi rogatkami i został potrącony przez pociąg Kolei Mazowieckich kursujący na trasie Warszawa Lotnisko Chopina – Modlin. Mężczyzna podążał w kierunku cmentarza. Pociąg Kolei Mazowieckich jechał w kierunku lotniska w Modlinie. Impet uderzenia pociągu był na tyle silny, że ciało mężczyzny zostało odrzucone na odległość około 30 metrów od feralnego przejścia. 52–letni Andrzej Ł. nie miał żadnych szans. Zmarł na miejscu. Maszynista zatrzymał pociąg na oddalonej o około pół kilometra stacji PKP Legionowo Przystanek. Policjanci zabezpieczyli krew ofiary pozostawioną na pociągu. Czynności dochodzeniowe policji oraz prokuratora trwały do późnego wieczora.
Nie słyszał nadjeżdżającego pociągu?
– Ofiara wypadku została potrącona na przejściu, ale odrzuciło ją na kilkadziesiąt metrów. Zatem działania służb mundurowych skupiły się w zupełnie innym miejscu. Dlatego ruch dla przejeżdżających samochodów nie został wstrzymany, jedyne utrudnienia wystąpiły dla pociągów – przekonywał Artur Bartczak, oficer prasowy KPP w Legionowie.
W związku z wypadkiem narzuca się kilka pytań. Dlaczego Andrzej Ł. wszedł na tory pomimo zbliżającego się pociągu? Czyżby nie widział, ani nie słyszał nadjeżdżającego pojazdu? Z relacji świadków wynika, że pokrzywdzony tuż przed potrąceniem mógł się pośliznąć. Co jest prawdopodobne, gdyż tej nocy i jeszcze nad ranem występowały miejscowe oblodzenia. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem prokuratury.
Gdzie jest kładka?
– Niedługo zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, ale wydaje mi się, że niewiele ona już wniesie do sprawy. Jak i samo badanie, czy mężczyzna był trzeźwy – wyjaśnia Ireneusz Ważny, szef Prokuratury Rejonowej w Legionowie. – Śledztwo jest prowadzone z art. 177 par. 2, czyli pod kątem wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Kierownik pociągu, maszynista pociągu, jak i dróżnik byli trzeźwi. Wedle zeznań świadków ofiara wypadku przeszła pod szlabanem pomimo, że pociąg wydał sygnał ostrzegawczy przed samym przejazdem. Niestety mężczyzna z jakichś przyczyn chciał zdążyć przejść przed nadjeżdżającym pociągiem – poinformował Ireneusz Ważny. Do tej tragedii mogłoby nie dojść, gdyby władze samorządowe zadbały o więcej bezkolizyjnych przejść przez tory. – Już od dawna obiecują nam tutaj kładkę i ja się pytam, gdzie ona jest? – mówi oburzona mieszkanka III parceli.
DARIUSZ BURCZYŃSKI
d.burczynski@toiowo.eu
