Bezduszność lekarza czy systemu?
Internista Andrzej Krysa odmówił wypisania recepty z refundacją na insulinę dla chorującej od 10 lat na cukrzycę pacjentki, kiedy tej skończyły się zapasy leku. Dyrekcja Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej SP ZOZ w Legionowie broni lekarza i obarcza winą NFZ
Do naszej redakcji zgłosiła się pacjentka Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej SP ZOZ w Legionowie. Pani Grażyna Przybylska ma chorą na cukrzycę 19-letnią córkę Aleksandrę. Dziewczyna ma problemy z komunikacją werbalną. W 80 proc. ma ubytek słuchu i posługuje się wyłącznie językiem migowym. Właśnie dlatego, wiele spraw załatwia za nią jej matka. Jakby tego było mało, od 10 lat Aleksandra choruje na cukrzycę i jak zapewnia jej matka, nigdy nie było problemu na uzyskanie recepty na jej leki.
Odmowa wypisania recept
Kłopoty rozpoczęły się, kiedy Grażyna Przybylska przepisała swoją córkę do wojskowej przychodni na osiedlu Piaski. Kobieta dwukrotnie usiłowała umówić wizytę u internisty Andrzeja Krysy, ale nie było terminów. Problem pojawił się 7 stycznia, kiedy to chorej na cukrzycę Aleksandrze wyczerpały się zapasy insuliny. Niestety w recepcji ponownie usłyszała, że nie zostanie przyjęta. Zdeterminowana kobieta udała się do internisty, aby bezpośrednio poprosić lekarza o poświęcenie jej chwili i wypisanie recept dla chorej córki. Ten ją z gabinetu wyprosił, odmawiając jakiejkolwiek pomocy. W tej sytuacji kobieta udała się do dyrektora placówki prosząc o pomoc w tej sprawie. Po interwencji dyrektora internista przyjął kobietę.
– Na wizycie doktor dostrzegł rzekome braki w dokumentacji od diabetologa i odmówił wypisania recept z refundacją. Moim zdaniem, zrobił to celowo, aby odegrać się za to, że musiał mnie przyjąć – przekonuje Grażyna Przybylska.
Przychodnia się broni
– Lekarz po wysłuchaniu prośby matki oraz po analizie posiadanej dokumentacji medycznej stwierdził, że Aleksandra Przybylska powinna być pod stałym nadzorem diabetologa, natomiast brak jest wzmianki jaki rodzaj insuliny pacjentka przyjmuje – wyjaśnia Krzysztof Kukla, dyrektor WSPL w Legionowie.
Kobieta jednak twierdzi, że w dokumentacji medycznej są wypisane dwa leki, które jej córka zażywa od wielu lat. Dyrekcja szpitala odpiera zarzuty wobec nieetycznego zdaniem pacjentki zachowania swojego lekarza tłumacząc, iż wytyczne NFZ nakładają na niego wyraźny zakaz wypisywania refundowanych recept bez osobistej konsultacji z pacjentem. W tym przypadku do lekarza zgłosiła się matka 19-letniej pacjentki. Gdyby lekarz wypisał kobiecie receptę z refundacją, to w przypadku kontroli, NFZ miałoby podstawy, aby nałożyć na przychodnię wielotysięczną karę finansową. Matka chorej na cukrzycę jeszcze tego samego dnia otrzymała recepty z refundacją na insulinę w swojej starej przychodni.
Finał sprawy w sądzie?
– Byłam w tej sprawie u prawnika. Powiedział mi, że to jest narażenie zdrowia i życia pacjenta. Lekarz nie miał prawa się tak zachować. Jeśli chodzi o lek ratujący życie lekarz miał obowiązek wypisać mi tą receptę bez względu na okoliczności. Rozważam wystąpienie na drogę sądową – tłumaczy Grażyna Przybylska.
– Nie dostrzegłem naruszenia przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej jakichkolwiek procedur medycznych, powszechnie obowiązujących przepisów lub nawet zasad etyki zawodu lekarza – kończy Krzysztof Kukla.
DARIUSZ BURCZYŃSKI
d.burczynski@toiowo.eu


